Autopromocja

W kolejce po sprawiedliwość. Dlaczego tak długo musimy czekać na wyroki sądów?

prawo
prawoShutterStock
30 września 2018

Nowe pomysły. Nowe przepisy. Nowi ludzie. A na orzeczenie czeka się tak samo długo od lat. I nie zanosi się, by miało być lepiej, mimo zapewnień urzędników.

Zapoczątkowana przez Piotra Zarembę dyskusja o tzw. reformie wymiaru sprawiedliwości i jej skutkach, tocząca się na łamach DGP, skupia się na niezawisłości sędziowskiej i niezależności sądów. Słusznie, bo to gwarancje dobrego systemu orzekania, które z racji wprowadzanych zmian tracą swą siłę i prowadzą do wypaczenia idei sprawiedliwego rozpatrzenia sprawy, na co zwracają uwagę zarówno Zaremba („Sądy na drodze do utraty niezawisłości”, DGP z 31 sierpnia br.), jak i Piotr Mgłosiek („Jeszcze o błędach w rozumowaniu Jana Rokity”, DGP z 7 września br.), choć posługują się innymi argumentami. Ten drugi zauważa, że w ostatnich latach nie pojawiły się żadne rozwiązania, które usprawniłyby pracę orzeczników. Zgoda. Dużym problemem jest przewlekłość postępowania.

Kłopotliwe jest jednak ocenianie sądownictwa w sposób uproszczony. Najłatwiej jest obsadzić sędziów w roli chłopca do bicia, ale czemu to służy? W tym kontekście przychodzi mi na myśl historia z życia wzięta. Muzycy zespołu De Mono, Andrzej Krzywy i Piotr Kubiaczyk, poszli do sądu przeciwko swemu koledze Markowi Kościkiewiczowi, który po odejściu z grupy założył nową grupę, o dokładnie tej samej nazwie. Po 10 latach, w lipcu 2018 r., Sąd Okręgowy w Warszawie (I instancja) orzekł, że obie formacje mają prawo jej używać. To nie koniec historii. Krzywy i Kubiaczyk, nie godząc się na istnienie dwóch niezależnych składów De Mono, zapowiedzieli apelację po zapoznaniu się z uzasadnieniem. Czy to wina sędziów, że postępowanie w I instancji trwało dekadę? – Sprawa nie toczyła się przez całe 10 lat. Była zawieszona od lutego 2009 r. do września 2014 r. z powodu interwencji głównej (inna osoba pozwała obie strony procesu i do czasu rozstrzygnięcia jej pozwu postępowanie musiało być zawieszone) – wyjaśnia Sylwia Urbańska, sędzia i rzeczniczka prasowa Sądu Okręgowego w Warszawie. I dodaje, że to niejedyny powód długiego czasu rozpatrywania sprawy. Drugi to obszerne postępowanie dowodowe – transkrypcje niektórych protokołów z rozpraw liczą po ok. 100 stron. To efekt tego, że strony zgłosiły co najmniej 15 świadków i każdego z nich trzeba było przesłuchać. Na same przesłuchania stron wyznaczono w odstępach od dwóch do sześciu tygodni 5–6 rozpraw. – Tego czasu nie da się skrócić – podkreśla sędzia.

Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png