W wyroku z 25 lipca 2019 r. w sprawie Brzeziński p. Polsce (skarga nr 47542/07) ETPC przypomniał, że podczas kampanii wyborczej ramy swobody wypowiedzi są dużo szersze. W 2006 r., przed wyborami samorządowymi, skarżący wraz z kolegą A.B. wydali ulotkę. Twierdzili, że dotychczasowi włodarze zawarli porozumienie w celu czerpania korzyści z pełnionych przez nich funkcji oraz że jedyną metodą na zmianę sytuacji będzie wybranie nowych osób. Grupa zarządzająca została dodatkowo nazwana „układem wzajemnej adoracji i autoreklamy”.
Burmistrz i wymienieni urzędnicy złożyli w trybie wyborczym wniosek do sądu o zaprzestanie dystrybucji ulotek oraz nakaz publikacji przeprosin. W październiku 2006 r. Brzeziński został wezwany na rozprawę, która miała się odbyć tego samego dnia. Nie pojawił się bez usprawiedliwienia. Pod jego nieobecność sąd nakazał mu zaprzestanie dystrybucji ulotek, publikację przeprosin i sprostowanie nieprawdziwych informacji w dwóch lokalnych gazetach. Sąd uznał, że skarżący nie udowodnił w trakcie postępowania, że doszło do malwersacji środków publicznych, i nałożył na niego karę finansową na cele społeczne. Wyrok został podtrzymany przez sąd odwoławczy. Skarżący w ETPC podniósł naruszenie art. 10 konwencji (swoboda wypowiedzi).
Strasburscy sędziowie przypomnieli, że polityków można krytykować ostrzej niż osoby prywatne. Skarżący wyrażał swoje opinie w ramach przedwyborczej walki politycznej i dotykały one jego rywali. ETPC zauważył, że sądy krajowe nie zbadały, czy wykazał się on wystarczającą starannością przy gromadzeniu informacji (automatycznie uznały jego twierdzenia za kłamstwa). Błędnie też nakazały mu udowodnienie ich prawdziwości. Trybunał przypomniał, że wypowiedzi mieściły się w interesie publicznym – dotyczyły ważnych kwestii związanych z lokalnymi wyborami.
Reklama
Jak zauważyli sędziowie, język broszur był prowokacyjny i przesadzony, wpisywał się jednak w zwyczajowy ton lokalnej debaty politycznej, w szczególności w okresie przedwyborczym. Sądy krajowe dały pierwszeństwo ochronie reputacji kosztem swobody wypowiedzi. Uzasadnienie sądów krajowych nie wskazywało interesu społecznego, jaki chroniły, ingerując w swobodę wypowiedzi. Na skarżącego został nałożony zakaz dystrybucji ulotek, ale również nakaz publikacji przeprosin i sprostowania informacji uznanych za nieprawdziwe na pierwszych stronach dwóch lokalnych gazet. Obciążono go też kosztami postępowania i nakazano zapłatę 5 tys. zł na cele społeczne. Wysoka sankcja miała go odstraszyć od zabierania głosu w przyszłości, mimo że korzystał on ze swobody wypowiedzi w ramach debaty publicznej. Tym samym w sprawie doszło do naruszenia art. 10 konwencji. Skarżącemu przyznano 9,7 tys. euro zadośćuczynienia.
Wyrok ten potwierdza wcześniejsze orzecznictwo, w świetle którego czas przedwyborczy cieszy się szerszą ochroną swobody wypowiedzi, szczególnie tej, która wpisuje się w debatę polityczną. Warto jednak odnotować, że skarżący czekał na rozstrzygnięcie ETPC aż 12 lat. Okres ten trudno zakwalifikować jako rozsądny termin w rozumieniu konwencji czy też polskiego prawa.