Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

IX Ranking Wydziałów Prawa DGP

Od lewej dr Mieczysław Błoński – dziekan WPiA Uczelni Łazarskiego, prof. dr hab. Roman Budzinowski – dziekan WPiA Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Krzysztof Dudek – dyrektor Narodowego Centrum Kultury, prof. dr hab. Krystyna Chojnicka – dziekan WPiA Uniwersytetu Jagiellońskiego, prof. dr hab. Krzysztof Eckhardt – dziekan ZWPiA w Rzeszowie Wyższej Szkoły Prawa i Administracji w Przemyślu, prof. dr hab. Krzysztof Rączka – dziekan WPiA Uniwersytetu Warszawskiego, prof. dr hab. Monika Całkiewicz – prorektor ds. studiów prawniczych Akademii Leona Koźmińskiego, Jadwiga Sztabińska – redaktor naczelna DGP
Od lewej dr Mieczysław Błoński – dziekan WPiA Uczelni Łazarskiego, prof. dr hab. Roman Budzinowski – dziekan WPiA Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Krzysztof Dudek – dyrektor Narodowego Centrum Kultury, prof. dr hab. Krystyna Chojnicka – dziekan WPiA Uniwersytetu Jagiellońskiego, prof. dr hab. Krzysztof Eckhardt – dziekan ZWPiA w Rzeszowie Wyższej Szkoły Prawa i Administracji w Przemyślu, prof. dr hab. Krzysztof Rączka – dziekan WPiA Uniwersytetu Warszawskiego, prof. dr hab. Monika Całkiewicz – prorektor ds. studiów prawniczych Akademii Leona Koźmińskiego, Jadwiga Sztabińska – redaktor naczelna DGP / Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję

Powiązane

Komentarze(2)

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut. Zanim dodasz komentarz -zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
  • Nik
    2016-06-24 12:08:02
    UJ?!! Totalna bzdura. Od razu wyjaśniam - uczelnia jest mi obca jako Alma mater, ale mam mnóstwo znajomych, których dzieci mają lub miały "zaszczyt" stracić sporo zdrowia na tej uczelni, dodatkowo gwarantuję, że nie z powodu ilości nauki. To nie jest UJ, który kiedyś był kolebką mądrych i wykształconych ludzi, mentorów prowadzących młodych ludzi, mających u nich autorytet i kształtujących ich młode dusze. To już nie jest UJ będący wzorem dla innych. Jaki teraz jest UJ? A może spojrzeć na tę uczelnię od strony studentów, a nie profesorów, którzy oceniają sami siebie? Najlepszy wydział prawa? Te "najlepsze" wydziały prawa, na których studenci mają zdawać "egzaminy testowe", o przepraszam, te by nawet w ostateczności można uznać za sprawdzające wiedzę, więc od początku - wydziały prawa, na których studenci mają zdawać multitesty celowo tak konstruowane, by jak najwięcej osób ich nie zdało, ponieważ "warunki" są płatne, gdzie bardzo niska zdawalność na zaliczeniach i egzaminach budzi poważne wątpliwości co do jakości pracy pracowników dydaktycznych uczących na wydziałach, a nie studentów, gdzie ludzie studiujący nie mają szansy na uczęszczanie na ćwiczenia, gdyż nie ma odpowiedniej ilości grup, a serwer nie wytrzymuje szaleńczych prób zalogowania się rzeszy studentów usiłujących, często Bezskutecznie (widziane na własne oczy!), zdobyć miejsce w grupie ćwiczeniowej. Słucham tego typu relacji i zastanawiam się, jak to się ma do opinii Komisji Akredytacyjnej, z którą zetknęłam się jakiś czas temu, a w której przeczytałam stwierdzenie, iż w przypadku 50 % ocen pozytywnych lub negatywnych wadliwy jest proces dydaktyczny (z konkretnym wskazaniem!). Jak to się ma do tego, co dzieje się na UJ, gdzie zdawalność z wielu przedmiotów jest na poziomie 20-30%, gdzie młodzi i ambitni ludzie muszą chodzić na korepetycje, a i tak mają marne szanse na zdany egzamin (!), gdzie w końcu liczy się nie zdolność wiązania faktów (myślenie), umiejętność odniesienia do właściwych regulacji i ich interpretacji, lecz bezmyślne odtwarzanie fragmentów przepisów, które za chwilę zostaną zmienione lub pilnowanie szaty graficznej odpowiadającej wykładowcy. Co jest ważne? A może powinno się spojrzeć od strony studenta. Jaki procent studentów zalicza w pierwszym i kolejnym terminie (efektywność NAUCZANIA! CZYLI KOMPETENCJE WYKŁADOWCÓW), zwłaszcza że nie ma nawet możliwości udowodnić swojej wiedzy np. podczas egzaminu komisyjnego (na UJ od lat nie ma komisów, bo są niedopuszczalne z powodów merytorycznych). Ilu spośród studentów tego "najlepszego" wydziału kończy w ogóle studia? Jaki jest procent ludzi, którzy na tej uczelni kończą kierunek w czasookresie, który jest na to przeznaczony (np. pięć lat), ile jest przyznawanych warunków (korzyści dla uczelni)? Dlaczego czyta się tyle negatywnych opinii na temat tego, co się dzieje na UJ ze strony młodych ludzi? Dlaczego fora (np. lex) aż grają głosami rozgoryczenia i bardzo nieprzychylnymi komentarzami? I bez przesady - nie mówię tu o osobach, którzy "dla rozrywki" wybrały się na studia, jakkolwiek zdaję sobie sprawę, że niektórzy z pracujących na tym prześwietnym wydziale tylko w ten sposób będą chcieli usprawiedliwić ignorancję i arogancję ludzi, którzy nigdy nie powinni być nazwani wykładowcami.
    4
  • KRYSTYNA KRZEKOTOWSKA
    2016-04-27 12:52:19
    Gratuluję
    0

Zobacz więcej