Autopromocja

"Policja zajmie się dopalaczami"

Zofia Ulz, główny inspektor farmaceutyczny w randze ministra, wcześniej wojewódzki inspektor farmaceutyczny w Rzeszowie
Zofia Ulz, główny inspektor farmaceutyczny w randze ministra, wcześniej wojewódzki inspektor farmaceutyczny w RzeszowieDGP
3 września 2010

ZOFIA ULZ: Polski rząd robi bardzo dużo w sprawie dopalaczy. To wcale nie jest tak, że zezwalamy nieletnim na odurzanie się dopalaczami, bo nie wiemy, co z tym problemem zrobić.

Spożywanie dopalaczy przez młodzież to dziś poważny problem w całej Polsce. Dlaczego zakazanie ich w naszym kraju jest takim długotrwałym i skomplikowanym procesem?

To wynika z jednej prostej przyczyny. Dopalacze są sprzedawane jako przedmioty kolekcjonerskie i jako takie nie podlegają nadzorowi służb, które merytorycznie odpowiadają za nadzór nad lekami. Rynek leków jest już uregulowany, zarówno jeśli chodzi o polskie prawo, jak i prawo europejskie. Te przepisy są kompatybilne. Kiedy lek znajdzie się w obrocie nielegalnym, to uruchamiane są organy ścigania. Za wprowadzenie do obrotu leków bez odpowiedniego zezwolenia grozi kara grzywny lub pozbawienia wolności. W stosunku do przedmiotów kolekcjonerskich takich przepisów nie ma, bo one, jak wskazuje nazwa, służą do kolekcjonowania. Nie ma więc podstaw do zastanawiania się, jak one wpływają na ludzki organizm po spożyciu, bo to nie są ani leki, ani suplementy diety – a więc nie powinny być spożywane przez ludzi.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png