Autopromocja

Andrzej Seremet: Nie wiem, czym się naraziłem posłom

Andrzej Seremet
Andrzej Seremet Media
13 maja 2015

Zdaję sobie sprawę, że niezależność prokuratora generalnego może być przez niektórych oceniana negatywnie. Dla mnie stanowi ona jednak wartość - mówi Andrzej Seremet, prokurator generalny.

Ewa Ivanova: W czym pan tak przeszkadza posłom koalicji, że chcą się pana niemal pozbyć z postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym? Taką zmianę zaproponowali w projekcie nowej ustawy o TK.

Andrzej Seremet: Jedyne oficjalne uzasadnienie, które usłyszałem w sprawie rezygnacji z obligatoryjnego uczestnictwa PG przed TK, pochodziło z ust przewodniczącego sejmowych komisji, posła Kropiwnickiego. Tłumaczył, że chciałby, aby prokuratura skoncentrowała się na ściganiu przestępstw, a nie na zadaniach, które mogą realizować z powodzeniem inne organy, jak choćby rzecznik praw obywatelskich...

EI: Czyli poseł chce pomóc prokuraturze. Zdjąć z PG obowiązek, który nie pozwala się państwu skoncentrować na tym, co trzeba.

AS: Tak, jestem wdzięczny za tę troskę. Ale bądźmy poważni, to nam w niczym nie ulży, a może przynieść wiele szkód. Za udział w sprawach przed TK odpowiada raptem 12 osób: świetnych ekspertów, wysoko ocenianych przez samych sędziów TK. Wysłanie ich np. do wydziałów przestępczości zorganizowanej niczego nie zmieni.

EI: W takim razie to polityczne posunięcie?

AS: Wszystko, co wychodzi z parlamentu, jest polityczne. Ale nawet rozwiązania polityczne muszą być jakoś merytorycznie uzasadnione. A w tej sprawie żadnych merytorycznych argumentów nie usłyszałem. Nikt nie potrafi tego kroku racjonalnie wytłumaczyć. Jego zwolennicy zapomnieli, że prokuratura realizuje dwa zadania: czuwanie nad ściganiem przestępstw i ochrona praworządności. Oba są równorzędne. Zresztą – choć nie ma to fundamentalnego znaczenia – ustawa o prokuraturze w art. 2 na pierwszym miejscu wymienia właśnie stanie na straży praworządności.

EI: To zapytam ponownie: czym pan ostatnio mógł się tak narazić posłom koalicji?

AS: Nie wiem. Trzeba ich zapytać.

EI: A jakie przepisy ostatnio negatywnie pan opiniował w postępowaniach przed TK?

AS: Na pewno zdarzyło się nam zajmować stanowisko w sprawach wrażliwych z punktu widzenia różnych interesów, struktur władzy i konsekwencji politycznych. Wymienię choćby kwestię uboju rytualnego, czynności operacyjnych, wglądu ministra sprawiedliwości do akt postępowań sądowych czy prawa o zgromadzeniach.

EI: To może uwierać.

AS: Zdaję sobie sprawę, że niezależność prokuratora generalnego, który przedstawiając swe stanowiska przed TK, stara się strzec praworządności bez względu na to, kto jakie korzyści lub niekorzyści może uzyskać z określonych rozstrzygnięć trybunału, może być oceniana negatywnie przez tych, których dotyka ta kontrola lub tych, którzy ją inicjują. Dla mnie stanowi ona wartość.

EI: Wyrzutka posła Kropiwnickiego pana zaskoczyła?

AS: Wcześniej w ogóle nie było takiej propozycji w projekcie prezydenckim. Przez cały czas prac legislacyjnych nikomu nie przyszło to do głowy. Nie zgłaszano nawet takich postulatów. I nagle pod koniec prac komisji pojawia się taka zmiana. Zaskoczeni byli wszyscy.

EI: Jakie będą skutki, jeśli ten pomysł w toku dalszych prac zostanie zachowany?

AS: Negatywne. Jeśli udział PG przed TK stanie się fakultatywny, będziemy mieć mało czasu na przygotowanie porządnego przystąpienia do postępowania – tylko 30 dni od momentu powiadomienia przez trybunał. Ale oprócz tej istotnej kwestii technicznej będą poważniejsze skutki. Łatwo będzie zarzucać, że udział PG w konkretnym postępowaniu wynika z motywacji politycznej. Pojawią się pytania, dlaczego zaangażowanie PG towarzyszy tej, a nie innej sprawie. Niepotrzebne jest wikłanie prokuratury w takie dyskusje.

EI: Ile PG zajmuje rocznie stanowisk w sprawach przed TK?

AS: W 2014 r. były 104 stanowiska. Wypowiadaliśmy się we wszystkich sprawach, w których TK się do nas zwrócił.

EI: Na pomyśle posłów nie zostawiono suchej nitki. Krytykowali go wszyscy: prezes i wiceprezes TK, Krajowa Rada Sądownictwa, RPO. I nic, politycy i tak przegłosowali. O czym to świadczy?

AS: Mam jeszcze nadzieję, że to nieostatnie słowo. Pozostaje nam głosowanie w Sejmie, potem Senat. Być może ta izba refleksji właśnie na taką refleksję się zdobędzie i zrozumie, że nikt na tym rozwiązaniu nie skorzysta. Tym bardziej że według zapowiedzi sędziów TK jest możliwe, że nowy regulamin trybunału spowoduje, że i tak będzie się on zwracał do PG o zajęcie stanowiska w każdej sprawie. W efekcie PG będzie w każdej sprawie się wypowiadał, tyle że będzie to czynił w znacznie krótszym terminie. Po co to wszystko?

EI: Nie ma pan pojęcia?

AS: Kompletnie. To rozwiązanie, które nie przynosi żadnych korzyści. Chce się zniszczyć coś, co dobrze funkcjonuje.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png