Faculty of Public Health – stowarzyszenie skupiające 3300 specjalistów od zdrowia publicznego pracujących w publicznej służbie zdrowia NHS – zaprezentowało już nawet wzory etykietek, które mogłyby się znaleźć na butelkach.

„Alkohol zwiększa ryzyko przemocy i molestowania”, „Alkohol jest przyczyną ponad 15 tysięcy zgonów rocznie w Wielkiej Brytanii”, „Alkohol zwiększa ryzyko w przypadku ponad 60 chorób”, głoszą ostrzeżenia opatrzone dodatkowo zdjęciami zdrowej i uszkodzonej wątroby czy ofiar przemocy domowej.

– Ludzie nie zdają sobie sprawy, że picie powoduje wiele uszczerbków na zdrowiu. To nie jest nadopiekuńczość państwa, lecz ma po prostu pomóc ludziom zrozumieć ryzyko – przekonuje rzecznik FPH Mark Bellis.

Zwolennicy tego pomysłu powołują się na przykład papierosów, gdzie wprowadzenie ostrzeżeń tekstowych w 1991 r. i obrazkowych w 2007 r. spowodowało, że liczba palaczy w Wielkiej Brytanii spadła do ok. 20 proc. populacji.

Ale swoje argumenty ma też przemysł browarniczo-spirytusowy, który przekonuje, że analogia z papierosami jest nietrafiona. Bo o ile palenie zawsze jest szkodliwe dla zdrowia, w przypadku alkoholu tylko jego nadużywanie, a umiarkowane picie wręcz pomaga na niektóre schorzenia.

A tekstowe ostrzeżenia, by pić odpowiedzialnie, już są na większości opakowań.