Nic tak nie poprawia człowiekowi nastroju jak możliwość dokopania urzędnikowi. Ale przyjęta ostatnio przez Sejm ustawa wcale tego nie ułatwi.
Przedsiębiorcy z pewnością przyjmą z dużym zadowoleniem ustawę, jaką na ostatnim w tym roku posiedzeniu uchwalił Sejm. To przecież oni ryzykowali milionowymi stratami, gdy decyzje wydawane z rażącym naruszeniem prawa prowadziły ich na skraj bankructwa. Teraz groźba wyłożenia z własnej skarbonki dwunastu średnich pensji ma powstrzymać organy administracji publicznej i samorządowej przed takimi skrajnie nieodpowiedzialnymi werdyktami. Nie mam wątpliwości, że uchwalone przepisy są odpowiedzią na grube sprawy, w których błędne decyzje podatkowe wykończyły niejedną firmę, a wielu przedsiębiorcom po prostu złamały życie.
Jest natomiast mało prawdopodobne, by w drobnych sprawach dnia codziennego ktoś zdecydował się uruchamiać tę wcale nieprostą i nietanią procedurę. Bez wątpienia jest to jedna ze słabości tej ustawy. Niestety takich ukrytych w przepisach słabości jest więcej. Osłabiają one zachwyt i powszechne zadowolenie, które udzielają się każdemu, kto przeczytał tytuł ustawy: o odpowiedzialności funkcjonariuszy publicznych za rażące naruszenie prawa.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.