Autopromocja

Stępień: Proces stanowienia prawa wymaga naprawy

Jerzy Stępień
Jerzy StępieńDGP
17 października 2011

Jedną z najpoważniejszych bolączek naszego państwa jest sposób stanowienia prawa i co do tego nikt od dawna nie ma najmniejszej wątpliwości. Natomiast góra krytycznych ekspertyz i opracowań, a także zwerbalizowanych pomysłów na uzdrowienie procesu legislacyjnego osiągnęła już dawno poziom Himalajów. I co? I nic.

W rządzie pracują całe tabuny legislatorów, podobnie w Sejmie i Senacie. Liczne wydziały prawa oferują studia podyplomowe przygotowujące do tej bardzo specyficznej pracy. Mamy nawet aplikację legislacyjną. Prawników wyspecjalizowanych w tej dziedzinie jest z pewnością więcej niż lekarzy w czasach zygmuntowskich. Mimo to choć w Trybunale Konstytucyjnym natłok spraw ostatnio nieco się zmniejszył, nadal niezmiennie około 50 procent z nich kończy się orzeczeniem o niekonstytucyjności zaskarżonego aktu normatywnego. Uporządkowaniu tej co raz bardziej komplikującej się materii nie sprzyja także to, że współcześnie mamy do czynienia z multicentrycznym systemem stanowienia prawa (niezwykle trafne i nośne określenie prof. Ewy Łętowskiej). Obowiązują dziś, i to wprost, nie tylko akty prawa międzynarodowego, regulujące stosunki między państwami, lecz także liczne konwencje o podstawowym znaczeniu dla sfery praw podmiotowych i obywatelskich. To dobrze, że te konwencje działają bezpośrednio, jednak nieprzejrzystość systemu zwiększa się również z ich przyczyny. Dodajmy do tego wtórne prawo europejskie. Słusznie więc mówi się w tym kontekście o inflacji prawa. Tymczasem Sejm kończącej się kadencji znowu pobił rekord uchwalonych ustaw, przyjmując ich około tysiąca, choć cztery lata temu zastrzegano, że tym razem urobek legislacyjny będzie zdecydowanie mniejszy (w poprzedniej kadencji uchwalono 600 ustaw) – za to z korzyścią dla nas wszystkich.

Dawno zapomnieliśmy o czasach, w których sędziemu wystarczały do orzekania podstawowe kodeksy i ustawa o kosztach sądowych. Zacznijmy więc od pytania, czym właściwie jest ustawa. Wiemy, oczywiście, jaka jest jej pozycja w systemie źródeł prawa i jej zdolność kreacyjna, ale można na nią spojrzeć również jako na produkt ludzkiej działalności, rezultat świadomego i realizowanego zamysłu w specyficznym procesie tworzenia czegoś nowego. Pojawić się musi w tym miejscu pytanie o technologię tego procesu i o sposób jego regulowania.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png