Jako członek władz międzynarodowej organizacji prawniczej AIJA Justyna Szpara pokazuje, że Polacy mogą z powodzeniem i bez kompleksów ubiegać się o najwyższe godności, stając ramię w ramię z kolegami z Zachodu.
Należy do nielicznego w naszym kraju grona osób, które tuż po przekroczeniu 30. roku życia zostały partnerami zarządzającymi w renomowanych kancelariach. Znanych i cenionych adwokatów, którzy tak jak ona przyjeżdżają do pracy rowerem (na szczęście w podziemiach okazałego gmachu Metropolitan przy pl. Piłsudskiego w Warszawie są odpowiednie stojaki), można by zapewne policzyć na palcach jednej ręki. W AIJA (International Association of Young Lawyers) jest pierwszym i jak dotąd jedynym polskim prawnikiem, który zaszedł tak wysoko. Na niedawnym dorocznym kongresie adwokat Szpara z kancelarii Łaszczuk i Wspólnicy została wybrana do ścisłego zarządu tej organizacji zrzeszającej adwokatów i radców prawnych z całego świata.
Reklama

Reklama
Justyna jest wyjątkową osobą. Na spotkaniach nigdy nie wypowiada się bez potrzeby, a kiedy już zabiera głos, to wszyscy słuchają jej z uwagą. Jej wnioski i opinie są zawsze trafne i bardzo wartościowe. W dodatku to urodzona organizatorka – komplementuje Polkę Orsolya Görgényi, wiceprezydent AIJA, która w przyszłym roku obejmie stanowisko prezydenta.
Obie panie miały wiele okazji ze sobą współpracować, bo adwokat Szpara z AIJA związana jest już od dobrych kilku lat. Jak sama przyznaje, zaczęło się trochę od przypadku, bowiem w Polsce angażowanie się w tego typu przedsięwzięcia (które pozwalają nawiązać bezcenne w pracy prawnika międzynarodowe kontakty, ale wymagają czasu i cierpliwości) nie jest tak powszechne, jak choćby w Szwajcarii, Belgii czy we Włoszech. – Bodaj w 2005 r. pojechałam na organizowane przez AIJA w Rzymie seminarium dotyczące rynku nieruchomości. Zobaczyłam, jak to wszystko funkcjonuje, poznałam ludzi i postanowiłam do nich dołączyć – mówi Justyna Szpara.
Mogę się tylko cieszyć, bo trudno byłoby znaleźć osobę równie skutecznie pracującą na znakomity wizerunek polskich prawników za granicą – podkreśla adwokat Maciej Łaszczuk, który rozwój kariery Justyny Szpary śledzi od czasu, gdy była studentką, a następnie jego aplikantką. Ma rację, jeśli weźmiemy pod uwagę choćby to, że pani mecenas jest systematycznie wyróżniana indywidualnymi rekomendacjami w prestiżowych, prawniczych rankingach i zestawieniach jako lider w dziedzinie arbitrażu, mediacji i rozwiązywania sporów (ostatnio w Legal 500 EMEA 2014).
Justyna Szpara już w liceum zainteresowała się prawem publicznym, co zaowocowało laurami w konkursie o historii ustroju państwa polskiego. Rozpoczynając studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim (jest rodowitą warszawianką) myślała, że zawodowo zwiąże się ze światem akademickim i, jak zdradza, przez chwilę była nawet wielką nadzieją Katedry Prawa Rzymskiego. Na trzecim roku, w trakcie praktyk w kancelarii Macieja Łaszczuka, przemodelowała jednak swoje plany, dochodząc do wniosku, że woli zostać adwokatem i że oto trafiła w najwłaściwsze dla siebie miejsce. Dość powiedzieć, że ów miesiąc studenckiego stażu zmienił się w... 14 lat harmonijnej współpracy, która nieprzerwanie trwa do dziś. – Justyna, prócz ogromnej wiedzy, ma niezwykłą prawniczą intuicję, taki fantastyczny dar patrzenia na prawo i dostrzegania rzeczy, które dla innych są niewidoczne. Czasem nawet myślę, że trochę szkoda jej do zarządzania kancelarią – mówi Maciej Łaszczuk. Dodaje, że choć jako partner zarządzający Justyna Szpara ma niewyczerpane pokłady empatii, którą potrafi okazywać członkom zespołu, to nie uznaje kompromisów, jeśli chodzi o jakość pracy i zasady, którymi należy się kierować.
Z natury jest szczera i lubi mówić wprost. Nawet jeśli oznacza to przyznanie, że w wolnym czasie woli pójść poprzerzucać ciężary na siłowni, niż oddać się najlepszej nawet lekturze. – W zasadzie w ogóle nie czytam książek. Ponieważ moja praca w dużym stopniu polega na czytaniu i pisaniu, poza nią muszę robić coś, co angażuje zupełnie inne zmysły – tłumaczy. Taką odskocznią od codziennych obowiązków stała się nauka gry na klarnecie pod okiem uzdolnionego studenta akademii muzycznej. Co ciekawe, Justyna Szpara, jak większość prawników spędzająca w kancelarii długie godziny, pierwsze kroki na drodze do bycia wirtuozem zaczęła stawiać właśnie w zaciszu swojego gabinetu. – W zaciszu? Wszyscy pamiętamy te straszne dźwięki, które słychać było w całym biurze. Na szczęście teraz Justyna gra już naprawdę nieźle – śmieje się adwokat Łaszczuk
Skąd pomysł właśnie na klarnet? – Ma piękne brzmienie i dość szybko można robić postępy w nauce. A sam instrument jest składany, więc nie zajmuje dużo miejsca – wyjaśnia Justyna Szpara.
Ot, realizacja marzenia też wymaga dobrej organizacji.