Autopromocja

100 lat polskiego prawa: Najważniejsze procesy karne

sąd
sądShutterStock
6 października 2018

O ich wskazanie poprosiliśmy ekspertów. I nie sposób uciec od wrażenia, że choć opisują oni to, co już się wydarzyło, to przy wyborze dużo myśleli o przyszłości.

Niczym tak mocno nie żyje ulica, jak głośnym procesem karnym. Ostatnie lata to spektakle sądowo-telewizyjne: sprawa mamy Madzi, sprawa śmierci Ewy Tylman czy utopienia małego Michałka. Ale i tak są one niczym wobec tego, co działo się przed laty. Bez internetu, bez mediów społecznościowych, nawet bez telewizji. A i tak pół Polski pasjonowało się właśnie sprawami zabójstw i wielkich przekrętów.

Bodaj najgłośniejsza polska sprawa karna to poszlakowy proces Rity Gorgonowej, którym żył cały kraj w latach 1932–1934.

Gorgonowa, guwernantka, trafia w 1932 r. na ławę oskarżonych. Postawiono jej zarzut zabójstwa córki architekta, któremu prowadziła dom i z którym była w związku.

Zbrodnię miał dostrzec Staś, brat zabitej dziewczynki. Uważał on, że sprawczynią była Gorgonowa, którą poznał m.in. po futrze. Sęk w tym, że pokój, w którym dokonano zabójstwa, był kiepsko oświetlony, a Staś widział sprawcę od tyłu. Dyskusyjne więc było to, na ile w rzeczywistości chłopak widział Gorgonową, a na ile wydawało mu się, że to ona.

Oskarżona nie przyznawała się do winy. Zebrano przeciwko niej wiele poszlak, ale – no właśnie – były to tylko poszlaki. Nie przeszkadzało to jednak ulicy wydać wyroku: zabójczyni. Maurycy Axer, wybitny adwokat, obrońca Gorgonowej, grzmiał na sali sądowej, że „ulica już wydała wyrok na Gorgonową”, sugerując, że sąd nie powinien podążać za głosem ludu.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.