W 2010 r. na antenie Telewizji Polskiej emitowane były spoty reklamowe „Mistrzowskiej Loterii Telewizji Polskiej”. Jeden z naszych czytelników brał w niej aktywny udział licząc na wygraną. Obiecywano, że do wygrania jest 18 samochodów Volvo S40 oraz inne nagrody o łącznej wartości ponad 900 tys. zł. W loterii wzięło udział kilkaset tysięcy osób.

Jerzy Kucharski odkrył jednak, że losowania nagród nie zawsze się odbywały, kiedy to zapowiadano, a także że loteria nie jest nadzorowana przez Ministerstwo Finansów – choć tak przekonywał organizator. W efekcie pozwał spółkę Mobile Formats (organizatora loterii) oraz TVP, żądając odszkodowania w kwocie 15 tys. zł, obejmującego utracone korzyści, oraz zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych w kwocie 4 tys. zł.

– Zawiodłem się. Mój stan nerwowy został nadwerężony. Po tym całym oszustwie mam problemy z normalnym zaśnięciem i koncentracją – mówi Jerzy Kucharski.

Odkryć oszustwo

Proces w warszawskim sądzie rejonowym ruszył w kwietniu 2011 r., a w listopadzie 2012 r. zapadł wyrok (sygn. akt XVI C 298/11). Sąd przyznał, że „wiadomości na temat terminów losowań były sprzeczne z rzeczywistymi terminami losowań i zasadami w tym zakresie wynikającymi z regulaminu”. Kilka razy informowano bowiem o możliwości wzięcia udziału w losowaniach nagród, których nie przeprowadzono – czytamy w uzasadnieniu wyroku.

Sąd na podstawie zebranego materiału dowodowego wskazał także, że „w spotach reklamowych informacje dotyczące puli nagród nie były prawdziwe”. Organizator loterii we wstępnej fazie również błędnie informował za pośrednictwem telewizji o nadzorze Ministerstwa Finansów.

Większość zarzutów postawionych przez Kucharskiego została więc potwierdzona. Mimo to sąd oddalił powództwo.

Bez związku

W uzasadnieniu sędzia wyjaśnił, że Kucharski nie wykazał związku przyczynowego między działaniami pozwanych (organizator i TVP) a niewygraniem przez niego nagród w loterii, a także nie udowodnił wysokości poniesionej szkody. Wskazał, że szkoda uczestnika loterii ma charakter hipotetyczny i nie podlega rekompensacie. Zgodnie bowiem z art. 361 kodeksu cywilnego zobowiązany do odszkodowania ponosi odpowiedzialność tylko za normalne następstwa działania lub zaniechania, z którego szkoda wynikła. W tych granicach naprawienie szkody obejmuje straty, które poszkodowany poniósł, oraz korzyści, które mógłby osiągnąć, gdyby mu szkody nie wyrządzono.

Warszawski sąd rejonowy, uzasadniając swoje stanowisko, powołał się na wyrok Sądu Najwyższego (sygn. akt V CSK 174/07). Zgodnie z nim szkoda związana z utraconymi korzyściami musi być przez poszkodowanego wykazana z tak dużym prawdopodobieństwem, aby uzasadniała ona w świetle doświadczenia życiowego przyjęcie, że utrata korzyści rzeczywiście nastąpiła. Należy ją więc odróżnić od szkody ewentualnej, która jest jedynie utratą szansy uzyskania pewnej korzyści majątkowej.

– Bardzo często istnieją trudności z wykazaniem związku przyczynowego przed sądem – przyznaje sędzia Teresa Mróz z Sądu Apelacyjnego w Warszawie.

Wyjaśnia, że w takich sytuacjach trzeba wykazać, że działanie pozwanego bezpośrednio doprowadziło do powstania szkody i to powiązanie jest graniczące z pewnością.

– Dużo zależy jednak od samego sądu. Każdy sędzia inaczej może ocenić określoną sytuację. Dla jednego przedstawione przez stronę dowody będą wystarczające, by uznać, że taki związek zachodzi, a dla innego nie – dodaje.

Wszystko rozbija się więc o interpretację prawa, która może być różna w zależności od tego, kto sprawę rozpatruje.

Normalny stres

Co więcej, Kucharski nie przekonał sądu, że naruszono jego dobra osobiste w postaci utraty zdrowia.

– Polskie prawo jest restrykcyjne, jeśli chodzi o zasądzanie zadośćuczynienia za stres i negatywne odczucia. Trzeba wykazać, że faktycznie ktoś poniósł krzywdę, np. nastąpił uszczerbek na zdrowiu. Same negatywne przeżycia trudno jest udowodnić – wskazuje mec. Agnieszka Wiercińska-Krużewska, adwokat w kancelarii WKB.

Sąd uznał, że reakcja pana Kucharskiego na wykryte nieprawidłowości w loterii wykraczała poza ramy reakcji ogólnie przyjętej w społeczeństwie. Zdaniem sądu napięcie nerwowe, zawiedzione nadzieje, złość czy irytacja są zwykłymi emocjami związanymi z tym, że nie wygrał. Nie wykazał zaś ich nasilenia w związku ze sprawą. Mógł bowiem – w ocenie sądu – złożyć wniosek o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego lekarza psychiatry lub psychologa.

Jerzy Kucharski wniósł apelację od wyroku, żądając jego uchylenia.

Trzeba wykazać faktyczną krzywdę. Negatywne przeżycia trudno jest udowodnić