Julia Przyłębska ogłosiła przerwę. TK odroczył posiedzenie do 15 lipca.

Przewodniczącą składu orzekającego będzie Julia Przyłębska, sprawozdawcą - sędzia Bartłomiej Sochański. Oprócz nich w składzie sędziowskim znajdą się także: Leon Kieres, Jakub Stelina i Michał Warciński.

Trybunał Konstytucyjny ma zbadać wniosek Mateusza Morawieckiego z 29 marca br. co do zgodności z Konstytucją RP wybranych przepisów Traktatu o Unii Europejskiej.

Reklama

Po raz pierwszy Trybunał Konstytucyjny pod przewodnictwem Krystyny Pawłowicz miał orzekać w spawie wyższości polskiego prawa konstytucyjnego nad prawem unijnym 28 kwietnia. Posiedzenie jednak zostało odroczone do 13 maja. W maju TK odwołał planowaną rozprawę i wyznaczył nowy termin na 15 czerwca. W czerwcu TK ponownie nie zajął się wnioskiem premiera, rozprawa spadła z wokandy.

„Chodzi o to, aby bezkarnie łamać prawo UE, żeby kiedy dojdzie do sporu o pieniądze unijne nie była winna polityka rządu PiS, tylko żeby się okazało, że winna jest Unia Europejska. […] PiS wyprowadza nas tylnymi drzwiami z Unii Europejskiej, mamy najgorsze stosunki z Niemcami i z Rosją w historii, ze Stanami Zjednoczonymi i z Izraelem. Kto Polsce pozostał, jeżeli chodzi o politykę dyplomatyczną? Wzorcem dla pana Kaczyńskiego jest pan Orban i pan Łukaszenka” – mówił dziś przed Trybunałem Konstytucyjnym Andrzej Szejna, wiceprzewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

Reklama

„Dzisiejsza decyzja TK nie dotyczy wyższości Konstytucji nad prawem UE, bo ta jest oczywista. Dotyczy wyższości nad prawem UE wykrzywionej, PiS-owskiej wersji konstytucji, w której niezależność sądów to lojalność wobec Partii. Prawo UE nie jest sprzeczne z prawdziwą Konstytucją RP” – napisał na Twitterze Marcin Matczak, radca prawny i profesor nauk społecznych.

„Jeżeli TK uzna pierwszeństwo prawa krajowego nad prawem unijnym, taki wyrok będzie stanowił rażące naruszenie prawa Unii Europejskiej i Komisja Europejska, która nieprzypadkowo jest nazywana strażniczką traktatów, będzie uprawniona do wszczęcia postępowania przeciwko Polsce ws. naruszenia praw UE, tak jak to zrobiła parę tygodni temu w stosunku do Niemiec” – mówił na antenie TVN24 dr hab. Piotr Bogdanowicz, specjalista w zakresie prawa europejskiego.

TK rozpatruje wniosek

Krzysztof Szczucki z Rządowego Centrum Legislacji podczas zdania sprawozdania mówił, że "w naszym przekonaniu niekoniecznie TSUE prawidłowo rozumie prawo Unii Europejskiej."

„Można zatem powiedzieć, że argumenty dotyczące tego, że wniosek, który premier Morawiecki przedłożył TK zmierza do wyprowadzenia Polski z Unii Europejskiej są tak samo prawdziwe, jak argumenty dotyczące wyjścia z UE Danii, Czech czy Rumunii” – powiedział Szczucki.

„To nie konstytucja ma być w pierwszej kolejności wykładana w zgodzie z prawem Unii Europejskiej, ale w pierwszej kolejności prawo unijne ma być wykładane w zgodzie z konstytucją RP” – dodał Krzysztof Szczucki.

„Unia przepisała sobie negatywną kompetencję prawodawczą, odnosząc się do organizacji wymiaru sprawiedliwości, w tym do organizacji konstytucyjnych organów władzy sądowniczej, jak np. w Polsce w odniesieniu do Sądu Najwyższego” – powiedział Sebastian Bańko, przedstawiciel prokuratora generalnego.

Jak się zastanowimy nad istotą spawy, to powstaje pytania czy nie chodzi o pewną pozorną kontrolę konstytucyjności prawa? Oczywistym kontekstem wniosku premiera jest wyrok TSUE, który dotyczył procedur powołania na stanowiska do Sądu Najwyższego

- powiedział RPO Adam Bodnar.

Na stronie Trybunału Konstytucyjnego czytamy:

  • wnioskodawca – Prezes Rady Ministrów – twierdzi, że Trybunał Konstytucyjny posiada kompetencję do badania zgodności z Konstytucją przepisów prawa pierwotnego Unii Europejskiej
  • wnioskodawca stwierdza, że w świetle dorobku orzeczniczego sądów konstytucyjnych innych państw członkowskich Unii Europejskiej, „nie ulega dyskusji możliwość oceny konstytucyjności prawa UE i jego wykładni z perspektywy działania ultra vires, ochrony praw podstawowych i tożsamości konstytucyjnej, co potwierdza również najnowsze piśmiennictwo”.

RPO zwraca się o odroczenie terminu rozprawy

9 lipca Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł, by TK orzekał w pełnym składzie. Tylko on mógłby bowiem przesądzić o wyroku, gdyby odbiegał on od wcześniejszych, w tym nawet niezgodności prawa UE z polskim. Jak wskazano w piśmie RPO, we wcześniejszych postępowaniach przed TK w sprawach traktatu akcesyjnego oraz traktatu lizbońskiego - dotyczących relacji między prawem polskim a prawem Unii Europejskiej - doniosłość tej kwestii prawnej uzasadniała rozpoznanie sprawy przez Trybunał w pełnym składzie.

Doniosłość ta powinna także znaleźć odzwierciedlenie w gwarancjach procesowych uczestników postępowania i w tej sprawie, w zapewnieniu im możliwości rzetelnego zapoznania się z przedstawionymi TK stanowiskami i - dzięki temu - odniesienia się do nich w stanowiskach ustnych w trakcie rozprawy.

Także 9 lipca Marszałek Witek przekazała stanowisko Sejmu. Doręczono je RPO dopiero po godzinie 14.

W tej sytuacji Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się z prośbą o odroczenie terminu rozprawy z uwagi na brak faktycznej możliwości rzetelnego zapoznania się ze stanowiskiem Sejmu przez uczestników postępowania przed rozprawą.

Na stronie RPO czytamy: „Przeprowadzenie rzetelnego postępowania w oparciu o prawidłowo zaprezentowane stanowiska uczestników postępowania przed TK jest bardzo istotne z uwagi na fundamentalne znaczenie jego przedmiotu dla przyszłego rozwoju porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej w jego odniesieniu do porządku prawa europejskiego, a w związku z tym, dla dalszego członkostwa Polski w Unii Europejskiej”.

„Wniosek RPO nie został uwzględniony przez Trybunał Konstytucyjny” – powiedziała Julia Przyłebska.

RPO złożył wniosek o zadanie pytania prejudycjalnego

„Wnoszę o zadanie pytania prejudycjalnego przez TK czy dopuszczalne jest odejście od linii orzeczniczej w tak fundamentalnych sprawach jak odejście od zasady efektywności” – powiedział Adam Bodnar.

Dlaczego premier złożył wniosek do TK?

Powodem złożenia wniosku przez premiera Morawieckiego do Trybunału Konstytucyjnego jest spór o sądownictwo. TSUE orzekł, że kolejne nowelizacje ustawy o KRS mogą naruszać prawo unijne. Pod koniec marca Komisja Europejska poinformowała, że kieruje do TSUE wniosek przeciwko Polsce w celu „ochrony niezawisłości sędziów”.

W kwietniu br. TSUE postanowił zobowiązać Polskę do natychmiastowego zawieszenia stosowania przepisów dotyczących Izby Dyscyplinarnej w sprawach dyscyplinarnych sędziów. Wniosek o tymczasowe zawieszenie do czasu wydania ostatecznego wyroku złożyła Komisja Europejska. Polski rząd argumentował, że wniosek jest nieuzasadniony.

Komisja Europejska zareagowała na wniosek Morawieckiego

W czerwcu Didier Reynders, unijny komisarz ds. sprawiedliwości skierował list do Polski, w którym apelował do Mateusza Morawieckiego o wycofanie wniosku złożonego do Trybunału Konstytucyjnego.

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, odnosząc się do tej kwestii w czerwcu podczas konferencji prasowej stwierdził, że jest to „neokolonialne myślenie elit brukselskich”, po czym porównał Reyndersa do "sowieckiego sekretarza" i dodał, że „prośby towarzyszy radzieckich też były formułowane w kategoriach sugestii”. Z kolei Mateusz Morawiecki potwierdził, że nie zamierza wycofywać wniosku, ponieważ dla rządu „absolutnie nadrzędne jest zdanie TK”.

Czytaj więcej: Konstytucja a prawo unijne. „Znaczenie wyroku TK będzie żadne, poza propagandowym” >>>>>

Wyższość prawa kontra pierwszeństwo

Jedną z podstawowych zasad prawa UE jest zasada pierwszeństwa prawa unijnego nad prawem krajowym państw członkowskich. Została ona wprowadzona po to, aby zagwarantować jednolitą ochronę prawną obywateli na całym terytorium Unii Europejskiej. Reguła pierwszeństwa mówi, że:

  • państwo członkowskie musi zapewnić skuteczność prawa unijnego
  • państwo nie może wprowadzać przepisów w swoim ustawodawstwie, które są sprzeczne z unijnym porządkiem prawnym
  • w razie sprzeczności przepisów prawa krajowego i unijnego, pierwszeństwo ma prawo UE.