Prezydenta, parlamentarzystów oraz przedstawicieli samorządu lokalnego będziemy wybierali nawet przez dwa dni. O tym, czy wybory będą dwudniowe, zdecyduje organ je zarządzający.
Dzisiaj posłowie zadecydują o ostatecznym kształcie kodeksu wyborczego. Do rozpatrzenia mają 314 poprawek, jakie do sejmowej ustawy zgłosili senatorowie. Wczoraj parlamentarzyści z nadzwyczajnej komisji do rozpatrzenia niektórych projektów ustaw z zakresu prawa wyborczego na skutek inicjatywy Senatu zrezygnowali z obowiązkowego zawiadamiania wyborców o poszczególnych wyborach.
Nie trzeba zawiadamiać
Ta nowa instytucja w założeniu miała przyczynić się do znacznie lepszego poinformowania wyborców o najważniejszych kwestiach związanych z wyborami. Zgodnie z nią każdy obywatel miał otrzymać imienne zawiadomienie o wyborach ze zwięzłą informacją, jakie wybory się odbędą, a także kiedy (data, godziny), gdzie (właściwy lokal wyborczy) i jak (procedury) może oddać swój głos. Rezygnacja z tego rozwiązania martwi ekspertów. W ocenie dr. Jarosława Zbieranka, kierownika Programu Prawa i Instytucji Demokratycznych w Instytucie Spraw Publicznych, takie obligatoryjne zawiadomienie wysyłane każdemu wyborcy wzmacniały konstytucyjną zasadę powszechności wyborów. – Stosowane w praktyce w krajach Europy zawiadomienia dodatkowo pomagają w podjęciu decyzji o udziale w głosowaniu. – tłumaczy Jarosław Zbieranek. O tym, że wyborcy nie mają dostatecznej wiedzy na kogo i w jaki sposób głosować, najlepiej świadczą wyniki badań przeprowadzone przez Instytut Spraw Publicznych. Wynika z nich, że o wyborach przedstawicieli do sejmików województw w listopadowym wyborach samorządowych wiedziało tylko 7 proc. wyborców.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.