Jednak KE już zdecydowała o wycofaniu skargi w sprawie wypadków morskich oraz w sprawie jakości powietrza, nie zapłacimy też kary za niewdrożenie norm ochrony środowiska morskiego Bałtyku, ponieważ Ministerstwo Środowiska już przygotowało odpowiednie akty prawne.

– Polska należy do tej grupy państw, które jeszcze nie zapłaciły żadnej kary finansowej na rzecz KE – mówi Maciej Szpunar, podsekretarz stanu ds. prawnych i traktatowych w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. – Innym krajom, takim jak Francja czy Hiszpania, to już się zdarzało.

Komisja rozpoczyna postępowanie przeciwko danemu krajowi, gdy jest pewna zwycięstwa. Jeżeli sprawa dotyczy braku wdrożenia dyrektywy unijnej, jedyne co można zrobić, to grać na zwłokę, dając poszczególnym ministerstwom czas na przygotowanie aktów prawnych wdrażających postanowienia dyrektywy. Kary naliczane są dopiero od momentu wydania wyroku, jeśli więc do tego czasu uda się dostosować przepisy krajowe, to państwu nic nie grozi.

– Przed wejściem w życie postanowień traktatu lizbońskiego trzeba było przeprowadzić dwa postępowania: jedno, w którym stwierdzano naruszenie, a dopiero potem drugie o nałożenie kary. Teraz, gdy chodzi o brak wdrożenia dyrektywy ustawodawczej, jest już tylko jedno postępowanie o stwierdzenie naruszenia i jednocześnie nałożenie kary – wyjaśnia Bogusław Majczyna, zastępca dyrektora departamentu prawa UE w MSZ.

W 2011 roku pełnomocnik Polski wziął udział w 87 sprawach przed sądami unijnymi i Trybunałem EFTA w Luksemburgu (wzrost o 123 proc. w porównaniu z 2010 r.). W ubiegłym roku Polska była piątym najbardziej aktywnym państwem członkowskim uczestniczącym w postępowaniach przed sądami unijnymi. Większość spraw (66) dotyczyła wydania orzeczenia prejudycjalnego.

Do MSZ niepokojąco małą liczbę takich pytań kierują polskie sądy powszechne. 11 spraw to poziom zbliżony do węgierskiego, fińskiego lub portugalskiego, a więc państw wielokrotnie mniejszych od Polski.