Orzeczenie TK przesądza to, o czym wiedział każdy prawnik – że stan wojenny był bezprawiem.
Wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie legalności, a raczej nielegalności stanu wojennego nie zaskoczył chyba nikogo, a już na pewno nie mógł zaskoczyć prawnika. Zakaz retroakcji (lex retro non agit – prawo nie działa wstecz) jest bowiem wpisany w tradycję europejską, w szczególności w przestrzeń prawa karnego i daninowego. Przyjmuje się, że system prawa polskiego zna go od czasu wydania przez króla Kazimierza Wielkiego statutów wiślicko-piotrkowskich. Każdy student prawa najpóźniej na drugim roku już wie, że prawem materialnym dla orzekania jest ustawa obowiązująca w dacie popełnienia przestępstwa, a nie w dniu orzekania o nim, chyba że późniejsza ustawa jest dla sprawcy względniejsza. Od czasów konstytucji Nihil novi (1505) już także wiemy, że prawo wiąże od momentu właściwego ogłoszenia.
Osoby decydujące o wprowadzeniu stanu wojennego raczej jednak nie przejmowały się takimi drobiazgami, jak właściwa promulgacja prawa. Podejrzewam, że nie przejmowały się prawem w ogóle. Nie wiem, jakie kursy na ten temat przechodzili generałowie. Pewnie niezbyt pogłębione, w końcu generałowie nie są od takich subtelności. Z pewnością natomiast słyszeli, że prawo to wyraz woli klasy panującej nad środkami produkcji, a koniak to trunek spijany przez klasę robotniczą ustami jej najlepszych przedstawicieli.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.