Państwa członkowskie Unii mają obowiązek tworzyć instytucje gwarantujące wypłatę odszkodowań ofiarom wypadków drogowych. Ich działalność nie musi jednak obejmować przypadków, w których sprawca szkody wykupił wprawdzie polisę od odpowiedzialności cywilnej, ale ubezpieczyciel zbankrutował – orzekł luksemburski Trybunał Sprawiedliwości.
Stwierdzenie, czy państwowe fundusze gwarancyjne odpowiadają we Wspólnocie za zobowiązania niewypłacalnych firm ubezpieczeniowych, zażądał sąd, przed który pięć osób pozwało węgierskie państwo. Gábor Csonka, Tibor Isztli, Dávid Juhász, János Kiss i Csaba Szontágh domagali się uznania nieprawidłowej transpozycji do węgierskiego porządku prawnego dwóch dyrektyw w sprawie zbliżania ustawodawstw odnoszących się do ubezpieczenia OC za szkody powstałe w związku z ruchem pojazdów mechanicznych.
Towarzystwo MAV, w którym wykupili ubezpieczenie, nie zapłaciło w 2008 r. za skutki spowodowanych przez nich wypadków drogowych. Stało się tak, bo wskutek cofnięcia zezwolenia ubezpieczyciel stał się niewypłacalny. W tej sytuacji skarżący zwrócili się do organu gwarancyjnego. Wtedy okazało się, że i on nie wypłaci poszkodowanym ani grosza. Przed 2010 r. należało się ono bowiem wyłącznie, kiedy sprawca wypadku nie miał obowiązkowego ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej, był nieznany lub gdy samochód czy motocykl został wycofany z ruchu. Dopiero od trzech lat nowy węgierski fundusz gwarancyjny pokrywa wierzytelności, jakie poszkodowani na drogach mają wobec firm ubezpieczeniowych poddanych procedurze upadłościowej.