Autopromocja

Stępień: Informacja publiczna to sól współczesnej demokracji

Jerzy Stępień, prawnik, były prezes Trybunału Konstytucyjnego
Jerzy Stępień, prawnik, były prezes Trybunału KonstytucyjnegoDGP
26 września 2011

Starsze pokolenie jest przyzwyczajone do tego, że rządzący manipulują informacją, potrafi też odpowiedzieć im pięknym za nadobne. Jednak wolne i demokratyczne społeczeństwo tak już dalej żyć nie może.

Co jest cenniejsze współcześnie od informacji? Bez informacji, która powinna docierać do zainteresowanych, na dodatek we właściwym czasie, życie publiczne jest wykoślawione. Nie jesteśmy już dziś w stanie samodzielnie, każdy z osobna, dokonywać ustaleń potrzebnych do podejmowania naszych obywatelskich decyzji. Skazani jesteśmy pod tym względem na różnego rodzaju media, ale i te stają się po prostu ślepe, jeśli to, co naprawdę ważne, pozostaje poza ich zasięgiem. Brak pełnego obrazu rzeczywistości skazuje na wybieranie złych opcji – nawet wówczas, kiedy staramy się być maksymalnie rzetelni. Historię cywilizacji dałoby się zapewne napisać na nowo, stawiając w centrum zainteresowania już tylko różne aspekty informacji: jej zakres, szybkość przepływu, szerokość kręgu odbiorców, zdolność do jej odbioru itd.

Nic zatem dziwnego, że dziennikarze i organizacje pozarządowe tak zdecydowanie i jednolicie występują w naszym imieniu i w naszym interesie w obronie właściwych procedur dostępu do informacji publicznej. Z podziwem patrzę na determinację licznych osób szczerze zaangażowanych w tę batalię. W sprawie wypowiedziało się wiele autorytetów prawniczych i społecznych – łącznie z historycznymi przywódcami „Solidarności”. Powiedzmy sobie szczerze: parlament nie zdał egzaminu, uchwalając ostatnią nowelizację ustawy o dostępie do informacji publicznej. Senator, który ją przeprowadził, nie będzie chyba negatywnym bohaterem tylko ostatniej chwili. Nowelizacja była uchwalana w trybie pilnym, a zatem w toku procedury nakładającej na parlament daleko idące ograniczenia wynikające z regulaminów Sejmu i Senatu. Kontrowersyjna poprawka (art. 5. 1a) już to znikała z projektu rządowego na początku postępowania legislacyjnego w jednej izbie, już to pojawiała się na końcu tej drogi w izbie wyższej. Wszystko to, jako żywo, przypominało zabawę w kotka i myszkę.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.