Jeszcze raz się okazało, że niejasne przepisy mogą być zagrożeniem dla podstawowych wartości
Trybunał Konstytucyjny zakwestionował przepisy o sądowym zakazie publikacji. To z pewnością dobra wiadomość dla mediów. Jeszcze raz się okazało, że niejasne, niedoprecyzowane przepisy mogą stać się zagrożeniem dla podstawowych wartości, takich jak wolność słowa, godność czy prywatność. Dobrze się stało, że te proste prawdy zostały przywołane właśnie w tej sprawie, która w trybunalskiej zamrażarce czekała ponad trzy lata.
Czy to znaczy, że teraz każda publikacja ma gwarancję ukazania się na rynku prasowym czy antenie radiowo-telewizyjnej? Niestety tak daleko sędziowie w swych rozważaniach się nie posunęli. Całkowita rezygnacja z prawa do sądowego zakazu publikacji, jako zabezpieczenie przyszłych roszczeń osób pokrzywdzonych publikacją, okazała się postulatem zbyt radykalnym. Zresztą nie taki był cel skargi rzecznika praw obywatelskich. O wprowadzenie takiego zakazu nie dopomina się także orzecznictwo Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Raczej z roku na rok sędziowie w Strasburgu zaostrzają kryteria stosowania zakazu publikacji, pozostawiając jednak furteczkę na przypadki zupełnie wyjątkowe. I tak na przykład w sprawie Wabl przeciwko Austrii utrzymali zakaz posługiwania się przez polityka Partii Zielonych zwrotem „nazistowskie dziennikarstwo”, którego polityk ów używał do austriackiego tabloidu. Sądowy zakaz publikacji ma szansę utrzymać się w Strasburgu, gdy służy ochronie ważnego dobra, sformułowany jest precyzyjnie, a poza tym nie pozbawia możliwości zabierania głosu w sprawie, która cieszy się publicznym zainteresowaniem.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.