Pozwy zbiorowe robią w świecie karierę nie tylko na sali sądowej, ale także na rynku bestsellerów wydawniczych, a nawet w show-biznesie.
Wszyscy pamiętamy świetną rolę Johna Travolty, który wcielił się w postać nieustępliwego adwokata Jana Schlichtmanna. Prawnik reprezentował grupę rodziców z podbostońskiego miasteczka, których dzieci zmarły na białaczkę. Choroba wiązała się z zatruciem wód gruntowych przez pobliską garbarnię, za którą stały dwie potężne korporacje.
Ten oparty na faktach thriller sądowy, który pokazuje walkę Dawida ze współczesnym Goliatem, mógłby być najlepszym uzasadnieniem do naszej ustawy o dochodzeniu roszczeń grupowych. Ale niestety tak się nie stanie. Ustawie o pozwach zbiorowych powyłamywano bowiem w parlamencie wszystkie ostre zęby. Ustawa straciła całą swoją zadziorność, zanim jeszcze zrobiła ze swej siły jakikolwiek użytek.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.