Uznanie, że przedsiębiorca legalnie działający na rynku internetowym, przesyłając rzetelną informację handlową na swój temat, dopuszcza się czynu nieuczciwej konkurencji, razi absurdalnością.
Damy ci pieniądze na zbudowanie e-biznesu, a potem zakażemy informować świat, że już jesteś i chcesz zawojować rynek. Taki wniosek wypływa z pobieżnej analizy art. 10 ustawy z 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną – Dz.U. z 2002 r. nr 144, poz. 1204 (dalej: ustawa), jeśli nadto pamiętamy o gigantycznych nakładach czynionych w ramach działania 8.1 Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka (PO IG) („Wspieranie działalności gospodarczej w dziedzinie gospodarki elektronicznej”). Jako żywo wygląda to na współczesne uzasadnienie dla prawdziwości słów Novalisa, który zwykł był twierdzić, że „przyczyną wszelkich absurdów w sposobie myślenia i w przekonaniach jest mylenie celu ze środkami”.
Naciągany argument
Zacząć warto od przywołania samego art. 10 ustawy: „Zakazane jest przesyłanie niezamówionej informacji handlowej skierowanej do oznaczonego odbiorcy za pomocą środków komunikacji elektronicznej, w szczególności poczty elektronicznej” (art. 10 ust. 1). Takie działanie „stanowi czyn nieuczciwej konkurencji” (art. 10 ust. 3).
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.