Spory pomiędzy członkami rodziny są naturalne, podpisanie umowy darowizny nie jest sposobem na ich uniknięcie. Nie zobowiązuje również strony obdarowanej do spełniania zachcianek donatora.
Reklama

Sprawa dotyczyła powództwa, z którym wystąpił senior rodu przeciwko swojej córce. Mężczyzna uważał, że nie przestrzega ona zapisów łączącej ich umowy, gdyż nieprawidłowo opiekuje się nim i jego chora żoną. Jej zaniedbania wskazał jako podstawę do zmiany oświadczenia woli, przedstawionego w umowie darowizny. Powód nie ukrywał, że jako „osoba starsza i schorowana, podejmując decyzję o darowiźnie zakładał, że w ten sposób zapewni sobie spokojną starość”.

Strony w problematycznym dokumencie z 2009 roku ustaliły, że w zamian za udział w prawie własności nieruchomości, należącej do rodziców, zagwarantowana im zostanie:
- dożywotnia i nieodpłatna służebność mieszkania polegająca na prawie korzystania na zasadzie wyłączności z całego parteru budynku z prawem współkorzystania z korytarza i piwnic,
- dożywotnie i nieodpłatne prawa poruszania się po całej nieruchomości i współkorzystania z ogrodu.

Kobieta zobowiązała się także do „dowożenia rodziców w niedzielę i święta religijne do kościoła, w miarę potrzeby do lekarza i po zakupy do miasta (lub ich realizacji) oraz do udzielania im wszechstronnej pomocy w chorobie i niemocy starczej”.

Ojciec uważał, że kobieta nie przestrzega powyższych zaleceń. Tłumaczył, że mimo iż sam jest schorowany, musi samodzielnie opiekować się żoną, cierpiącą na stwardnienie rozsiane, gdyż córka nie wykazuje nimi należytego zainteresowania. Ponadto wyliczał nieprzyjemności, jakie spotykają go ze strony pozwanej i jej rodziny.

Reklama

Sąd pierwszej instancji przychylił się do żądania powoda i zobowiązał pozwaną do przeniesienia na jego rzecz udziału w prawie własności nieruchomości, którą wspólnie zamieszkiwali, a także obciążył ją kosztami procesowymi.

Uznano, że wymienione „zachowania pozwanej stanowią naruszenie moralnego obowiązku wdzięczności, jaki wytworzył się między nią, a powodem w chwili przyjęcia przez nią dokonanej darowizny i wypełniają znamiona rażącej niewdzięczności, o której mowa w art. 898 §1 Kodeksu cywilnego”. Sędzia przyznał, że powód może czuć się „zawiedziony, rozczarowany i rozgoryczony” tego rodzaju sytuacją, a jego subiektywne odczucia są uzasadnione.

Apelację od wyroku złożyła pozwana wskazała między innymi, że jej zachowanie „w stosunku do powoda w żadnym zakresie nie wypełnia znamion niewdzięczności, a co dopiero rażącej niewdzięczności”. Ponadto wytknęła błędy proceduralne i naruszenia prawa materialnego.

To ostatnie sąd drugiej instancji uznał za chybione, jednak podzielił wątpliwości kobiety co to kwalifikacji opisanych przez powoda czynności. Zgodnie z treścią artykułu 898§1 Kodeksu cywilnego darczyńca może odwołać darowiznę nawet już wykonaną, jeżeli obdarowany dopuścił się względem niego rażącej niewdzięczności. Jednak jak w wyroku z 2000 roku (sygn. akt: II CKN 280/00) wskazał Sąd Najwyższy „odwołanie darowizny jest wyjątkiem od obowiązującej zasady trwałości i dotrzymywania umów”.

Dlatego przesłanka rażącej niewdzięczności musi „być oceniana przy zastosowaniu zobiektywizowanych kryteriów. O tym, czy została spełniona decydują w każdym wypadku konkretne okoliczności”. Istotne podczas ich oceny są „zwyczaje panujące w określonym środowisku społecznym”. Oznacza to, że w analizowanej sprawie subiektywne odczucia powoda powinny być rozpatrywane w kategoriach obiektywnych.

„Żadne z zachowań, jakie Sąd Rejonowy przypisał pozwanej nie wskazują na rażącą niewdzięczność. Relacje między stronami uległy pogorszeniu w związku z tym, że pozwana i jej mąż nie zarządzali nieruchomością w taki sposób, jak oczekiwał tego powód, bądź też zarządzanie nieruchomością uniemożliwiało powodowi wykonywanie czynności faktycznych” - argumentowano.

Z kolei stan zdrowia powoda nie wskazywał na to, by potrzebował pomocy przy wyjazdach do sklepu lub lekarza, „po chorobie odzyskał sprawność, która pozwala mu na samodzielne funkcjonowanie”. Jeżeli jednak uważał on, że sobie nie radzi mógł poprosić o pomoc. „Okoliczność, iż powód w danym momencie potrzebuje pomocy od innej osoby, może być niedostrzegalna wyłącznie dla samego powoda, a zatem konieczne jest wyartykułowanie swoich potrzeb” – podkreślono.

Sędzia przyznał, że można mieć uwagi, do ilości czasu jaki pozwana poświęcała matce, jednak fakt iż nie dołączyła ona do powództwa świadczy o tym, że nie ma żalu. Tym bardziej, że z powodu sporów powoda z pozwaną matka przy asyście Policji wyprowadziła się do córki piętro domu i aktualnie mieszka w należącej do niej części domu.

Obiektywnie patrząc nie ma się tez co dziwić negatywnemu nastawieniu stron. Spór sądowy trwa od paru lat, nie powinno więc dziwić, że pomiędzy członkami rodziny nie ma przyjaznej atmosfery. W konsekwencji nie można twierdzić, że brak życzeń świątecznych jest przejawem rażącej niewdzięczności.

Z uwagi na powyższe sąd uznał apelację za uzasadnioną. Jego zdaniem pozwana nie dopuściła się czynów mających charakter rażącej niewdzięczności. Dlatego konieczna była zmiana zaskarżonego wyroku i oddalenie powództwa.

Wyrok Sądu Okręgowego w Toruniu, sygn. akt VIII Ca 499/16