Autopromocja

Nawet nieopublikowany wyrok TK będzie stosowany przez sądy

Wojciech Hermeliński
Wojciech HermelińskiMedia
8 marca 2016

Wojciech Hermeliński: Jeżeli ustrojodawca chciałby stwierdzić, że orzeczenia TK zapadają konkretną większością głosów, to wprost by to zapisał w konstytucji.

Zawsze był taki zwyczaj, że jeżeli był uzasadniony wniosek uczestnika postępowania, szczególnie tego, który jest obowiązkowym uczestnikiem, to był on uwzględniany. Oczywiście można powiedzieć, że minister sprawiedliwości wiedząc, że stanie się jednocześnie prokuratorem generalnym, miał czas, aby zawczasu nowy dokument przygotować. Jednak gdy przychodzi nowy prokurator generalny i chce zająć nowe stanowisko, to wypadałoby chociaż z grzecznościowych przyczyn mu to umożliwić, nawet z samej ciekawości co do treści opinii; chociaż z drugiej strony zasada dyskontynuacji nie ma tutaj zastosowania. Inna sprawa, że skoro prokurator generalny stał się członkiem administracji rządowej, to można się domyślać, jaka będzie jego opinia co do konstytucyjności zaskarżonych przepisów.

Zarzuty można połączyć w trzy grupy. Pierwsza dotyczy kwestii formalnych, związanych z trybem uchwalenia ustawy. Wnioskodawcy argumentują, że ustawa jest wadliwie uchwalona, z uwagi np. na zbyt dużą szybkość jej procedowania. Od wniesienia projektu do jego uchwalenia minął tydzień. TK wielokrotnie mówił jednak, że sama szybkość procedowania nie jest wystarczającą przesłanką do uznania niekonstytucyjności, chyba że ta szybkość powodowałaby rażące naruszenie trybu legislacyjnego. Podnosi się też brak właściwych konsultacji m.in. z Krajową Radą Sądownictwa. TK wypowiadał się jednak, że sama konsultacja z organem konstytucyjnym, a takim jest KRS, powinna nastąpić, ale jeżeli zmiany nanoszone w trakcie procedowania nie naruszają istoty projektu, to nie ma potrzeby każdorazowego uzyskiwania opinii takiego organu. TK będzie więc musiał rozstrzygnąć, czy poprawki, jakich dokonano na etapie prac komisji, diametralnie zmieniły istotę projektu. W moim przekonaniu TK prawdopodobnie nie stwierdzi niekonstytucyjności z powodu nadmiernej szybkości uchwalania ustawy. Będzie natomiast wnikliwie rozważał, czy nowe instytucje wprowadzone podczas posiedzenia komisji ustawodawczej tak przekształciły ten projekt, że trzeba mówić o zupełnie nowym, który powinien przejść przez trzy czytania, a nie tylko dwa.

Co do zasady termin vacatio legis powinien wynosić 14 dni, a jego skrócenie może nastąpić, gdy przemawia za tym ważny interes państwa, o ile nie sprzeciwiają się temu zasady demokratycznego państwa prawnego. Ten zarzut ma pewne podstawy, bo – jak podkreślają wnioskodawcy – ustawodawca nie uzasadnił, dlaczego ustawa miała wejść w życie w dniu ogłoszenia. Z tym że TK był dotąd na ogół dość wstrzemięźliwy, jeśli chodzi o brak vacatio legis. Generalnie tylko wtedy uznawał, że ustawa jest niekonstytucyjna, jeśli została wprowadzona z datą wsteczną, gdy było to ewidentne.

To druga grupa zaskarżonych przepisów. Wprowadzono zasadę rozpoznawania spraw według kolejności, która nie przewiduje żadnych odstępstw. Zawsze w TK była taka niepisana zasada, że pytania prawne sądów i wnioski prezydenta były traktowane priorytetowo. TK starał się je rozstrzygnąć w ciągu sześciu miesięcy z uwagi na pozycję prezydenta, jak i okoliczność, że często odbywało się to w ramach kontroli prewencyjnej. Co do pytań prawnych brano pod uwagę, że na wyrok czekają strony w procesie toczącym się przed sądem pytającym.

To jest kwestia względna. Czy to jest głosowanie w składzie pięcio- czy siedmioosobowym, wyrok jest taki sam: ostateczny i ma moc wiążącą wszystkie organy. Ustawodawca ma prawo kwestię składu kształtować, byle nie poszedł z tą liczbą za daleko. Bo np. przy 13 osobach, biorąc pod uwagę, że któryś z sędziów będzie chory albo zajdzie potrzeba wyłączenia sędziego, byłby problem z osiągnięciem pełnego składu. Natomiast co do wymaganej większości głosów to dla mnie sprawa jest oczywista: jeżeli ustrojodawca chciałby stwierdzić, że orzeczenia TK zapadają konkretną większością głosów, to wprost by to zapisał w konstytucji. Jeżeli tego nie mówi, to znaczy że chodzi o zwykłą większość. Ustawa nie może weryfikować przepisu konstytucji.

To jest problem bardziej polityczny niż prawny. Prezydent stwierdził, że problem jest zakończony, bo jest 15 sędziów zaprzysiężonych; ale trzech nie zostało dopuszczonych do orzekania. Jest propozycja prezesa Andrzeja Rzeplińskiego, żeby w miarę wygaszania kadencji kolejnych sędziów do TK wchodzili stopniowo sędziowie wybrani przez Sejm obydwu kadencji.

To też jest do rozważenia. Czy ewentualnie dopuszczać do orzekania naprzemiennie, tak aby i prezydent, i ustawodawca, i TK miał jakąś możliwość ruchu.

Absolutnie. Nawet gdy TK nie zakwestionuje ustawy, to będzie procedował w tych sprawach, gdzie pełny skład nie jest wymagany. Problem powstanie przy pełnym składzie, chyba że dojdzie do jakiegoś porozumienia i jeden sędzia zostanie dopuszczony.

... które będą rozpoznawane według dotychczasowych zasad. Co oznacza, że będą rozpatrywane co do zasady według kolejności wpływu, z tym że w sytuacjach tego wymagających będzie można tę zasadę pominąć.

Co do poprzedniego wyroku również padały takie stwierdzenia, że jest to prywatna opinia sędziów.

Nie wiem. Prezes Rzepliński powiedział na którymś etapie sporu, że jeśli władza nie będzie publikować wyroku, to będzie w Polsce 10 tys. sądów konstytucyjnych; bo i tak każdy sędzia będzie się do wyroku TK stosował, mimo że nie byłby ogłoszony. Ja widzę jeszcze inny argument. Jeżeliby TK uwzględnił grudniową nowelę i zgodnie z kolejnością wpływu wniosków wyznaczył jakiś odległy termin na jej rozpoznanie, to przecież do tego czasu wydawałby wyroki w innych sprawach. Gdyby wreszcie przyszła kolej na tę nowelę i TK uznałby, że jest ona niekonstytucyjna, to wszystkie poprzednie wyroki byłby nieważne. A one przecież wywołują określone skutki, np. dla osób, które wnoszą skargi konstytucyjne, w oparciu o które mogą sobie wznowić postępowanie. Uzyskane przez nich wyroki również byłyby nieważne. To jest ogromny problem, którego ustawodawca nie wziął pod uwagę. 

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.