Autopromocja

Solska: Lobbyści podejrzani z zasady

Joanna Solska
Joanna SolskaDGP
28 kwietnia 2011

Nasi politycy nie radzą sobie z lobbystami. Ich zdaniem zajęciem tym parają się aferzyści i przestępcy, a kontakt z nimi może się okazać brzemienny w skutkach. Dlatego przed laty lobbystom przebywającym na terenie Sejmu kazano nosić specjalne, z daleka widoczne identyfikatory – żeby parlamentarzyści mogli ich omijać szerokim łukiem.

Lobbyści muszą się też rejestrować w MSWiA, w wyniku czego ich lista gwałtownie się skurczyła. Teraz w wyniku działań Julii Pitery, która chciałaby ten rejestr przenieść do CBA – zapewne skurczy się jeszcze bardziej. Kto będzie chciał figurować w rejestrze instytucji zajmującej się korupcją? Założenia do ustawy o lobbingu, autorstwa pani minister, budzą zdumienie nie tylko w sferach biznesu, lecz także rządu. Gdyby weszły w życie, trzeba by zapomnieć o lobbingu cywilizowanym – nikt tego zawodu nie chciałby uprawiać legalnie. Za to korupcja kwitłaby nadal. Podobnie jak stosowanie różnych form nacisku na prawodawców i rządzących w celu zarobienia pieniędzy.

W cywilizowanym lobbingu nie ma niczego złego. Wynajęty lobbysta nie ukrywa, w czyim interesie działa i co zamierza zrobić, żeby jego klient zarobił. Przedstawia argumenty, które mają przekonać, że będzie to dobre nie tylko dla jego klienta, lecz także dla gospodarki, społeczeństwa, budżetu itp. Jeśli mija się z prawdą i skutki zmiany przepisów mogą być inne – mają szansę odezwać się ci, których interesy narusza. Albo którzy wiedzą, że kłamie. Nie mają tej szansy, gdy lobbing przestaje być jawny i cywilizowany, a zaczyna być uprawiany przez osoby, których nie znajdziemy w żadnym rejestrze. Tak jak to się właśnie odbywa teraz.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png