Lech Wałęsa zasłynął prostą receptą na rzeczywistość, która nie spełnia naszych oczekiwań: stłucz pan termometr, nie będziesz pan miał gorączki. A wiadomo, że rządzący mają na rzeczywistość wpływ ograniczony. Za to na wskaźniki – ogromny. Jeśli np. niebezpiecznie rośnie nam dług publiczny – hyc! – w chwili nieuwagi publiczności minister finansów upycha go po rozmaitych agencjach i funduszach i oczom zdumionego społeczeństwa ukazuje się... zielona wyspa!
Te same sztuczki do perfekcji opanowali włodarze na niższych szczeblach. Od lat rozmaite organizacje alarmują, że mało co tak dręczy inwestorów jak niemiłosiernie długa procedura uzyskiwania pozwolenia na budowę. Kiedy pod innymi względami w raporcie Doing Business Polska rośnie w siłę, to jeśli chodzi o czas oczekiwania na budowlaną zgodę starosty – spadliśmy w tym roku o cztery oczka.
Wyczytaliśmy więc w ustawie, że za przewlekanie tych procedur starosta powinien zapłacić – wojewoda nakłada 500 zł kary za każdy dzień zwłoki (powyżej 65 dni). Skoro z pozwoleniami jest tak źle, to – wydawało się nam – kar nałożonych na szefów powiatów powinno wystarczyć na zbudowanie całkiem ładnego kawałka autostrady.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.