Przepisy ustanawiające początek biegu okresu, od którego obowiązuje kara w zawieszeniu, powinny być zmienione – uważa rzecznik praw obywatelskich.
Zgodnie z art. 70 ust. 1 kodeksu karnego okres zawieszenia wykonania kary pozbawienia wolności wynosi od roku do trzech lat i biegnie od uprawomocnienia wyroku. Zdaniem RPO dr. Adama Bodnara taki sposób liczenia probacji sprawia jednak, że dochodzi do faktycznego jej wydłużenia o czas pomiędzy wydaniem orzeczenia a jego uprawomocnieniem się. „Okoliczność ta jest dodatkową dolegliwością dla oskarżonego. Jest to najbardziej jaskrawe w przypadku skorzystania z konstytucyjnego prawa do rozpoznania sprawy przez sąd odwoławczy. Wielomiesięczny okres pomiędzy wyrokowaniem przez sąd I a II instancji przekształca się w dodatkowy okres represji karnej i dodatkowej dolegliwości” – pisze Bodnar do Zbigniewa Ziobry, ministra sprawiedliwości.
Według RPO fakt przedłużenia okresu próby może mieć istotny wpływ na decyzję o zaskarżeniu wyroku I instancji. „Stanowi to niewątpliwie zagrożenie dla realizacji konstytucyjnego prawa wyrażonego w art. 78 Konstytucji RP, zgodnie z którym każda ze stron ma prawo do zaskarżenia orzeczeń i decyzji wydanych w pierwszej instancji” – stwierdza dr Bodnar. O co chodzi? Skazany za przestępstwo przez sąd I instancji stoi po wyroku przed wyborem: skorzystać z prawa apelacji, co wiąże się z realnym przedłużeniem okresu zawieszenia kary o czas postępowania międzyinstancyjnego i odwoławczego, którego długość de facto nie jest stronie znana. Czy też zrezygnować z konstytucyjnego prawa, by nie przedłużać okresu probacji. Z tej przyczyny RPO zwrócił się do MS z prośbą o rozważenie zmiany art. 70 ust. 1 k.k. poprzez przyjęcie, że probacja rozpoczyna swój bieg od daty orzeczenia sądu I instancji, a nie od daty jego uprawomocnienia się.
Reklama
Jak wskazuje dr Marek Łukaszuk, dyrektor Zespołu Prawa Karnego w biurze RPO, wprowadzenie takiej zmiany byłoby korzystne także dla pokrzywdzonych.
– Jeśli wraz z okresem próby orzeczony jest obowiązek naprawienia szkody, to on również powstaje z chwilą uprawomocnienia się wyroku. Gdyby ten okres próby biegł od wyroku I instancji, szkoda byłaby szybciej naprawiona– wskazuje dr Łukaszuk.
Jednak zdaniem dr. Piotra Kładocznego, karnisty z Uniwersytetu Warszawskiego, przy sądownictwie działającym tak, jak dziś, mogłoby się okazać, że okres próby upłynie, zanim zapadnie wyrok sądu II instancji.
– Nie wiem, czy argumenty rzecznika są wystarczającym powodem, by odejść od generalnej zasady, że wykonuje się wyroki dopiero po ich uprawomocnieniu – mówi prawnik.
– To by mogło ewentualnie zadziałać, gdyby dotyczyło tylko przypadków, w których na skazanego, oprócz okresu próby, sądy nie nakładają innych zobowiązań. Jeśli jednak sąd nakłada równocześnie np. obowiązek naprawienia szkody czy zapłaty nawiązki, to w efekcie należałoby je wypełnić, mimo że wyrok jest nieprawomocny. A przecież zawsze w II instancji może zapaść wyrok uniewinniający – przekonuje dr Kładoczny.