Za dwa dni wejdą w życie przepisy o przepadku pojazdów. Tymczasem Ministerstwo Sprawiedliwości już zapowiada ich zmianę. W projekcie, który lada moment zostanie wpisany do wykazu prac legislacyjnych MS proponuje rezygnację z przepisu o obligatoryjnym przepadku pojazdu mechanicznego na rzecz jego fakultatywności. Wprowadzona natomiast zostanie nowa przesłanka orzeczenia nawiązki na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.

Ma być ona orzekana w sytuacji, gdy orzeczenie przepadku jest niecelowe lub niemożliwe.

Oprócz rezygnacji z obowiązkowej konfiskaty projekt zmierza do wyeliminowania przepisów budzących zastrzeżenia konstytucyjnie i dostosowanie przepisów dotyczących przepadku pojazdów mechanicznych do standardów konstytucyjnych.

Projekt został uzgodniony wewnątrzresortowo. Przypomnijmy. Wchodzące w życie w czwartek przepisy przewidują obowiązkową konfiskatę pojazdu lub jego równowartości (jeśli sprawca nie jest wyłącznym właścicielem pojazdu) w przypadku jazdy w stanienie nietrzeźwości powyżej 1,5 promila, lub powyżej 0,5 promila, jeśli sprawca miał już na koncie takie przestępstwo.

Pomimo iż eksperci apelowali, także na łamach DGP – o jak najszybszą zmianę przepisów o przepadku pojazdów przed ich wejściem w życie, to początkowo resort nie zamierzał tego robić. Jeszcze w styczniu Ministerstwo Sprawiedliwości nie planowało zmiany przepisów. Na pytania DGP przedstawiciele resortu wskazywali, że przepisy o konfiskacie pojazdów nietrzeźwym kierowcom, które wejdą w życie w połowie marca są nowymi regulacjami w polskim systemie prawnym, „dlatego Ministerstwo będzie analizować działanie tych przepisów”.

Resort Adama Bodnara zapowiada rezygnację z obligatoryjnego przepadku pojazdu za jazdę w stanie nietrzeźwości na rzecz jego fakultatywności. W dodatku, gdy zamiast konfiskaty sąd będzie orzekał przepadek kwoty stanowiącej równowartość auta, pieniądze trafią nie do Skarbu Państwa (SP), lecz na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.

Bez obowiązku

Przepisy, które wejdą jutro w życie, przewidują, że – poza przypadkami, w których sprawca nie jest wyłącznym właścicielem pojazdu – sąd może odstąpić od przepadku tylko wówczas, gdy został on zniszczony, skradziony lub sprzedany. Oznacza to, że nie ma możliwości zrezygnowania ze stosowania konfiskaty (na rzecz przepadku kwoty będącej równowartością pojazdu) nawet wtedy, gdy byłaby ona niecelowa. Przykładowo, gdy auto jest niskiej wartości i z góry wiadomo, że koszty jego przechowywania przez wiele miesięcy, zanim sąd orzeknie o przepadku, a urząd skarbowy przeprowadzi licytację, przewyższą jego wartość. W dodatku, jeśli nie uda się znaleźć nabywcy, który zechce kupić takie auto choćby za połowę wartości oszacowania, to SP jeszcze poniesie koszty złomowania.

Tymczasem w odpowiedzi na pytania DGP Ministerstwo Sprawiedliwości zapowiada rozszerzenie przesłanek, w których sąd nie będzie stosował przepadku, właśnie o sytuacje, gdy byłoby to niecelowe.

Projekt – który lada moment ma trafić do wykazu prac legislacyjnych rządu – zmierza też do wyeliminowania przepisów budzących zastrzeżenia co do zgodności z ustawą zasadniczą i dostosowania ich do standardów konstytucyjnych. Jest to o tyle zaskakujące, że jeszcze w styczniu MS nie planowało zmian, wskazując, że przepisy o konfiskacie pojazdów stanowią novum w polskim systemie prawnym, dlatego ministerstwo zamierzało najpierw przeanalizować ich działanie w praktyce.

– Rezygnacja z obligatoryjności jest krokiem w dobrym kierunku. Ta, z którą mamy do czynienia obecnie, wzbudza zastrzeżenia w perspektywie konstytucyjnego standardu swobody orzeczniczej sądu. Miejmy tylko nadzieję, że MS będzie zmierzało do całkowitego wyeliminowania obligatoryjności, gdyż – jak pokazuje obecny stan prawny – próby łączenia obligatoryjności z fakultatywnością wiodą do rozwiązań chaotycznych i niespójnych – mówi prof. Paweł Daniluk z Instytutu Nauk Prawnych PAN. Jak dodaje, dostosowanie przepisów o przepadku pojazdów do standardów konstytucyjnych nie będzie proste.

– W szczególności chodzi o to, że sprawcy, którzy dopuścili się takich samych przestępstw w podobnych okolicznościach, mają być traktowani odmiennie w zakresie ukarania, tylko z tego powodu, że prowadzili pojazdy o różnej wartości. Takie kryterium różnicowania podmiotów podobnych trudno uznać za konstytucyjnie legitymowane. Jest ono bowiem stosunkowo mało istotne, w szczególności w zestawieniu ze stopniem społecznej szkodliwości czynu lub stopniem winy sprawcy, a także nierzadko, w konkretnych stanach faktycznych, przypadkowe – zauważa prof. Daniluk. Jak podkreśla, zastrzeżeń wobec obecnego kształtu przepisów jest znacznie więcej i planowana nowelizacja powinna gruntownie zmodyfikować te regulacje.

Z kolei prof. Ryszard Stefański z Uczelni Łazarskiego jest zdania, że samo wprowadzenie fakultatywności, bez określenia obiektywnych kryteriów stosowania tej instytucji, również może być problematyczne z punktu widzenia art. 32 konstytucji.

– Bo, jeśli sądy np. w Krakowie będą często stosować przepadek, a w Warszawie o wiele rzadziej, to jaka to będzie równość wobec prawa – zauważa prof. Stefański.

Spóźnione działanie

Eksperci nie mają wątpliwości, że zapowiadana nowelizacja jest spóźniona.

– Przepisy te jako rażąco wadliwe nie powinny bowiem wejść w życie, co można było osiągnąć poprzez odpowiednio sprawne prace legislacyjne w okresie vacatio legis – podkreśla prof. Daniluk.

Jak dodaje dr Konrad Lipiński z kancelarii Czerwińska Lipiński – znając realia działania wymiaru sprawiedliwości, jeśli nowelizacja zostanie szybko uchwalona, to sądy nie zdążą w praktyce zastosować przepisów o przepadku.

– Dzięki regulacji art. 4 k.k. nowe przepisy stosowane będą do czynów popełnionych po wejściu w życie nowych przepisów, więc zanim dojdzie do prawomocnego orzeczenia, upłynie jeszcze sporo czasu – wskazuje adwokat.

Jednak nie oznacza to, że po 14 marca pijani kierowcy nie będą tracić pojazdów. Zgodnie z art. 295 par. 1a k.k. w razie popełnienia przestępstwa, za które orzeka się przepadek, policja dokonuje tymczasowego zajęcia pojazdu.

Dlatego kierowcy muszą pamiętać, że od jutra stracić auto można za jazdę w stanie nietrzeźwości (powyżej 1,5 promila alkoholu we krwi). To samo grozi także – niezależnie od stopnia upojenia – nietrzeźwym kierowcom, którzy byli w przeszłości karani za jazdę, gdy mieli powyżej 0,5 promila, albo takim, którzy spowodują wypadek. Tak samo, gdy kierowca będzie pod wpływem narkotyków lub ucieknie z miejsca zdarzenia.

Jeśli natomiast sprawca nie jest wyłącznym właścicielem pojazdu (bo jest on leasingowany albo jest przedmiotem współwłasności), sąd orzeknie przepadek sumy stanowiącej jego równowartość. Z kolei ani przepadku, ani równowartości nie będzie się stosować, jeśli konfiskata jest niecelowa ze względu na stopień jego uszkodzenia lub sprawca wykonywał obowiązki służbowe. W takich przypadkach sąd zasądzi min. 5 tys. zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.

Profesor Mikołaj Małecki z Uniwersytetu Jagiellońskiego przypomina jednak, że przepisy o przepadku są częścią zmian w k.k. uchwalonych 7 lipca 2022 r., których termin wejścia w życie określono w przepisie sprzecznym z ustawą zasadniczą i regulaminem Sejmu.

– Przepis o vacatio legis nowelizacji k.k. został uchwalony w procedurze naruszającej konstytucję. Wskutek tego w aktualnym stanie prawnym nie da się uznać, że tego rodzaju przepisy mogą pogarszać sytuację prawną obywatela – przekonuje prawnik. Jak dodaje, sąd karny jest zobowiązany do podlegania konstytucji i ustawom, a zarzut niekonstytucyjności procedury określającej dzień wejścia w życie przepisów to jeden z najpoważniejszych zarzutów wpływających wprost na ustalenie, czy dana norma jest w ogóle wiążąca dla sądów.

– Przepisy o przepadku nie powinny być stosowane w żadnej sytuacji – kwituje Małecki.©℗

Kiedy pijany kierowca straci samochód / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe

Czytaj też:

Pijani kierowcy będą pozbawiani pojazdów? Nowy rząd nie zamierza wycofać przepisów - GazetaPrawna.pl