Już od lutego dzieci do 15. roku życia będą mogły jeździć na nartach lub snowboardzie tylko w kasku. Choć nowe prawo zacznie funkcjonować już za kilka dni, zarządcy stoków skarżą się, że nie mają żadnych uprawnień do egzekwowania tego przepisu.
– Specjalnie dzwoniłem do Ministerstwa Sportu, by dowiedzieć się, co mamy robić i jakie mamy uprawnienia. Dowiedziałem się jedynie, że my w ogóle nie odpowiadamy za to, by dzieci jeździły w kaskach – mówi Bronisław Mrugała, prezes zarządu stacji narciarskich Laworta i Gromadzyń w Ustrzykach Dolnych. – Powiedziano mi, że nawet nie mamy obowiązku żadnych ostrzeżeń wywieszać. Ale i tak to zrobimy – dodaje.
Podobne problemy mają administratorzy innych stoków. – Organizowaliśmy specjalne spotkania, by wyjaśnić, jak ma wyglądać egzekwowanie tego przepisu, bo zarządcy niestety zostali zostawieni sami sobie bez żadnych wskazówek – mówi Sylwia Groszek ze stowarzyszenia Polskie Stacje Narciarskie i Turystyczne. – Jedyne, co mogliśmy im doradzić, to właśnie opublikowanie na stronach internetowych i wywieszenie w pobliżu kas z biletami na wyciągi ostrzeżeń, że dzieci mają od lutego obowiązek jeździć w kaskach. Problem polega jednak na tym, że zarządcy nie mogą legitymować narciarzy, więc w efekcie nie mogą sprawdzić, ile lat ma dziecko. Jak inaczej mają się dowiedzieć, czy dziecko ma 14 lat i trzeba zwrócić mu uwagę na brak kasku, czy może jest już 16-latkiem i przepis go nie obowiązuje? – dodaje Sylwia Groszek.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.