Pierwsza prezes Sądu Najwyższego ugięła się pod presją krytyki i osobiście podpisała zmodyfikowany wniosek do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie ustawy o dostępie do informacji publicznej.
Kontrowersje wywołało złożenie przez I prezes SN pod koniec 2014 r. wniosku do TK na papierze firmowym prywatnej kancelarii. Pod dokumentem podpisał się prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista i radca prawny, któremu powierzono reprezentację SN. Skuteczność wniosku podpisanego przez prof. Chmaja zakwestionował marszałek Radosław Sikorski oraz prokurator generalny. Obaj – jako uczestnicy tej sprawy – wystosowali oficjalne pisma do Trybunału Konstytucyjnego.
Sąd Najwyższy początkowo nie podzielał ich wątpliwości. Profesor Małgorzata Gersdorf wskazywała w piśmie do TK, że legitymacja procesowa prof. Marka Chmaja jest niewątpliwa, a zmodyfikowany wniosek pochodzi od podmiotu uprawnionego. Zgadza się, że określenie przedmiotu i zakresu wniosku to ekskluzywna kompetencja I prezesa SN. Tyle że – jej zdaniem – nie przeczy to skuteczności modyfikacji wniosku dokonanej przez pełnomocnika.
Nastąpiła jednak refleksja.
– – wyjaśnia sędzia Dariusz Świecki, rzecznik prasowy SN.
– – uważa Szymon Osowski, prezes Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska.
Ponieważ SN nie ujawnił umowy zawartej z prof. Chmajem, sieć skierowała sprawę do sądu administracyjnego.
– – mówi Piotr Waglowski, prawnik, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Spodziewa się, że cała sprawa zostanie też przekuta na szerszą dyskusję doktryny na temat zasad działania państwa i dopuszczalności outsourcingu.
– – podkreśla Waglowski.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu