Autopromocja

Słowik: Może wPolityce.pl ciężko to zrozumieć, ale większość dziennikarzy nie jest opłacana przez "wściekłą kastę sędziowską"

Patryk Słowik, fot. Wojciech Górski
Patryk Słowik, fot. Wojciech GórskiDziennik Gazeta Prawna
30 maja 2019

Kiedyś dziadek uczył mnie boksu, co wielokrotnie przypłaciłem rozciętą skórą twarzy. Po meczu piłkarskim miałem z kolei zerwane więzadła krzyżowe. A jak kiedyś przygrzmociłem głową w szafkę, to aż mi życie przed oczyma przeleciało. Ale tak zmiażdżony, pogrążony, rozbity psychicznie i fizycznie jak od wczoraj - nie byłem nigdy. Wszystko za sprawą redakcji wPolityce.pl. Zostaliśmy jako DGP przez nią - wespół z Trybunałem Konstytucyjnym, na który „dziennikarze” się powołują - zmiażdżeni.

Autorzy podpisani jako "Anatomia manipulacji" (pytanie czy wytykają manipulacje innych, czy sami manipulują?) postanowili rozprawić się z tekstem mojej redakcyjnej koleżanki, która w nim rzekomo nałgała. A skąd "dziennikarze" wPolityce.pl wiedzą, że nałgała? Bo tak stwierdził, choć w mniej atrakcyjnej formie, Trybunał Konstytucyjny.

To zabawne, że "dziennikarze" niektórych mediów stworzyli sobie wykaz instytucji publicznych, którym z urzędu wierzą i takich, którym z urzędu nie wierzą. Przykładowo gdy autorzy wPolityce.pl przeczytają oświadczenie któregoś z ministerstw, już wiedzą, że resort ma rację. Ale gdy oświadczenie wyda np. stołeczny ratusz - wiadomo, że urzędnicy kłamią.

Źródło: GazetaPrawna.pl / Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png