statystyki

ETPC: W kampanii jest więcej swobody. Polityków można krytykować ostrzej niż osoby prywatne

autor: Dominika Bychawska-Siniarska15.08.2019, 08:00; Aktualizacja: 15.08.2019, 10:33
Jak zauważyli sędziowie, język broszur był prowokacyjny i przesadzony, wpisywał się jednak w zwyczajowy ton lokalnej debaty politycznej, w szczególności w okresie przedwyborczym.

Jak zauważyli sędziowie, język broszur był prowokacyjny i przesadzony, wpisywał się jednak w zwyczajowy ton lokalnej debaty politycznej, w szczególności w okresie przedwyborczym.źródło: ShutterStock

W wyroku z 25 lipca 2019 r. w sprawie Brzeziński p. Polsce (skarga nr 47542/07) ETPC przypomniał, że podczas kampanii wyborczej ramy swobody wypowiedzi są dużo szersze. W 2006 r., przed wyborami samorządowymi, skarżący wraz z kolegą A.B. wydali ulotkę. Twierdzili, że dotychczasowi włodarze zawarli porozumienie w celu czerpania korzyści z pełnionych przez nich funkcji oraz że jedyną metodą na zmianę sytuacji będzie wybranie nowych osób. Grupa zarządzająca została dodatkowo nazwana „układem wzajemnej adoracji i autoreklamy”.

Burmistrz i wymienieni urzędnicy złożyli w trybie wyborczym wniosek do sądu o zaprzestanie dystrybucji ulotek oraz nakaz publikacji przeprosin. W październiku 2006 r. Brzeziński został wezwany na rozprawę, która miała się odbyć tego samego dnia. Nie pojawił się bez usprawiedliwienia. Pod jego nieobecność sąd nakazał mu zaprzestanie dystrybucji ulotek, publikację przeprosin i sprostowanie nieprawdziwych informacji w dwóch lokalnych gazetach. Sąd uznał, że skarżący nie udowodnił w trakcie postępowania, że doszło do malwersacji środków publicznych, i nałożył na niego karę finansową na cele społeczne. Wyrok został podtrzymany przez sąd odwoławczy. Skarżący w ETPC podniósł naruszenie art. 10 konwencji (swoboda wypowiedzi).

Strasburscy sędziowie przypomnieli, że polityków można krytykować ostrzej niż osoby prywatne. Skarżący wyrażał swoje opinie w ramach przedwyborczej walki politycznej i dotykały one jego rywali. ETPC zauważył, że sądy krajowe nie zbadały, czy wykazał się on wystarczającą starannością przy gromadzeniu informacji (automatycznie uznały jego twierdzenia za kłamstwa). Błędnie też nakazały mu udowodnienie ich prawdziwości. Trybunał przypomniał, że wypowiedzi mieściły się w interesie publicznym – dotyczyły ważnych kwestii związanych z lokalnymi wyborami.


Pozostało jeszcze 58% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • neverpis(2019-08-15 17:19) Zgłoś naruszenie 11

    Ażeby krytykować tych pseudo polityków to trzeba mieć dużo siły.JA PO PROSTU OLEWAM TE WYBORY.KOGO BYŚ NIE WYBRAŁ TO I TAK D..A Z TYŁU.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane