© 2018 INFOR BIZNES Sp. z o. o. INFOR BIZNES Sp. z o. o. GP/PRAWO 2018-12-10T12:18:14+01:00 http://prawo.gazetaprawna.pl/rss.xml Zmiany w losowym przydziale spraw przesunięte https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1386094,zmiany-w-losowym-przydziale-spraw-przesuniete.html 2018-12-10T08:18:00Z &lt![CDATA[ <p>Losowanie wszystkich członków składów wieloosobowych będzie możliwe nie od 1 stycznia 2019 r., jak to zakładało Ministerstwo Sprawiedliwości, a od 1 lutego 2019 r. Tak przynajmniej wynika z opublikowanego projektu zmian w regulaminie urzędowania sądów powszechnych. </p><p>System losowego przydziału spraw działa od 2 stycznia br. we wszystkich sądach w Polsce, jednak z małymi wyjątkami. Miało się to zmienić po 3 kwietnia br. Później jednak termin ten przekładano dwukrotnie – najpierw na 1 października br., a później na 1 stycznia 2019 r.&#160;</p><p>Etap legislacyjny</p><p>Projekt skierowany do uzgodnień</p> ]] Po raz kolejny nie uda się w wyznaczonym terminie uruchomić w pełnym wymiarze losowego przydziału spraw w sądach odwoławczych.]]> Nowelizacja kodeksu postępowania karnego: Lek na zbyt częste uchylanie wyroków? https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1386050,nowelizacja-kodeksu-postepowania-karnego.html 2018-12-10T07:53:00Z &lt![CDATA[ <p>W ten sposób sąd, który wydał zakwestionowany wyrok, uniknie konieczności ponownego przeprowadzania postępowania. Zmiana, która uwolni niższe instancje od powtarzania procesu, znalazła się w projekcie dużej nowelizacji kodeksu postępowania karnego. W ubiegłym tygodniu propozycje Ministerstwa Sprawiedliwości trafiły do konsultacji publicznych. </p>Wyjątek od reguły<p>Pomysł resortu byłby wyjątkiem od jednej z podstawowych reguł rządzących postępowaniem odwoławczym, tj. zakazu orzekania na niekorzyść oskarżonego na wypadek wniesienia apelacji. I tak oznacza to, że zgodnie z art. 454 par. 1 k.p.k. sąd odwoławczy obecnie nie ma możliwości skazania osoby uniewinnionej w pierwszej instancji bądź co do której umorzono lub warunkowo umorzono postępowanie. Musi taki wyrok uchylić i przekazać do ponownego rozpoznania sądowi, który wydał zakwestionowane rozstrzygnięcie. Tylko on może skazać oskarżonego w takiej sytuacji. Co więcej, jak wynika z art. 454 par. 3 k.p.k., sąd odwoławczy nie ma też prawa zaostrzyć sankcji nałożonej już na oskarżonego przez wymierzenie mu kary dożywotniego pozbawienia wolności. Również w tym wypadku musi skierować sprawę do ponownego rozpoznania sądowi niższego rzędu. </p><p>Ministerstwo Sprawiedliwości zasadnie podkreśla, że taka regulacja znacznie wydłuża całe postępowanie karne. Nie do rzadkości należą przypadki, że na skutek uchylania wyroków w wyniku apelacji jedna sprawa karna może toczyć się długimi latami, zwłaszcza jeśli w grę wchodzi kara dożywocia. Tylko w 2017 r. blisko 22,5 tys. procesów toczyło się dłużej niż rok, z czego ok. 8,1 tys. – powyżej dwóch lat.</p><p>Z tego powodu resort w ramach przyspieszenia procesów karnych chce ograniczyć praktykę prowadzenia spraw od nowa i dopuścić, aby sądy odwoławcze mogły skazywać oskarżonych, co do których umorzono postępowanie w pierwszej instancji.</p><p>– Uważam, że to krok w dobrym kierunku. Możemy w ten sposób uniknąć bezsensownego czasem uchylania wyroków – przyznaje sędzia Marek Celej z wydziału karnego Sądu Okręgowego w Warszawie. – W przypadku warunkowego umorzenia postępowania, inaczej niż przy wyroku uniewinniającym, nie ma wątpliwości co do winy oskarżonego. Istnieją jedynie okoliczności, które wskazują na to, że sprawca nie powinien podlegać karze – zaznacza sędzia. Innymi słowy, zupełnie różne są sytuacje, kiedy sądy pierwszej i drugiej instancji nie zgadzają się w tak fundamentalnej kwestii jak wina oskarżonego i kiedy mają inne zdanie na temat społecznej szkodliwości jego czynu.</p>Szybciej, ale czy sprawiedliwiej <p>Ministerstwo przekonuje, że międzynarodowe standardy dopuszczają wyjątki od zasady, że każdej osobie uznanej za winną popełnienia przestępstwa przysługuje prawo do rozpatrzenia przez sąd wyższej instancji jego sprawy. Dotyczą one np. drobnych przestępców, wobec których często orzekane jest właśnie warunkowe umorzenie postępowania (dotyczy ono wyłącznie czynów zagrożonych karą nie wyższą niż trzy lata więzienia). Taki wyrok jest też dopuszczalny pod warunkiem, że wina i społeczna szkodliwość czynu nie są znaczne. – Warunkowe umorzenie i skazanie to dwie różne rzeczy, mimo że w obu przypadkach uznaje się czyjąś winę i przypisuje odpowiedzialność karną. Mam wątpliwości, czy propozycja ministerstwa nie prowadzi do naruszenia zasady dwuinstancyjności postępowania – mówi mec. Marcin Wolny z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Jeszcze bardziej krytycznie odnosi się do pomysłu skreślenia przepisu zakazującego sądowi odwoławczemu zaostrzania kary przez wymierzenie kary dożywotniego pozbawienia wolności. </p><p>– Jestem zdecydowanym zwolennikiem tego, aby najsurowsza kara w polskim systemie, przy wymierzaniu której nie powinno być żadnej pomyłki, była orzekana przez dwa sądy – przekonuje mec. Wolny. – Ministerstwu chodzi o to, byśmy szybciej mieli prawomocny wynik postępowania. A to nie zawsze oznacza, że będzie sprawiedliwiej – dodaje.&#160;</p><p>Etap legislacyjny</p><p>Projekt w konsultacjach publicznych</p> ]] Drobnego przestępcę, którego sprawę warunkowo umorzono w I instancji, będzie mógł skazać sąd apelacyjny. Ścieżka odwoławcza zostanie zamknięta.]]> Alimenty sprawniej egzekwowane. Od 2019 próg do otrzymywania świadczeń wzrośnie o 75 zł https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1386048,alimenty-2018-prog-do-otrzymywania-swiadczen-wzrosnie-o-75-zl.html 2018-12-10T07:44:00Z &lt![CDATA[ <p>Osobom, które na wszelkie sposoby starają się unikać płacenia na dzieci, będzie trudniej uchylać się od tego obowiązku. Takie efekty ma przynieść uchwalona na ostatnim posiedzeniu Sejmu ustawa z 6 grudnia 2018 r. o zmianie niektórych ustaw w celu poprawy skuteczności egzekucji alimentów. Oprócz uszczelnienia i zaostrzenia wielu przepisów przewiduje ona też ważną z punktu widzenia rodziców, którzy nie otrzymują pieniędzy na dzieci, podwyżkę kryterium dochodowego uprawniającego do świadczeń z Funduszu Alimentacyjnego (FA).</p>Odrzucone poprawki<p>Wspomniany próg wynosi 725 zł w przeliczeniu na członka rodziny od października 2008 r., a więc od momentu gdy weszła w życie ustawa z 7 września 2007 r. o pomocy osobom uprawnionym do alimentów (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 558 ze zm.). Od tamtej pory kryterium pozostawało na niezmienionym poziomie, a jego odmrożenie nastąpi od października 2019 r., kiedy będzie ustalane prawo do świadczeń z FA na rozpoczynający się w tym terminie nowy okres świadczeniowy. Próg wzrośnie do 800 zł. W ocenie rodziców podwyżka o 75 zł po tak długim okresie braku jego zmiany jest zdecydowanie zbyt niska. </p><p>– Tylko między 2015 a 2017 r. z FA wypadło ponad 52 tys. dzieci. Wprawdzie na skutek wzrostu kryterium część matek będzie mogła wrócić do systemu wsparcia, ale tylko na chwilę z uwagi na rosnącą kwotę najniższej pensji – mówi Katarzyna Stadnik, prezes Stowarzyszenia Poprawy Spraw Alimentacyjnych „Dla Naszych Dzieci”. Dlatego w trakcie prac nad ustawą w Sejmie zgłaszane były przez posłów opozycji poprawki zakładające wyższe odmrożenie progu. Jedna z nich zakładała, że powinien wynosić tyle samo co minimalne wynagrodzenie za pracę. Druga zaś ustalała kryterium w wysokości 1000 zł na osobę. Obydwie poprawki zostały jednak odrzucone.</p><p>– Działania rządu zmierzają do tego, aby wygasić FA. Ma on być pomocą dla osób, które nie pracują. Natomiast te matki, które są zaradne i starają się zapewnić dzieciom jak najlepsze warunki do życia, są za to karane – uważa Katarzyna Stadnik.</p>Szybsza komunikacja<p>O ile kwota podwyżki kryterium budzi liczne zastrzeżenia, to pozytywnie oceniane są pozostałe rozwiązania, które znalazły się w ustawie. Wśród nich są nowe przepisy, które pozwolą usprawnić wymianę informacji między komornikami a ZUS. Zgodnie z ustawą nie będzie ona już następowała na piśmie, ale drogą elektroniczną. Dzięki temu komornik szybciej uzyska informacje o danych adresowych dłużnika czy o tym, że zmienił on pracodawcę lub podjął zatrudnienie. Co więcej, ZUS będzie miał obowiązek stałej aktualizacji i przekazywania organowi egzekucyjnemu, nie rzadziej niż raz w miesiącu, informacji o zmianach na koncie ubezpieczeniowym rodzica. Przy czym ze względu na konieczność dostosowania systemu informatycznego ZUS te przepisy zaczną obowiązywać po 12 miesiącach od ogłoszenia ustawy.</p><p>– Zmiana sposobu wymiany informacji na linii komornicy – ZUS była jednym z postulatów, jakie od dawna były zgłaszane przez zespół powołany przez rzecznika praw obywatelskich oraz rzecznika praw dziecka. Pomoże to zwiększyć egzekucję alimentów – podkreśla Sylwia Spurek, zastępczyni RPO.</p><p>Kolejnym istotnym elementem ustawy jest nowelizacja kodeksu pracy w zakresie sankcji grożących pracodawcom za zatrudnianie dłużników na czarno lub wypłacanie im części wynagrodzenia poza umową o pracę, po to, aby komornik nie mógł zająć ich pensji (lub jedynie jej zaniżoną kwotę) na poczet alimentów. Za takie działanie zakład pracy będzie ukarany grzywną sięgającą od 1,5 tys. zł do 45 tys. zł. Jednocześnie na razie w ustawie znalazł się zapis, że taka sankcja będzie dotyczyć sytuacji, gdy pracownik ma zaległości w płaceniu alimentów wynoszące powyżej trzech miesięcy. Natomiast docelowo jego brzmienie zostanie zmodyfikowane i będzie odnosić się do osób wpisanych do Krajowego Rejestru Zadłużonych. Na obecnym etapie nie było to możliwe, bo ustawa o KRZ została uchwalona ostatecznie na tym samym posiedzeniu Sejmu co pakiet alimentacyjny (wróciła tam po poprawkach Senatu). </p><p>Ponadto pracodawcy muszą liczyć się z wyższymi grzywnami, jeśli nie będą wypełniać obowiązków związanych z zajęciem pensji rodzica, np. nie przekażą komornikowi jego kwoty lub nie udzielą mu informacji na temat dłużnika.&#160;</p><p>Etap legislacyjny</p><p>Ustawa skierowana do Senatu</p> ]] Od października 2019 r. próg do otrzymywania świadczeń wzrośnie o 75 zł. Zdaniem rodziców taka podwyżka, po 11 latach jego zamrożenia, jest zbyt niska.]]> „Płać ile chcesz” kontra komfort psychiczny https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1386032,plac-ile-chcesz-kontra-komfort-psychiczny.html 2018-12-10T07:14:00Z &lt![CDATA[ <p>W przeciwieństwie do autoryzowanych serwisów VOD video na żądanie, w przypadku CDA wszystko jest w jednym miejscu. Gustav Soderstrom, dyrektor generalny R&amp;D Spotify, stwierdził kiedyś, że ludzie „nie płacą za dostęp do muzyki, płacą za wygodę”. Jeśli w przypadku filmów klienci chcą płacić za wygodę, a nie za moralną wyższość oglądania czegoś legalnie, to znacznie korzystniejsza jest dla nich oferta dostępu do pełnej biblioteki filmowej niż oferty jednorazowego nabywania filmów czy seriali od jednego producenta. W Polsce bezdyskusyjnie największa taka biblioteka jest nieautoryzowana.</p><p>Cena naturalnie ma znaczenie. Wiemy, bo sprawdziliśmy. Od lutego do maja tego roku, wspólnie z serwisem Cinema PM, zapraszaliśmy osoby poszukujące filmów z nieautoryzowanych źródeł do zakupu autoryzowanych wersji w systemie „płać ile chcesz” (czyli po dowolnej cenie, jaką byliby skłonni zapłacić, nawet za 0 zł). Internautom googlującym przykładowo „Królestwo cda” losowo wyświetlała się reklama o treści „Zapłać, ile chcesz za legalną wersję filmu «Królestwo»”, „Zapłać za dostęp do legalnej wersji filmu «Królestwo»” lub „Zapłać 8 zł za dostęp do legalnej wersji filmu «Królestwo»”. To ostatnie umieściliśmy, by sprawdzić wprost rolę ceny.</p><p>Co się okazało? Możliwość druga (zapłacenia stałej, ale niesprecyzowanej ceny) za wersję autoryzowaną była dla użytkowników ciekawsza niż możliwość zapłacenia za film dowolnej kwoty w systemie „płać ile chcesz”. Najmniej zachęcająca okazała się reklama, w której użytkownicy zostali poinformowani o cenie równej 8 zł.</p><p>Wniosek? Polski internauta może nawet chciałby kupić, ale 8 zł to za dużo, a jak sam ma zdecydować, ile – to nie potrafi. Eksperymentowaliśmy na raczej niszowych tytułach, więc u tzw. wyrobionego odbiorcy, a mimo to po 5 miesiącach, 3 tys. wyświetleń reklamy i 500 odsłonach strony… zawiesiliśmy działalność, bo pomimo zainteresowania reklamą ostatecznie nikt nie „zapłacił ile chciał”. Internauci nie decydowali się na to nawet wtedy, gdy poszukiwany przez nich film był dostępny tylko w pierwszym obiegu, czyli nie mogli go nigdzie znaleźć nieodpłatnie.</p><p>Nie była to nasza jedyna porażka z systemem „płać ile chcesz”. Kilka miesięcy wcześniej zachęcaliśmy do wybrania się do jednego z dwóch warszawskich teatrów. Znów za pomocą reklam, tym razem na Facebooku, proponowaliśmy osobom sprofilowanym jako interesujące się teatrem wybranie się na jeden z kilku spektakli. Uczestnicy badania musieli tylko zgłosić taką wolę (nie chcieliśmy, by w teatrze nagle zjawił się nieskoordynowany flash mob). Pytaliśmy ich też, całkowicie anonimowo, ile zamierzają zapłacić za spektakl. Losowo część osób płaciła za spektakl przed jego rozpoczęciem, część już po jego zakończeniu. Po spektaklu pytaliśmy także o ocenę jakości spektaklu. Najczęstsza kwota? Dokładnie tyle, ile wynosiła cena wejściówki. Naturalnie, ludzie zadowoleni ze spektaklu po jego zakończeniu wpłacali średnio wyższe kwoty, ale w praktyce oznaczało to tylko tyle, że niższy odsetek osób płacił mniej niż cena wejściówki.</p><p>Problem z mechanizmem „płać ile chcesz” ma charakter behawioralny. Gdy dystrybutor filmu czy teatr podaje mi cenę danego filmu czy spektaklu, muszę podjąć decyzję zero-jedynkową: kupić czy nie. Już ona nie jest łatwa, bo nie wiem, czy ten film albo spektakl w ogóle mi się spodobają. Gdy teatr albo serwis filmowy mówi „płać ile chcesz”, mam przed sobą morze możliwości i jedyne kompasy, którymi mogę się kierować, to funkcjonujące w pamięci ceny: wejściówki (do teatru), 1GB transferu na serwisach share’ingowych czy jednorazowych opłat w serwisach VOD. 3,40 zł? 8? Może 9? A może 11,40? Ratunku!</p><p>Problem w tym, że dokonywanie płatności na rzecz nieautoryzowanych serwisów może stwarzać iluzję legalności dostępnych tam treści. I przyzwyczajać do dalszego wygodnego korzystania z tej oferty. Przywiązanie do przyjętego schematu konsumpcji, brak aktywnego poszukiwania zmian to w ekonomii behawioralnej skłonność do utrzymania status quo (ang. status quo bias). I na tym właśnie mechanizmie bazuje obecnie coraz więcej serwisów. Internauci pytani o cenę w systemie „płać ile chcesz” z przerażeniem odpowiadają „nie wiem” i podążają utartą i dobrze znaną ścieżką źródeł nieautoryzowanych.</p><p>Nieautoryzowane wersje są łatwo dostępne i wygodne – nie wymagają logowania, przeszukiwania różnych serwisów ani wyciągania karty z portfela. Są też wygodne, bo nie wymagają podejmowania złożonych decyzji, czy i ile za dane dobro kultury zapłacić, jakie dane o sobie przekazać, w jaki sposób zapłacić itp. Dostęp do nielegalnego streamingu filmów w Polsce jest po prostu łatwy. Sęk w tym, żeby legalny był jeszcze łatwiejszy.&#160;</p> ]] Motion Picture Association of America, amerykańskie stowarzyszenie chroniące interesy studiów filmowych, wskazało na serwis CDA jako jedno z najpopularniejszych „pirackich” źródeł. Spowodowało to niejakie wzburzenie po naszej stronie Atlantyku, mnóstwo demagogii (ze strony oburzonych przedstawicieli interesów twórców) i sprawnej retoryki (z pozostałych stron). Wszyscy wiemy, że spora część treści na CDA znalazła się bez zgody posiadaczy praw autorskich. Ale też serwis przebił popularnością autoryzowane źródła sprzedające filmy VOD w Polsce, choć przecież nie jest całkiem darmowy. Na czym polega fenomen takich źródeł?]]> Tak chłoszcze bat Ziobry: Dwukrotnie więcej skazanych za niepłacenie alimentów, ale to nie wszystkie statystyki https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1340878,kary-dla-za-nieplacenie-alimentow.html 2018-12-09T19:00:00Z &lt![CDATA[ <p>Pod koniec maja 2017 roku rząd zaostrzył kary dla osób unikających regulowania swoich zobowiązań finansowych wobec dzieci. Zniknął m.in. zapis o "uporczywym" uchylaniu się od płacenia alimentów, co pozwalało na unikanie odpowiedzialności karnej, jeśli dłużnik od czasu do czasu płacił nawet drobne kwoty. Osobom, które zalegają z alimentami przez trzy miesiące, grozi do roku więzienia. Tylko w pierwszym półroczu 2018 roku sądy skazały 16 871 osób, podczas gdy w całym 2017 roku było ich 8 654.</p><p>Wobec dłużników alimentacyjnych sądy najczęściej orzekają karę ograniczenia wolności (11 tysięcy przypadków w2018 roku). Pozbawienie wolności zostało zasądzone tylko w nieco ponad 4 tysięcy przypadków. To zaledwie o tysiąc więcej niż w przypadku 2017 roku. Procentowy rozkład wymierzanych kar zmienił się więc zdecydowanie na korzyść dla pozbawienia wolności. Podobnie rzecz się ma z wymierzaniem kary z zawieszeniem i bez. W 2017 roku tych pierwszych wymierzono 1840 (do 1391), a rok później 2424 (do 1905). 1342 dłużników musi także zapłacić karę grzywny. Co ważne ani razu sądy nie sięgnęły po najwyższy możliwy wymiar kary – 25 lat pozbawienia wolności. </p><p>Fundacje walczące z dłużnikami alimentacyjnymi wskazują na dwa zasadnicze problemy związane z reformą Ziobry. Pierwszy to to, że zamykanie dłużników alimentacyjnych w więzieniach nie sprawia, że dzieci odzyskują należne im pieniądze. Drugi, że mimo zmiany przepisów dalej są one nieszczelne i pozwalają dłużnikom unikać odpowiedzialności. Powołują się przy tym na dane pochodzące z Komendy Głównej Policji. Według statystyk za 2017 rok wszczęto blisko 35 tys. postępowań wobec osób uchylających się od obowiązku, a rok później – 108 tys. Znowu – procentowy udział skazanych w całkowitej liczbie wszczętych postępowań jest mniejszy niż sprzed reformy. </p><p>Na pewno zaostrzenie kar wpłynęło na to, że dłużnicy sami zaczęli regulować swoje zobowiązania. Z zeszłorocznych danych wynika, że po zmianie przepisów liczba płacących alimenty wzrosła w porównaniu z 2015 r. o 101,6 proc. - w 2015 roku było to 12,9 proc., a w trzecim kwartale 2017 r. - 26 proc. liczba nowych dłużników w Krajowy Rejestrze Długów, w marcu 2017 r. wynosiła 2,5 tys. a we wrześniu 2017 r. spadła do 600. Wzrosła z kolei liczba spraw dotyczących alimentów rozpatrywanych przez prokuratury - jak powiedział Woś przed zmianą przepisów było ich ok. 17 tys., po zmianie 45 tys.</p> ]] Tylko w pierwszym półroczu 2018 roku sądy skazały dwukrotnie więcej osób zalegających z płaceniem alimentów niż w całym 2017 roku – wynika z danych Ministerstwa Sprawiedliwości. Najczęściej wymierzaną karą jest kara ograniczenia wolności.]]> Organizacja imprezy masowej. Jakie sprawy formalne trzeba załatwić? https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1384957,organizacja-imprezy-masowej-jakie-sprawy-formalne-trzeba-zalatwic.html 2018-12-09T16:00:00Z &lt![CDATA[ Co to jest impreza masowa?<p>Definicję imprezy masowej znaleźć można w ustawie z dnia 20 marca 2009 r. o bezpieczeństwie imprez masowych. Generalnie chodzi o wydarzenie, w którym bierze udział przynajmniej 1000 osób na otwartej przestrzeni, a w budynkach – 300 osób. Mogą to być wydarzenia sportowe, artystyczne lub rozrywkowe. Dokładne ustalenie czy planowane wydarzenie jest lub nie jest imprezą masową w rozumieniu wspomnianej ustawy wymaga analizy przepisów, w szczególności art. 3, pkt 1-4.</p><p>Zgodnie z art. 3 ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych przez pojęcie imprezy masowej należy rozumieć imprezę masową artystyczno-rozrywkową, masową imprezę sportową, w tym mecz piłki nożnej.</p><p>Wyłączone są z tej definicji wydarzenia odpowiadające przeznaczeniu obiektu lub terenu:</p>organizowane w teatrach, operach, operetkach, filharmoniach, kinach, muzeach, bibliotekach, domach kultury i galeriach sztuki lub w innych podobnych obiektachwydarzenia w szkołach i placówkach oświatowych organizowane przez zarządzających tymi szkołami i placówkamiwydarzenia organizowane w ramach współzawodnictwa sportowego dzieci i młodzieżywydarzenia sportowe dla sportowców niepełnosprawnychwydarzenia sportu powszechnego o charakterze rekreacji ruchowej, ogólnodostępne i nieodpłatne, organizowane na terenie otwartymwydarzenia zamknięte organizowane przez pracodawców dla ich pracowników.<p>Pod pojęciem imprezy masowej artystyczno-rozrywkowej należy - zgodnie z ustawą - rozumieć imprezę o charakterze artystycznym, rozrywkowym lub zorganizowane publiczne oglądanie przekazu telewizyjnego na ekranach lub urządzeniach umożliwiających uzyskanie obrazu o przekątnej przekraczającej 3 m, która ma się odbyć: </p>na stadionie, w innym obiekcie niebędącym budynkiem lub na terenie umożliwiającym przeprowadzenie imprezy masowej, na których liczba udostępnionych przez organizatora miejsc dla osób, ustalona zgodnie z przepisami prawa budowlanego oraz przepisami dotyczącymi ochrony przeciwpożarowej, wynosi nie mniej niż 1000, w hali sportowej lub w innym budynku umożliwiającym przeprowadzenie imprezy masowej, w których liczba udostępnionych przez organizatora miejsc dla osób, ustalona zgodnie z przepisami prawa budowlanego oraz przepisami dotyczącymi ochrony przeciwpożarowej, wynosi nie mniej niż 500; <p>Z kolei masową imprezą sportową jest według ustawy wydarzenie mające na celu współzawodnictwo sportowe lub popularyzowanie kultury fizycznej, organizowane na: </p>stadionie lub w innym obiekcie niebędącym budynkiem, na którym liczba udostępnionych przez organizatora miejsc dla osób, ustalona zgodnie z przepisami prawa budowlanego oraz przepisami dotyczącymi ochrony przeciwpożarowej, wynosi nie mniej niż 1000, a w przypadku hali sportowej lub innego budynku umożliwiającego przeprowadzenie imprezy masowej – nie mniej niż 300, terenie umożliwiającym przeprowadzenie imprezy masowej, na którym liczba udostępnionych przez organizatora miejsc dla osób wynosi nie mniej niż 1000. <p>Meczem piłki nożnej, który podlega przepisom ustawy, jest masowa impreza sportowa mająca na celu współzawodnictwo w dyscyplinie piłki nożnej, organizowana na stadionie lub w innym obiekcie sportowym, na którym liczba udostępnionych przez organizatora miejsc dla osób, ustalona zgodnie z przepisami prawa budowlanego oraz przepisami dotyczącymi ochrony przeciwpożarowej, wynosi nie mniej niż 1000. </p>Potrzebne zezwolenie i opinie miejscowych służb<p>Organizator imprezy masowej musi w miejscowo właściwym urzędzie miasta lub gminy złożyć wniosek o zezwolenie na zorganizowanie imprezy masowej. Ponadto konieczne jest także uzyskanie opinii o wymaganym zabezpieczeniu imprezy, zastrzeżeniach do stanu technicznego obiektu lub terenu oraz możliwych zagrożeniach. Opinie wydają odpowiednie ze względu na miejsce imprezy służby (komendant policji, komendant Państwowej Straży Pożarnej, inspektor sanitarny oraz pogotowie ratunkowe).&#160; </p><p>Wniosek oraz informacja dla służb powinny być przekazane na 30 dni przed rozpoczęciem imprezy (lub 14 dni – w wyjątkowych i uzasadnionych przypadkach). W przypadku imprez z płatnym wstępem konieczne jest zawarcie umowy ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej za szkody wyrządzone uczestnikom. </p>Możliwa kontrola i kara<p>Należy pamiętać, że w trakcie odbywania się imprezy, na podstawie imiennego upoważnienia udzielonego przez uprawniony organ miasta/gminy, może nastąpić kontrola zgodności przebiegu imprezy z warunkami wydanymi w zezwoleniu. W przypadku stwierdzenia niespełnienia przez organizatora imprezy masowej warunków określonych w zezwoleniu, uprawniony przedstawiciel urzędu może wydać decyzję o przerwaniu imprezy masowej, nadając jej rygor natychmiastowej wykonalności.</p><p>W ustawie o bezpieczeństwie imprez masowych dla osoby, która organizuje imprezę masową bez wymaganego zezwolenia lub niezgodnie z warunkami określonymi w zezwoleniu albo przeprowadza ją wbrew wydanemu zakazowi - przewidziano karę grzywny nie mniejszej niż 240 stawek dziennych, karę ograniczenia wolności albo nawet pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat. </p> ]] Organizator imprezy masowej musi uzyskać urzędowe zezwolenie oraz opinie odpowiednich służb dotyczące wymaganych zabezpieczeń. Wniosek składa się co do zasady najpóźniej 30 dni przed rozpoczęciem imprezy w urzędzie miasta lub gminy. W przypadku imprezy z uczestnictwem odpłatnym organizator powinien także mieć umowę ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej za szkody wyrządzone uczestnikom.]]> Hodowla lub utrzymywanie psa rasy agresywnej wymaga pozwolenia https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1384870,na-psa-rasy-agresywnej-trzeba-uzyskac-pozwolenie.html 2018-12-09T13:00:00Z &lt![CDATA[ <p>Obowiązek posiadania pozwolenia na prowadzenie hodowli lub choćby tylko utrzymywanie psa rasy uznawanej za agresywną wynika z ustawy o ochronie zwierząt. Artykuł 10 tej ustawy wymaga zezwolenia wydanego przez wójta (burmistrza, prezydenta miasta) właściwego ze względu na planowane miejsce prowadzenia hodowli lub utrzymywania psa.</p><p>Aby zarejestrować psa rasy uznawanej za agresywną, należy złożyć wniosek na formularzu dostępnym w urzędzie gminy / miasta (nierzadko na stronie www urzędu). Wniosek należy złożyć niezwłocznie po zakupie psa. Do wniosku należy dołączyć m.in. świadectwo szczepień psa oraz uiścić opłatę skarbową w kwocie 82 zł. Przed wydaniem decyzji urzędnicy przeprowadzą wizję lokalną, która ma na celu ocenę warunków, w jakich trzymany jest zgłoszony do rejestracji pies.</p><p>Zezwolenia nie wydaje się, a wydane cofa się, jeżeli pies będzie lub jest utrzymywany w warunkach i w sposób, które stanowią zagrożenie dla ludzi lub zwierząt.</p><p>W razie zmiany miejsca prowadzenia hodowli lub utrzymywania psa właściwy organ dokonuje zmiany zezwolenia. Decyzje w sprawie wydania zezwolenia oraz cofnięcia zezwolenia są podejmowane w formie decyzji administracyjnej.</p><p>Posiadanie lub hodowla psów rasy uznawanej za agresywną bez wymaganego zezwolenia podlega karze aresztu lub grzywny. W razie ukarania można orzec także przepadek zwierzęcia.</p>Agresywne rasy psów<p>Jakie rasy psów są w Polsce uznawane prawnie za agresywne? Listę takowych znaleźć można w rozporządzeniu ministra spraw wewnętrznych i administracji z dnia 28 kwietnia 2003 r. w sprawie wykazu ras psów uznawanych za agresywne. Na liście znalazło się 11 ras psów:</p>amerykański pit bull terrierpies z Majorki (Perro de Presa Mallorquin)buldog amerykańskdog argentyńskipies kanaryjski (Perro de Presa Canario)tosa inurottweilerakbash doganatolian karabashmoskiewski stróżującyowczarek kaukaski ]] Rottweiler, moskiewski stróżujący, dog argentyński oraz tosa inu to tylko niektóre rasy z listy jedenastu, na które trzeba uzyskać pozwolenie zaraz po zakupie. Przed wydaniem decyzji urzędnicy przeprowadzają wizję lokalną, która ma na celu ocenę warunków, w jakich trzymany jest zgłoszony do rejestracji pies. Za brak stosownego pozwolenia grozi grzywna oraz przepadek zwierzęcia.]]> Sędzia Cebula: Po wyroku TSUE sąd przyjrzy się umowom bankowym z nakazem zapłaty, czy nie ma w nich niedozwolonych klauzul [WYWIAD] https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1384843,sedzia-cebula-o-wyroku-tsue-ws-umow-bankowych-z-nakazem-zaplaty.html 2018-12-09T10:07:00Z &lt![CDATA[ <p>Panie Sędzio, gratuluję, pańskie pytania prejudycjalne zmienią sposób orzekania w naszych sądach.</p><p>Dziękuję, nie ukrywam, że odczuwam satysfakcję, iż TSUE podzielił moje wątpliwości. I jeszcze powiem, że to nie wszystkie pytania, jakie zadałem Trybunałowi. Dziewiątego listopada tego roku skierowałem do niego kolejne, dotyczące art. 36a Ustawy o kredycie konsumenckim. Jestem zdania, że to wyjątkowo szubrawy przepis i TSUE powinien się nim zająć.</p><p>Nic nie rozumiem. Ale zacytuję: </p><p>Art. 36a. Obliczanie maksymalnej wysokości pozaodsetkowych kosztów kredytu1.Maksymalną wysokość pozaodsetkowych kosztów kredytu oblicza się według wzoru:</p><p>MPKK ≤ (K × 25%) + (K × n/R × 30%) </p><p>w którym poszczególne symbole oznaczają: MPKK – maksymalną wysokość pozaodsetkowych kosztów kredytu, K – całkowitą kwotę kredytu, n – okres spłaty wyrażony w dniach, R – liczbę dni w roku. 2.Pozaodsetkowe koszty kredytu w całym okresie kredytowania nie mogą być wyższe od całkowitej kwoty kredytu. 3.Pozaodsetkowe koszty kredytu wynikające z umowy o kredyt konsumencki nie należą się w części przekraczającej maksymalne pozaodsetkowe koszty kredytu obliczone w sposób określony w ust. 1 lub całkowitą kwotę kredytu.</p><p>No, sama pani widzi. W zamyśle ustawodawcy ten przepis miał być gwarancją dla konsumenta, że instytucje finansowe go po ludzku, uczciwie potraktują, nie będą naliczać opłat z "kapelusza". Ale w związku z tym, że ten zapis jest tak bardzo skomplikowany, działa - moim zdaniem - nie na korzyść konsumentów, ale przeciwko nim.</p><p>Uważam, że prawo powinno być pisane takim językiem, aby każdy człowiek, który jest w normie intelektualnej, mógł je zrozumieć.</p><p>Muszę się z panią zgodzić, ale trzeba mieć na uwadze także to, że język prawny, którym się posługujemy, jest skomplikowany i anachroniczny, sięgający XIX wieku. Co sprawia, że ludzie, obywatele, których to prawo dotyczy, po prostu go nie rozumieją. Prawodawstwo europejskie idzie w innym kierunku. Stara się wprowadzić skomplikowane przepisy w bardziej zrozumiałym języku, na poziomie zasad, reguł. Prawo unijne (reguły wyrażone w przepisach tzw. normy) ma charakter zasadniczy. Nie jest już aż tak istotne, jak wygląda jakaś konstrukcja prawna umowy, weksla itp. na którą powołują się prawnicy mający zakodowane dogmatyczne myślenie o prawie, a zwłaszcza o jego instytucjach, ale ważna jest zasada, która musi być zrealizowana, a więc - umowa ma być uczciwa (przy czym oczywiście prawo unijne daje ogólne wskazówki, co narusza tę uczciwość, np. znacząca nierównowaga stron między przedsiębiorcą a konsumentem.</p><p>Jest pan zadowolony z rozstrzygnięć TSUE?</p><p>Bardzo. Zwłaszcza, że od dawna uważałem, iż nakaz zapłaty jest instrumentem anachronicznym. I niezgodnym z przepisami unijnymi. Podobnie jak prawo wekslowe, które daje fory firmom pożyczkowym. W obu przypadkach sąd miał związane ręce. Teraz będzie musiał przyjrzeć się umowom. Czy nie ma w nich klauzul niedozwolonych. </p><p>TSUE występuje w imieniu słabszej strony: klient nie rozumie tych paragrafów, które są w umowie. A jeśli już dochodzi do sporu, to nie dysponuje takimi środkami finansowymi, jak bank na przykład - który ma pieniądze na to, aby wynająć najlepszych prawników z renomowanych kancelarii.</p><p>No właśnie. Ale Trybunał zajął w tej sprawie stanowisko, więc nie ma co tego komentować.</p><p>Nie obawia się pan, że zostanie poddany ostracyzmowi? Choćby w swoim środowisku? Wielu sędziów orzekało - choćby w sprawach kredytów frankowych - w taki sposób, aby nie ukrzywdzić banków.</p><p>Nie wiem, o czym pani mówi. Ja stosuję się do zapisów prawa. Proszę nie mieszać mnie do sporów politycznych.</p><p>Jednak nie brakuje sędziów, którzy ignorują rozstrzygnięcia TSUE. </p><p>Nie wszyscy do tego orzecznictwa zaglądają bo i często nie muszą. Ponadto, co bardzo istotne - orzecznictwo TSUE jest tylko jednym z wielu wydających rozstrzygnięcia przydatne dla polskich sądów, w obrocie jest tysiące orzeczeń SN, TK, TSUE ETPCz już nie mówiąc o sądach apelacyjnych i okręgowych, które są także publikowane. Ja mam w swoim referacie 600 spraw, daleki jestem od możliwości śledzenia tego co się dzieje w świecie, a nawet w Polsce. </p><p>Może to jest kwestia wieku sędziów, ich edukacji prawnej. Kiedy kończyli prawo, zdobywali uprawnienia, czyli robili aplikację sędziowską, obowiązywały tylko przepisy krajowe. Teraz muszą się douczyć, postudiować prawo unijne.</p><p>Ja nie należę do młodego pokolenia, mam pięćdziesiąt lat. Ale każdego dnia czegoś nowego się uczę. Prawo unijne jest trudne, jego wdrożenie do naszego prawodawstwa jeszcze trudniejsze. W dodatku te przepisy są młode, mają co najwyżej kilkanaście lat, podczas gdy - sama pani zauważyła - sędziowie uczyli się przepisów dużo wcześniej. I jeszcze jedna rzecz - mnóstwo tych unijnych paragrafów zostało wprost zaimplementowanych do naszego systemu prawnego. Dlatego trzeba mieć wrażliwość, szukać rozwiązań w prawie UE. </p><p>Te pana pytania prejudycjalne i odpowiedź TSUE do czego w praktyce prowadzą?</p><p>Ano do tego, że cała rzesza sędziów, którzy będą musieli rozstrzygać w podobnych sprawach, będzie miała łatwiej. Nie będą musieli zachodzić w głowę, jak orzec w takiej czy innej sprawie. Trybunał dał odpowiedź. </p> ]] Odczuwam satysfakcję, iż TSUE podzielił moje wątpliwości. Dziewiątego listopada skierowałem kolejne pytanie, dotyczące art. 36a Ustawy o kredycie konsumenckim - mówi sędzia sądu rejonowego Rafał Cebula z Siemianowic.]]> Sposoby maksymalizacji odszkodowań za wywłaszczenie https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1382438,jak-uzyskac-odszkodowanie-za-wywlaszczenie.html 2018-12-08T18:30:00Z &lt![CDATA[ <p>Jeśli już wywłaszczenie jest nieuniknione, to jak w świetle obecnie obowiązujących przepisów możemy zmaksymalizować odszkodowanie? Wszystkie specustawy (a także w pewnym zakresie nawet ustawa o gospodarce nieruchomościami) zawierają podobne regulacje dotyczące bonusów odszkodowawczych. Poniżej zaprezentowane regulacje wskazują konkretne przepisy najnowszej specustawy inwestycyjnej - ustawy z dnia 10 maja 2018 r. o Centralnym Porcie Komunikacyjnym (dalej ustawa o CPK), jednakże analogiczne zapisy znajdują się w innych specustawach.</p><p>Powiększenie odszkodowania o 5 proc.</p><p>Po pierwsze musimy pamiętać, że samo wydanie decyzji o zezwoleniu na realizację inwestycji już umożliwia nam podjęcie działań, które skutkować będą podwyższeniem ustalonego odszkodowania o dodatkowe 5 proc.. Mamy na to tylko 30 dni, więc warto działać sprawnie.</p><p>Aby powiększyć należne odszkodowanie za wywłaszczoną nieruchomość należy we właściwym terminie ją wydać. Co prawda z treści art. 52 ust. 1 ustawy o CPK wynika, że termin wydania nieruchomości wynosi 120 dni od dnia doręczenia właścicielowi lub użytkownikowi wieczystemu zawiadomienia o wydaniu decyzji o ustaleniu lokalizacji inwestycji w zakresie CPK, lecz art. 65 stanowi, że gdy dotychczasowy właściciel lub użytkownik wieczysty wywłaszczonej nieruchomości wyda tę nieruchomość nie później niż w terminie 30 dni od dnia doręczenia zawiadomienia o wydaniu decyzji o ustaleniu lokalizacji w zakresie budowy CPK wysokość odszkodowania powiększa się o kwotę równą 5 proc. wartości nieruchomości lub wartości prawa użytkowania wieczystego. Termin 120 dni na wydanie nieruchomości dotyczy jedynie czasu na opuszczenie danej nieruchomości, bez konieczności przeprowadzania procedury egzekucji administracyjnej. Wydanie nieruchomości w tak krótkim, 30 dniowym czasie, uławia Inwestorowi planowanie inwestycji i dlatego tez ustawodawca w celu zmotywowania wywłaszczanych wprowadził ten bonus. </p><p>Już w treści samego zawiadomienia o wydaniu decyzji o ustaleniu lokalizacji inwestycji w zakresie CPK wskazana zostanie możliwość powiększenia należnego odszkodowania o 5 proc., jeżeli w ciągu 30 dni od dnia doręczenia tego zawiadomienia wydamy nieruchomość. Dlatego też należy działać bezpośrednio po otrzymaniu zawiadomienia i nie czekać na upływ maksymalnego ustawowego okresu 120 dni. Aby mieć pewność, że otrzymamy tzw. bonus 5 proc., najlepiej będzie w ciągu 30 dni od daty otrzymania zawiadomienia o wydaniu decyzji wysłać na adres Inwestora (umieszczony w samej decyzji) własnoręcznie podpisane oświadczenie właściciela nieruchomości o jej wydaniu. Nie ma przy tym obowiązku fizycznego jej wydania, lecz liczy się samo oświadczenie woli, z którego jasno wynika, że chcemy wydać naszą nieruchomość. Wówczas możemy być pewni, że nasze przyszłe odszkodowanie będzie powiększone o 5 proc.. </p><p>Powiększenie odszkodowania o 10 000 zł i przyznanie lokalu zamiennego</p><p>Jeżeli w wyniku wywłaszczenia tracimy swoje miejsce zamieszkania wówczas, na podstawie art. 64 ustawy o CPK, odszkodowanie przysługujące dotychczasowemu właścicielowi lub użytkownikowi wieczystemu zamieszkałemu w tym budynku albo lokalu, powiększa się o kwotę 10 000 zł w odniesieniu do, odpowiednio, budynku mieszkalnego albo każdego lokalu mieszkalnego znajdującego się na tej nieruchomości. Dodatkowo, jeżeli inwestorowi zezwolono na niezwłoczne zajęcie nieruchomości, inwestor ma obowiązek w terminie faktycznego objęcia nieruchomości w posiadanie, do wskazania lokalu zamiennego (art. 52 ust. 6 ustawy o CPK).</p><p>Zaliczka na poczet odszkodowania w toku postępowania odwoławczego</p><p> Z analizy tekstu ustaw dotyczących ustalania odszkodowań jasno wynika, że wywłaszczani właściciele nieruchomości nie powinni opóźniać wydania decyzji odszkodowawczej w I instancji, lecz składać od tej decyzji odwołanie, walcząc o wyższe odszkodowanie w kolejnych etapach postępowania. Taką konkluzję można wywnioskować m. in. po analizie art. 69 ustawy o CPK. Zgodnie z jego brzmieniem, na wniosek osoby uprawnionej do otrzymania odszkodowania, w przypadku gdy wywłaszczeniu podlega nieruchomość zabudowana budynkiem mieszkalnym lub budynkiem, w którym wyodrębniono lokal mieszkalny, wypłaca się zaliczkę w wysokości 70% odszkodowania ustalonego w decyzji przez wojewodę. </p><p>Wypłata zaliczki następuje w terminie 30 dni od dnia złożenia wniosku. Wysokość wypłacanego odszkodowania za wywłaszczone nieruchomości pomniejsza się o kwotę wypłaconej zaliczki. Taka regulacja na pewno w dużym stopniu rekompensuje właścicielowi nieruchomości zabudowanej budynkiem mieszkalnym utratę miejsca zamieszkania i umożliwia zakup innego lokum, bez konieczności wieloletniego często oczekiwania na należne odszkodowanie. Jednakże w przypadku, gdy decyzja przyznająca odszkodowanie została następnie uchylona lub stwierdzono jej nieważność, osoba, której wypłacono odszkodowanie, albo jej spadkobierca, są obowiązani do zwrotu tego odszkodowania, po jego waloryzacji na dzień zwrotu. Na marginesie należy wskazać, że ustawa o CPK, w odróżnieniu od najczęściej stosowanej specustawy drogowej ale też regulacji ustawy o gospodarce nieruchomościami, przewiduje wypłatę zaliczki na poczet odszkodowania wyłącznie za nieruchomości zabudowane budynkiem mieszkalnym, tym samym ograniczając ten „bonus” odszkodowawczy tylko do tej kategorii nieruchomości, podczas gdy inne regulacje przyznawały prawo do uzyskania zaliczki na poczet odszkodowania za wszystkie kategorie wywłaszczanych nieruchomości.</p><p>Możliwość przyznania nieruchomości zamiennej oraz możliwość żądania wywłaszczenia pozostałej części nieruchomości wywłaszczanej</p><p>Autorzy ustawy o Centralnym Porcie Komunikacyjnym na etapie prac legislacyjnych wielokrotnie powtarzali, że chcieliby, aby w ramach wywłaszczeń realizowanych tą ustawą na szeroką skalę przyznawano nieruchomości zamienne zamiast odszkodowania. Dotychczasowa praktyka wywłaszczeniowa ograniczała się zazwyczaj do odszkodowania w formie pieniężnej, a wnioski wywłaszczanych o przyznanie nieruchomości zamiennej były odrzucane z powodu braku posiadania nieruchomości, które inwestor mógł zaproponować wywłaszczanemu jako zamienne. Zgodnie z art. 58 ustawy o CPK w ramach odszkodowania właścicielowi lub użytkownikowi wieczystemu nieruchomości, za jego zgodą, może być przyznana nieruchomość zamienna. Z kolei art. 59 ustawy o CPK szczegółowo opisuje procedurę przyznawania nieruchomości zamiennej. Wywłaszczany w ciągu 14 dni od otrzymania zawiadomienia o wydaniu decyzji o ustaleniu lokalizacji inwestycji w zakresie CPK powinien wezwać Inwestora do przedstawienia co najmniej dwóch propozycji nieruchomości zamiennych. Jeżeli w terminie 2 miesięcy od dnia wszczęcia postępowania w sprawie ustalenia odszkodowania nie udało się zawrzeć umowy przeniesienia prawa do nieruchomości zamiennej lub uzgodnić wysokości odszkodowania, negocjacje podlegają zakończeniu, a ustalenie odszkodowania następuje w drodze decyzji. </p><p> Jeżeli pozostała część nieruchomości wywłaszczanej nie nadaje się do wykorzystywania w dotychczasowy sposób albo zgodnie z dotychczasowym przeznaczeniem, na żądanie właściciela lub użytkownika wieczystego Inwestor ma obowiązek nabyć pozostałą część nieruchomości wywłaszczanej w drodze umowy, na rzecz Skarbu Państwa (art. 48 ust. 3 ustawy o CPK). Należy jednak pamiętać, że roszczenie o wykup pozostałej części nieruchomości ma charakter cywilnoprawny nie administracyjny. </p><p> Jak widać regulacje wywłaszczeniowe stwarzają wiele możliwości maksymalizacji odszkodowania. Nie bez znaczenia jest też wnikliwa analiza sporządzonej w toku postępowania odszkodowawczego wyceny nieruchomości, która jednak także wymaga od uczestników postępowania profesjonalnej wiedzy dotyczącej wyceny nieruchomości. Dlatego też lepiej chyba powierzyć prowadzenie postępowania odszkodowawczego profesjonalnemu pełnomocnikowi, który nie zagubi się w gąszczu przepisów i zasad postępowań odszkodowawczych, niż samodzielnie uczyć się procedury odszkodowawczej na swoim postępowaniu odszkodowawczym.</p><p>Dr Marcin Włodarski</p> ]] Zazwyczaj obywatel dowiaduje się, że jego nieruchomość zostanie wywłaszczona w momencie, gdy wydane jest już zezwolenie na realizację inwestycji albo wszczęte postępowanie w tej sprawie. Po pierwszym szoku, spowodowanym potwierdzeniem się wcześniejszych informacji, że „chcą budować”, warto, zamiast skupiać się na blokowaniu nieuniknionej już inwestycji, zastanowić się jak zmaksymalizować przysługujące nam odszkodowanie i skorzystać ze wszystkich przewidzianych prawem możliwości, by fakt utraty nieruchomości został nam zrekompensowany.]]> Sędzia Sądu Rejonowego z Siemianowic uderza w system bankowy, a TSUE staje po stronie polskich konsumentów https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1383525,sedzia-sadu-rejonowego-z-siemianowic-uderza-w-system-bankowy.html 2018-12-08T09:51:00Z &lt![CDATA[ <p>Sprawa ma sygnaturę C-632/17, pytania strony polskiej wpłynęły do Trybunału 9 listopada zeszłego roku. Dotyczą postępowania, w którym Powszechna Kasa Oszczędności (PKO) Bank Polski S.A. występuje przeciwko Jackowi M., konsumentowi, który nie spłacał należności z karty kredytowej. </p><p>Teraz będzie trochę prawniczej mowy. SSR Rafał Cebula - (...) Powód (...) Bank (...) S.A. w W., działający przez pełnomocnika, złożył w tut. Sądzie pozew skierowany przeciwko pozwanemu J. M., domagając się wydania nakazu zapłaty kwoty 6788,21 złotych (około 1580 €) z kolejno obowiązującymi odsetkami umownymi, w postępowaniu nakazowym, na podstawie wyciągu z ksiąg bankowych podpisanego przez osoby upoważnione do składania oświadczeń w zakresie praw i obowiązków majątkowych banku i opatrzonego pieczęcią banku oraz dowodu doręczenia dłużnikowi pisemnego wezwania do zapłaty. Powód dołączył do akt prawidłowo wypełniony i podpisany wyciąg z ksiąg bankowych nr (...) opiewający na sumę 5550,14 złotych (około 1290€) kapitału oraz 1238,07 złotych odsetek. Nadto złożył do akt wezwanie do zapłaty.</p><p>Sąd ustalił następujący stan faktyczny:Powód (...) Bank (...) S.A. w W. zawarł z pozwanym J. M. w dniu 21 grudnia 2015 r. umowę o używanie i wydanie karty kredytowej (nr (...)) w wysokości przekraczającej 200 €2. W związku z brakiem spłaty należności przez pozwanego, powodowy bank sporządził wyciąg z ksiąg bankowych wskazując sumę zadłużenia. Postępowanie nakazowe jest w Polsce bardzo popularnym sposobem dochodzenia roszczenia przez banki, zwłaszcza na podstawie wyciągu z ksiąg bankowych. Powszechnie praktykowane jest przy tym, iż do pozwu dołącza się wyłącznie prawidłowo sporządzony i podpisany przez osoby uprawnione wyciąg z ksiąg bankowych, z pominięciem innych dokumentów potwierdzających istnienie stosunku prawnego z umowy kredytu konsumenckiego.</p><p>Sędzia Rafał Cebula miał wątpliwości, czy taki sposób orzekania, jaki przyjął się w Polsce, gdzie sądy orzekając w trybie nakazowym niejako z automatu "przyklepują" roszczenia banków, jest zgodny z unijnymi dyrektywami. Zwłaszcza, że jak wynika z doświadczenia, wiele umów zawieranych przez konsumentów z instytucjami finansowymi, zawiera klauzule, które są niedozwolone. Jednak do tej pory sądy nie pochylały się nad tymi umowami. Jeśli nawet były w nich "zaszyte" klauzule abuzywne, nie miało to znaczenia, gdyż sądy nie musiały tego badać.</p><p>Jest jednak w prawie UE coś takiego, jak Dyrektywa 93/13/EWG – Nieuczciwe warunki w umowach konsumenckich oraz Dyrektywa 2008/48/WE – Postępowanie w sprawie nakazu zapłaty na podstawie wyciągu z ksiąg. Opierając się na tych unijnych aktach prawnych sędzia Rafał Cebula zwrócił się do TSUE. A ten, rozstrzygając sprawę w pięcioosobowym składzie, postanowił:</p><p>"Artykuł 7 ust. 1 dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich oraz art. 10 dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2008/48/WE z dnia 23 kwietnia 2008 r. w sprawie umów o kredyt konsumencki oraz uchylającej dyrektywę Rady 87/102/EWG należy interpretować w ten sposób, iż sprzeciwiają się one przepisom krajowym takim jak te będące przedmiotem postępowania głównego, pozwalającym na wydanie nakazu zapłaty na podstawie wyciągu z ksiąg bankowych jako elemencie świadczącym o istnieniu wierzytelności wynikającej z umowy kredytu konsumenckiego, w wypadku gdy sąd rozpoznający pozew o wydanie nakazu zapłaty nie jest uprawniony do zbadania potencjalnie nieuczciwego charakteru warunków tej umowy oraz do sprawdzenia, czy zawarto w niej informacje, o których mowa w tym art. 10, jeżeli sposób wykonania prawa do wniesienia zarzutów od takiego nakazu nie pozwala na zapewnienie przestrzegania praw przysługujących konsumentowi na mocy tych dyrektyw."Link: http://curia.europa.eu/juris/document/</p><p>W praktyce oznacza to, jak zauważa mec. Joanna Wędrychowska, prawdziwą rewolucję w sposobie prowadzenia tego typu spraw przed krajowymi sądami. Po pierwsze, banki będą musiały zmienić procedurę dochodzenia swoich roszczeń. Już nie wystarczy, że jakaś instytucja finansowa przedstawi sądowi swoje wewnętrzne dokumenty w trybie postępowania nakazowego, a któryś z prawników zatrudnionych w sądzie - a są to często młodzi ludzie, tuż po studiach i aplikacji, bez doświadczenia, którym przedstawiono zaledwie pewien wzór postępowania - na podstawie art. 484 kpc. ((D z.U.2014.101 j.t. ze zm.) - gdzie § 2. Sąd rozpoznaje sprawę w postępowaniu nakazowym na pisemny wniosek powoda zgłoszony w pozwie.§ 3. Rozpoznanie sprawy następuje na posiedzeniu niejawnym. Oraz 485 kpc. (§ 3. Sąd może wydać nakaz zapłaty, jeżeli bank dochodzi roszczenia na podstawie wyciągu z ksiąg bankowych podpisanego przez osoby upoważnione do składania oświadczeń w zakresie praw i obowiązków majątkowych banku i opatrzonego pieczęcią banku oraz dowodu doręczenia dłużnikowi) – wystawi nakaz zapłaty i dłużnik jest windykowany. </p><p>Sąd ma obowiązek zbadać z urzędu, czy umowa jest uczciwa i sprawiedliwa. Czy nie ma w niej klauzul, które są niedozwolone. Wspomniana wyżej Dyrektywa 93/13/EWG ma bowiem jeden cel: chronić słabszą stronę zawiązywanych umów, a więc konsumenta. - Starsza linia orzecznicza, forowana przez Sąd Najwyższy, zakładała, co podchwytywali w swoich wyrokach sędziowie, że konsument powinien być świadomy, wszystko wiedzieć, znać prawo i je rozumieć - zauważa mec. Joanna Wędrychowska. Z kolei unijne prawo zakłada, iż konsument jest w każdej tego typu umowie stroną słabszą. Dlatego sąd musi sprawdzać, czy umowa jest uczciwa i czy nie zawiera niedozwolonych zapisów.</p>Jakie to będzie miało konsekwencje?<p>To do instytucji finansowej należy udowodnienie, że jej roszczenia są słuszne. Nie wystarczą wewnętrzne dokumenty, w postaci wyciągów z ksiąg bankowych. Musi przedstawić dokumenty - umowy, załączniki do nich, podpisane przez konsumenta regulaminy etc. Po drugie - sąd po zapoznaniu się z dokumentami przedstawionymi przez stronę wnoszącą pozew, będzie zobowiązany przeanalizować je w aspekcie prawa unijnego, a zwłaszcza dyrektywy 93/13/EWG - czy słabsza strona umowy była świadoma tego, co podpisuje. Oraz czy w takiej umowie nie ma klauzul niedozwolonych. Bo jeśli są, to niedozwolone zapisy nie wiążą konsumenta (zatem jego zadłużenie może być o wiele niższe niż wskazuje bank), a w pewnych sytuacjach nawet cała umowa jest nieważna - czyli nie rodzi skutków prawnych po stronie konsumenta.</p><p>Po trzecie - dla instytucji finansowych to postanowienie TSUE oznacza, że występując na drogę sądową przeciwko swoim klientom, będą musiały ponieść wyższe koszty. W trybie postępowania nakazowego opłata sądowa wynosiła 1,25 proc. od roszczonej kwoty. Podczas gdy w pozostałych postępowaniach jest to 5 proc. - Ale kiedy konsument nie zgadzał się z wyrokiem, to musiał zapłacić różnicę, czyli 3,75 proc. od dochodzonej kwoty - zauważa mec. Wędrychowska. Wprawdzie od listopada 2015 roku przepisy się zmieniły i opłata dla konsumentów w przypadku roszczeń z czynności bankowych wynosiła maksymalnie 1 tys. zł., jednak nie wszyscy sędziowie ją respektowali i dalej egzekwowali od klientów banków owe 3,75 proc. </p><p>Po czwarte - przypomnienie sądom, że powinny badać każdą sprawę pod kątem klauzul abuzywnych (więc jeśli akta sprawy nie pozwalają sądowi na to, aby z urzędu ocenił, czy umowa zawiera niedozwolone zapisy, czy nie) niewątpliwie przedłuży czas procedowania. Niemniej jednak będzie to z korzyścią dla konsumentów, którzy do tej pory nie mieli często szans, aby dochodzić swoich praw, gdyż wspomniane wyżej przepisy kpc. oraz sądowa praktyka premiowały banki. A także stały w opozycji z Dyrektywą 93/13/EWG, której celem jest - między innymi - ukaranie firm, które zamieszczają w swoich umowach z klientami zapisy nieuczciwe. </p><p>Po piąte - w Polsce nie obowiązuje, jak w ustawodawstwie anglosaskim, prawo precedensowe. A więc to postanowienie TSUE odnosi się jedynie do tej konkretnej sprawy, co do której zostały zadane pytania prejudycjalne. Tak więc doktrynalnie inne sądy nie są nim związane. Jednak w praktyce jest inaczej. Jeśli TSUE w pięcioosobowym składzie coś postanowi, albo polski Sąd Najwyższy podejmie jakąś uchwałę w siedmioosobowym składzie, jest to ważną wskazówką dla wszystkich sądów krajowych, aby w podobny sposób orzekały.</p><p>Po szóste - postanowienie TSUE nie jest, jak to będą interpretować niektórzy, batem na banki. Ma ono na celu jedynie to, aby wyeliminować z praktyki takie umowy, które są sprzeczne z prawem unijnym. A to, jak już zostało zaznaczone, chroni słabszą stronę, czyli konsumenta. </p><p>- Te banki, które nie mają w swoich umowach z klientami klauzul niedozwolonych, nie mają się czego obawiać - zaznacza mec. Joanna Wędrychowska. Jeśli w umowach nie będzie klauzul abuzywnych, banki będą wygrywać sprawy przed sądami. Także wyższe opłaty, które teraz będą musiały ponosić, finalnie nie dotkną ich, jeśli wyrok sądu będzie po ich stronie. Gdyż opłata finalna obciąży stronę przegrywającą. Jeśli nawet nieco przeciągnie się czas wyrokowania - w stosunku do postępowania w trybie nakazowym, które jest już de facto niedozwolone w stosunku do konsumenta na podstawie wyciągu z ksiąg bankowych - to przegrywająca strona będzie musiała uiścić przewidziane przepisami koszty procesu i odsetki.</p><p>Tak więc, jeśli sektor bankowy będzie stosował uczciwe umowy - nie straci. </p>Ale to nie wszystko<p>Postanowienie TSUE, które wyżej analizujemy, nie jest jedynym, jakie przewraca do góry nogami dotychczasowe orzecznictwo sądów krajowych. Jest jeszcze jedno, które robi to samo, co niedawno zrobił Trybunał z nakazami zapłaty, z postępowaniem wekslowym. Chodzi o WYROK TRYBUNAŁU (druga izba) z dnia 13 września 2018 r.</p><p>Odesłanie prejudycjalne – Ochrona konsumentów – Dyrektywa 93/13 WE – Nieuczciwe warunki w umowach konsumenckich – Dyrektywa 2008/48 WE – Postępowanie w sprawie wydania nakazu zapłaty na podstawie weksla własnego, który zabezpiecza zobowiązania wynikające z umowy kredytu konsumenckiego. W sprawie C‑176/17 mającej za przedmiot wniosek o wydanie, na podstawie art. 267 TFUE, orzeczenia w trybie prejudycjalnym, złożony przez Sąd Rejonowy w Siemianowicach Śląskich I Wydział Cywilny (Polska) postanowieniem z dnia 17 lutego 2017 r., które wpłynęło do Trybunału w dniu 6 kwietnia 2017 r., w postępowaniu: Profi Credit Polska SA w Bielsku‑Białej przeciwko Mariuszowi W. Wniosek ten został złożony w ramach sporu między Profi Credit Polska a Mariuszem W. w związku z pozwem o wydanie nakazu zapłaty na podstawie podpisanego przez tego ostatniego weksla własnego dotyczącego zapłaty rzekomo należnych kwot w wykonaniu umowy kredytu konsumenckiego przyznanego przez wskazaną spółkę.</p><p>Także w tej sprawie podstawą dla orzeczenia TSUE była Dyrektywa 93/13. I także w niej Trybunał uznał, iż nie może być tak, iż jakiś dokument - np. weksel - podpisany przez konsumenta nieświadomego swoich praw - może powodować, że "z automatu" zostanie on zwindykowany. Sąd będzie zobowiązany przeanalizować umowę i wyciągnąć z niej wnioski. A tutaj wyrok Trybunału:</p><p>Artykuł 7 ust. 1 dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich należy interpretować w ten sposób, iż sprzeciwia się on przepisom krajowym takim jak te będące przedmiotem postępowania głównego, pozwalającym na wydanie nakazu zapłaty opartego na wekslu własnym, który stanowi gwarancję wierzytelności powstałej z umowy kredytu konsumenckiego, w sytuacji gdy sąd rozpoznający pozew o wydanie nakazu zapłaty nie jest uprawniony do zbadania potencjalnie nieuczciwego charakteru warunków tej umowy, jeżeli sposób wykonania prawa do wniesienia zarzutów od takiego nakazu nie pozwala na zapewnienie przestrzegania praw, które konsument opiera na tej dyrektywie. Link: http://curia.europa.eu/juris/document/</p><p>I znów, podobnie jak w omawianym powyżej przypadku, sąd nie powinien brać z "dobrodziejstwem inwentarza" weksla, który przedstawi mu instytucja finansowa. Będzie zobowiązany przyjrzeć się umowie, którą zawarł konsument z firmą i przeanalizować, czy nie ma w niej zapisów abuzywnych.</p><p>To akurat rozstrzygnięcie bije w firmy pożyczkowe, które najczęściej, aby zabezpieczyć swoje interesy - z tytułu marż, opłat za działalność pośredników, którzy obsługują te pożyczki, a także innych niewystępujących w polskim prawie - zabezpieczają się wekslami. Do tej pory było tak, że sąd widząc weksel, "klepał" roszczenie i dawał klauzlę wykonalności. Teraz nie będzie automatyzmu. Sędzia będzie musiał przeanalizować umowę pod kątem klauzul niedozwolonych.</p><p>- Te rozstrzygnięcia TSUE to prawdziwa rewolucja w sposobie rozstrzygania spraw przed naszymi sądami - komentują prawnicy, z którymi omawiam tę sprawę (komentarze poniżej). I wszyscy podnoszą, że sprawcą owej zmiany jest sędzia sądu rejonowego, który wykazał się inteligencją, wrażliwością oraz chciał się uczyć. I nie bał się pytać unijnego Trybunału, kiedy czegoś nie wiedział. Bo do niedawna, jeśli chodzi o przepisy o klauzulach abuzywnych, które do naszego prawodawstwa weszły na początku XXI w. (2000, - Art. 3851 w brzmieniu ustawy z dnia 2.03.2000 r. (Dz.U. Nr 22, poz. 271), która wchodzi w życie 1.07.2000 r.) w orzecznictwie były niemal niezauważane. Natomiast sędzia Rafał Cebula wystosował zarówno pytania dotyczące weksli, jak i trybu nakazowego. I za każdym razem TSUE wydał orzeczenie, które sprzyja konsumentom. </p><p>Pisząc, że to jest rewolucja w polskim orzecznictwie, polegam na szacunkach (brak pewnych, statystycznych danych), które mówią o tysiącach orzeczeń sądowych nakazujących windykowanie roszczeń instytucji finansowych li tylko na podstawie ich wewnętrznych dokumentów, bądź na podstawie weksli. </p><p>OPINIA. Maciej Lach, Dawid BiernatTSUE przypomniał sądom o ich obowiązkachOrzeczenie TSUE wpisuje się w dotychczasową linię orzeczniczą, z czego bardzo się cieszymy. Tak samo, jak z tego, iż sądy krajowe wreszcie zauważyły tryb pytań prejudycjalnych i że z niego korzystają. Wcześniej istniał wśród sędziów duży opór, aby sięgać do dorobku orzecznictwa europejskiego. Mieliśmy takie wrażenie, że niektórzy podchodzili do tego na zasadzie „Panie mecenasie, u nas się to jakoś nie przyjęło”. Wracając do zagadnienia wydawania nakazu zapłaty w postępowaniu nakazowym na podstawie art. 485 § 3 k.p.c. czyli korzystania z dowodu w postaci wyciągu z ksiąg bankowych, warto przypomnieć, że wyrokiem z dnia 15 marca 2011 w sprawie P 7/09 Trybunał Konstytucyjny orzekł o niezgodności z konstytucją art. 95 ust 1 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. Prawo bankowe. Artykuł 95 ust 1 Prawa bankowego, przyznawał specjalną moc dokumentowi urzędowemu - księgom rachunkowym i wyciągom z ksiąg rachunkowych banku. W myśl tego przepisu bank był zwolniony z konieczności dowodzenia wysokości roszczenia, a to druga strona (dłużnik) chcąc się obronić, musiała udowodnić, że to bank się myli - co całkowicie odwracało ciężar dowodu. Od czasu tego wyroku istnieje poważny paradoks: z jednej strony mamy cały czas obowiązujący art. 485 § 3 k.p.c. umożliwiający wydawanie nakazów zapłaty w postępowaniu nakazowym z dokumentów bankowych, zaś z drugiej strony wspomniany wyrok, mówiący że taki dokument bankowy żadnej nadprzyrodzone mocy nie ma i nie jest dokumentem urzędowym. Z trybem nakazowym wiążą się dla obu stron bardzo szczególne prawa i obowiązki. Po pierwsze powód (w tym przypadku bank) musi jedynie zapłacić ¼ wpisu od pozwu. To ogromne ułatwienie. Dłużnik zaś (kredytobiorca), żeby się bronić składając zarzuty musi zapłacić pozostałe ¾ opłaty od pozwu. Sądy bardzo różnie podchodzą do stosowania zasady wynikającej z art. 13 ust 1a ustawy z dnia 25 lipca 2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (maksymalna opłata wynosi 1000 zł bez względu na wartość przedmiotu sporu) i często stosują pełną opłatę stosunkową w wysokości 5 proc. wartości przedmiotu sporu. W większości spraw dotyczących kredytów są to znaczne kwoty. Z wydanego nakazu zapłaty w postępowaniu nakazowym wynikają również dla dłużnika (kredytobiorcy) daleko idące konsekwencje. Zanim dłużnik (kredytobiorca) zacznie się spierać w sądzie, powód (Bank) może w myśl art. 492 k.p.c. przy pomocy komornika prowadzić postępowanie zabezpieczające. Warto również zauważyć ze Rzecznik Praw Obywatelskich 27 stycznia 2017 r. wystąpił do Ministra Sprawiedliwości o uchylenie art. 485 § 3 k.p.c. wskazując na nieuzasadnione uprzywilejowanie banków w postępowaniu nakazowym, zaś Minister Sprawiedliwości w swojej odpowiedzi do Rzecznika Praw Obywatelskich z dnia 16 marca 2017 r. zapowiedział uchylenie tego przepisu.Z omawianym wyrokiem wiąże się jeszcze jedna zasadnicza kwestia. Trybunał po raz kolejny przypomniał o znaczeniu Dyrektywy 93\13. W postanowieniu po raz kolejny Trybunał podkreślił, że zgodnie z art. 6 ust. 1 dyrektywy 93/13 państwa członkowskie przewidują, iż nieuczciwe warunki istniejące w umowie konsumenckiej zawartej przez przedsiębiorcę nie będą wiązać konsumentów na warunkach określonych na mocy ich prawa krajowego. Zgodnie z utrwalonym orzecznictwem Trybunału sąd krajowy jest zobowiązany do zbadania z urzędu, czy dane warunki umowy wchodzące w zakres stosowania dyrektywy 93/13 mają nieuczciwy charakter, a także do tego, by, poprzez dokonanie takiego badania, zniwelować brak równowagi między konsumentem a przedsiębiorcą. Orzecznictwo Trybunału konsekwentnie stoi po stronie konsumentów, co stanowi nadzieję dla wszystkich osób znajdujących się w sporach z bankami. Mamy nadzieję, że linia ta znajdzie wreszcie pełne zastosowanie w orzecznictwie krajowym szczególności w sprawach frankowych. </p><p>OPINIA Mec. Barbara GarlaczSąd zawsze może, ale nie zawsze chceOrzeczenie C-632/17 oraz C-176/17 dotyczy wyłącznie umów o kredyt konsumencki czyli do kwoty 80 tys. zł, a nie wszystkich kredytów hipotecznych. Po drugie, sprawa C-632/17 dotyczyła pozwu nakazowego banku, do którego nie dołączył umowy kredytu a jedynie wyciąg z ksiąg bankowych. Podobnie w sprawie C-176/17 bank dołączył tylko weksel bez umowy. TSUE uznał, że jeżeli akta sprawy nie pozwalają sądowi z urzędu na ocenę tego czy umowa zawiera warunki nieuczciwe oraz informacje wymagane dyrektywą o kredytach konsumenckich, to tryb nakazowy nie jest dopuszczalny. A jak to się ma do praktyki? W kredytach hipotecznych, jeśli banki dochodzą roszczeń nakazem zapłaty, to załączają umowę kredytu. I tu nie ma wątpliwości, sądy powinny badać z urzędu czy taka umowa zawiera postanowienia nieuczciwe (tak orzekł TSUE już wielokrotnie np. w sprawach C-154/15, C-307/15 i C- 308/15) i to potwierdził TSUE też w sprawie C-632/17 i C-176/17. A jak jest w sądach? Różnie. Coraz częściej sądy nie wydają nakazu zapłaty z umów frankowych, ale bywa i tak, że sądy, i to te prowadzące tzw. sprawy frankowe, wydają nakazy zapłaty, mimo iż powszechnie wiadomym jest że umowy te zawierają warunki nieuczciwe. Zatem problemem jest raczej to, że sądy nie wykonują swojego obowiązku do badania z urzędu umów pod kątem abuzywnych postanowień.Wyrok C-632/17 i C-176/17 o tyle zmienia sytuację kredytobiorców z drobnych umów kredytów konsumenckich, że będą mieli dodatkową broń tj. będą mogli powołać się na brak możliwości wydania nakazu zapłaty, zwłaszcza gdy do pozwu nie była załączona umowa.Sama jednak odpowiedź TSUE powinna być interpretowana w ten sposób, że dotyczy ona przypadków nie tyle gdzie sąd "nie jest uprawniony" do zbadania umowy - jak to sformułował TSUE, ale gdy sąd nie ma możliwości do zbadania umowy, gdyż jej nie ma w aktach. Prawda jest jednak taka, że sąd krajowy zawsze ma uprawnienie i możliwość zbadania umowy, bo np. może zażądać dołączenia umowy do pozwu albo od razu odmówić wydania nakazu zapłaty z uwagi na wątpliwą treść wyciągu bankowego jako dokumentu prywatnego. I to powinno być prawidłowym wzorem postępowania. Problem więc nie tkwi w braku uprawnień, możliwości czy przepisach prawa, ale w tym, że sądy wykonują je ze szkodą dla konsumentów.I ostatnia kwestia na którą trzeba zwrócić uwagę, odpowiedź trybunału w sprawie C-632/17 padła na kanwie nieprawidłowo przedstawionego stanu faktycznego. Sąd krajowy błędnie wskazał, że opłata od zarzutów wobec nakazu zapłaty wynosi 75% tego co wpłacił bank. Wynosi ona 1000 zł (art. 13 ust. 1 a ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych). Stosowanie opłaty 75% jest właśnie złą praktyką sądów, która sporadycznie jeszcze się zdarza, a która nie ma umocowania w przepisach prawa. I o takim złym stosowaniu prawa mówię. Jeśli sądy źle stosują prawo, a TSUE za każdym razem musi je "naprostować" to pojawia się pytanie o jakość orzecznictwa sądów polskich. W mojej ocenie w tej akurat sprawie (C-632/17) nie było potrzeby formułowania pytania do TSUE. Jeśli polskie sady pójdą w tym kierunku, że z problemami, z którymi można sobie poradzić na gruncie polskiego porządku prawnego będą zgłaszać się do TSUE bo boją się wydawać wyroki, to stracą szacunek stron toczących procesy w sądach i obywateli."</p> ]] Tryb nakazowy w stosunku do konsumentów jest niezgodny z prawem. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał postanowienie, które zrewolucjonizuje system orzekania w tych sprawach przed polskimi sądami. Banki, które do tej pory w prosty sposób uzyskiwały nakaz zapłaty w postępowaniu nakazowym tylko na podstawie przedstawionych przez siebie dokumentów bankowych, nie załączając umowy, już nie będą mogły tego robić. A wszystko za sprawą pytań prejudycjalnych, jakie wystosował do TSUE SSR w Siemianowicach Rafał Cebula.]]> Sędziowie Apelacji Krakowskiej: W sprawie dot. KRS są przesłanki do wyłączenia trzech sędziów TK, w tym Julii Przyłębskiej https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1382857,sedziowie-apelacji-krakowskiej-o-wylaczeniu-sedziow-tk.html 2018-12-07T19:58:00Z &lt![CDATA[ <p>Na 3 stycznia przyszłego roku Trybunał Konstytucyjny wyznaczył rozprawę ws. przepisów ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa dotyczących m.in. sposobu powoływania sędziów - członków Rady. Sprawa ta ma być rozpoznana przez pięcioosobowy skład sędziowski. Przewodniczącą ma być prezes TK Julia Przyłębska, zaś sprawozdawcą sędzia Grzegorz Jędrejek. W składzie znaleźli się też sędziowie: Zbigniew Jędrzejewski, Michał Warciński i Andrzej Zielonacki. Z wnioskiem do TK pod koniec listopada zwróciła się sama KRS.</p> <p>Sędziowie Apelacji Krakowskiej w podjętej w piątek uchwale zwracają uwagę, że Julia Przyłębska, Michał Warciński i Grzegorza Jędrejek orzekali w czerwcu 2017 r. w sprawie przepisów ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa z 2011 r. o zasadach wyboru sędziów do Rady. Skład orzekający bez żadnego zdania odrębnego, wyraził wówczas pogląd, iż wybór sędziów-członków obecnej Krajowej Rady Sądownictwa przez członków niższej izby parlamentu jest zgodny z konstytucją.</p> <p>"Wyznaczenie do składu orzekającego większości sędziów, którzy wcześniej wyrazili jednoznaczny pogląd w sprawie, wskazuje, że treść przyszłego wyroku jest z góry przesądzona jako zgodna z wolą czynnika politycznego. Zarazem udział wymienionych sędziów w składzie orzekającym sprawi, że wyrok będzie dotknięty poważną wadą prawną" - napisano w piątkowej uchwale.</p> <p>Jednocześnie sędziowie Apelacji Krakowskiej zwrócili uwagę, że omawiany wniosek do Trybunału Konstytucyjnego został złożony w sytuacji, w której legalność sposobu wyboru obecnego składu KRS ma podlegać ocenie przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej.</p> <p>„W naszej ocenie wniosek KRS do Trybunału Konstytucyjnego jest - po wniosku Prokuratora Generalnego - Ministra Sprawiedliwości z dnia 5.10.2018 r. o stwierdzenie częściowej niezgodności z Konstytucją art. 267 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej - kolejnym wnioskiem, który kwestionuje skuteczność orzecznictwa Trybunału Luxemburskiego wobec Polski, a przez to podważa istotę członkostwa Polski w Unii Europejskiej” - głosi uchwała.</p> <p>Napisano w niej także, że wniosek KRS do TK w sprawie zbadania zgodności z konstytucją niektórych przepisów ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa „nie spowoduje legitymizacji jego wnioskodawcy”. „Sędziowie wchodzący w skład obecnej Krajowej Rady Sądownictwa zostali wybrani przez polityków, a więc z rażącym naruszeniem art. 187 Konstytucji, zaś obecny sposób działania tego organu stanowi zaprzeczenie jego konstytucyjnej funkcji, którą jest stanie na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów” - brzmi uchwała.</p> <p>W dwóch innych podjętych w piątek uchwałach sędziowie Apelacji Krakowskiej wyrazili zaniepokojenie sytuacją grupy zawodowej, jaką są asystenci sędziego i poparli postulaty płacowe pracowników sądów powszechnych, którzy na przyszły tydzień zapowiadają protest.</p> <p>Pracownicy administracyjni sądów domagają się podwyżek i mają w ramach protestu brać zwolnienia lekarskie zamierzają od poniedziałku brać L4. Związki zawodowe przekonują, że nie popierają tej formy protestu, a pracownicy sami zwołują się w internecie.</p> <p>Zgromadzenie Sędziów Apelacji Krakowskiej wskazało m.in. że brak w ostatnich latach znaczącej poprawy sytuacji materialnej i zapewnienia możliwości awansu powoduje coraz większą fluktuację asystentów, a proponowane im wynagrodzenia są relatywnie niskie w stosunku do innych ofert na rynku pracy, kosztów utrzymania oraz oczekiwań, co do kompetencji i umiejętności kandydatów na stanowiska asystentów.</p> <p>Sędziowie Apelacji Krakowskiej poparli też postulaty płacowe pracowników sądów wskazując, że w ostatnich latach średnie wynagrodzenie w gospodarce wzrosło o ponad 45 proc., podczas gdy płace urzędników sądowych jedynie o nieco ponad 7 proc., co powoduje, że z sądownictwa odchodzi coraz więcej osób, a wskaźnik rotacji przekroczył już 1 proc. co jest zjawiskiem bardzo niepokojącym.</p> <p>„Podejmowane przez władze działania – o czym mowa w piśmie Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 listopada 2018 roku – niewątpliwie należy postrzegać pozytywnie, niemniej jednak, w obliczu wskazanych danych liczbowych oraz podwyżek dla innych grup zawodowych, w tym związanych z szeroko pojętym wymiarem sprawiedliwości, są niewystarczające” - napisano w uchwale.</p> <p>Sędziowie sprzeciwili się „stosowaniu wobec pracowników sądów szantażu ekonomicznego w celu skłonienia ich do rezygnacji ze swoich żądań płacowych i z zapowiedzi protestów” i zaapelowali do władzy ustawodawczej i wykonawczej o niezwłoczne wprowadzenie podwyżek płac zarówno dla asystentów sędziego jak i innych pracowników sądów. </p> ]] W sprawie dot. konstytucyjności zasad powoływania sędziów-członków KRS są przesłanki do wyłączenia 3 spośród 5 członków TK wyznaczonych do jej rozpoznania - sędziów: Julii Przyłębskiej, Michała Warcińskiego oraz Grzegorza Jędrejka – uważają przedstawiciele Sędziów Apelacji Krakowskiej.]]> Kaczyński: W sprawie sędziów TK nie my złamaliśmy konstytucję, ale nasi poprzednicy https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1382706,kaczynski-o-sedziach-tk-nie-my-zlamalismy-konstytucje.html 2018-12-07T18:54:00Z &lt![CDATA[ <p>"Jest kwestia, o której warto powiedzieć, choć już od trzech lat mamy z nią do czynienia: to jest kwestia konstytucji, tego wmawiania, że my łamaliśmy albo łamiemy konstytucję. Tłumaczyliśmy to wielokrotnie, ale sądzę, że i ta okazja jest do tego dobra - przypomnę, jeśli chodzi o TK i wybór sędziów do TK, to nie my złamaliśmy konstytucję, to nasi poprzednicy w poprzedniej kadencji ją złamali" - oświadczył prezes PiS.</p> <p>Według Kaczyńskiego, "dokonano wyboru na miejsce sędziów, których kadencje - wszystkich tych pięciu sędziów - kończyły się w momencie, kiedy wybrany był Sejm i Senat, znany był skład personalny i polityczny Sejmu i Senatu i prezydent RP mógł zwołać pierwsze posiedzenie Sejmu".</p> <p>"Co to oznacza? To oznacza, że to był wybór warunkowy. I teraz zapytajmy, czy polska konstytucja przewiduje wybór warunkowy sędziów TK. Otóż nie, nie ma tego rodzaju instytucji w konstytucji. Czyli ten wybór był nieważny z mocy prawa już w chwili, gdy nastąpił. I były ostrzeżenia; to, co zrobiliśmy, zrobiliśmy w pełniej zgodzie z prawem, co więcej: to był nasz obowiązek, nie mogliśmy tolerować łamania konstytucji" - powiedział Kaczyński.</p> ]] W sprawie wyboru sędziów TK to nie my złamaliśmy konstytucję, ale nasi poprzednicy w poprzedniej kadencji; my nie mogliśmy tolerować łamania konstytucji - powiedział w piątek w Jachrance prezes PiS Jarosław Kaczyński.]]> NSA uchylił zarządzenia wojewody o zmianie nazw ulic w Warszawie https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1382563,nsa-uchylil-zarzadzenie-dot-zmian-nazw-ulic-w-warszawie.html 2018-12-07T16:08:00Z &lt![CDATA[ <p>NSA w uzasadnieniu swych orzeczeń wskazał, że Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie prawidłowo uznał, iż zarządzenia wojewody o zmianach nazw ulic podjęto z naruszeniem przepisów, zaś sporządzenie opinii IPN - na której oparto te zarządzenia - było niewłaściwe.</p><p>Podczas rozprawy przed NSA pełnomocniczka wojewody mec. Maja Dudak mówiła, że "sąd powinien zważyć, że wydając wyrok ukształtuje przede wszystkim przestrzeń publiczną w aspekcie dekomunizacji". "Działanie wojewody w świetle ustawy było jednorazowe, nie ma już możliwości ponownego działania, a chęć samego miasta do dekomunizacji została już objawiona" - dodawała wskazując, że nie ma możliwości wydania ponownych zarządzeń.</p><p>Oprócz zmiany al. Armii Ludowej na al. Lecha Kaczyńskiego prawomocne stały się m.in. uchylenia zmian nazw: ze Stanisława Wrońskiego na Anny Walentynowicz, Małego Franka na Danuty Siedzikówny "Inki", Zygmunta Modzelewskiego na Jacka Kaczmarskiego, 17 Stycznia na Komitetu Obrony Robotników, Teodora Duracza na Zbigniewa Romaszewskiego, Stanisława Kulczyńskiego na Rodziny Ulmów, Leona Kruczkowskiego na Zbigniewa Herberta, Antoniego Kacpury na Stefana Melaka oraz Hanki Sawickiej na Zofii Kossak-Szczuckiej.</p><p>Skargi kasacyjne wojewody mazowieckiego od wyroków WSA uchylających zarządzenia o zmianach nazw ponad 40 ulic w stolicy, NSA rozpoznawał od godz. 9. Po rozpoznaniu tych spraw NSA przez blisko dwie godziny w piątek po południu ogłaszał wyroki, w których oddalił skargi kasacyjne.</p><p>Zgodnie z tzw. ustawą dekomunizacyjną samorządy miały czas do 2 września 2017 r. na zmianę nazw propagujących komunizm. Pod koniec sierpnia zeszłego roku Rada Warszawy - z inicjatywy PO - zdecydowała, że nowych patronów będzie miało sześć ulic. W listopadzie 2017 r. wojewoda mazowiecki Zdzisław Sipiera, wydając zarządzenia zastępcze, zdecydował o zmianie nazw 47 kolejnych ulic, w tym al. Armii Ludowej na al. Lecha Kaczyńskiego. Ostatecznie do WSA trafiło 50 skarg stolicy na zarządzenia zastępcze wojewody o zmianach nazw ulic, czyli na wszystkie zarządzenia zastępcze dotyczące Warszawy, także trzy podjęte w grudniu 2017 r. już na podstawie odrębnych opinii IPN.</p><p>Od maja do listopada tego roku WSA rozpoznał te skargi na rozprawach. W efekcie WSA uwzględnił 48 skarg miasta dotyczących zarządzeń wojewody ws. zmian nazw stołecznych ulic. Z kolei dwie skargi miasta WSA oddalił.</p><p>Jeszcze w maju WSA uchylił zarządzenie wojewody mazowieckiego dotyczące zmiany nazwy al. Armii Ludowej na al. Lecha Kaczyńskiego. W późniejszych tygodniach uchylono większość z pozostałych zarządzeń wojewody - w tym wszystkie zarządzenia z listopada 2017 r. Dwa korzystne dla wojewody orzeczenia WSA dotyczyły dwóch - spośród trzech - zarządzeń zastępczych wydanych w grudniu 2017 r.</p><p>W uzasadnieniach wyroków korzystnych dla strony m.st. Warszawy WSA wskazywał, że wojewoda odpowiednio nie uzasadnił swych zarządzeń - nie dokonał stosownej wykładni aktu prawnego i analizy, tylko ograniczył się do krótkich notek biograficznych. Wojewoda m.in. - jak uznał WSA - nie wykazał w uzasadnieniach swych zarządzeń, w jaki sposób dane nazwy "symbolizują" komunizm. Ponadto - jak zaznaczał wtedy sąd - opinia IPN uzyskana przez wojewodę zbiorczo i lakonicznie odnosiła się do kilkudziesięciu ulic. 48. zarządzenie WSA uchylił z innego powodu.</p><p>Skargi kasacyjne odnoszące się do wszystkich tych rozstrzygnięć - w tym w sprawie al. L. Kaczyńskiego - trafiły do NSA. Na 7 grudnia NSA wyznaczył rozpoznanie 45 tych spraw - odnoszących się do prawie wszystkich zarządzeń z listopada ub.r. niekorzystnych dla wojewody. Wyroki zapadły w 44 sprawach - jedną ze względów formalnych NSA odroczył.</p><p>"Sporządzenie tej opinii IPN w ten sposób było w tej sprawie niewłaściwe i w dużym stopniu przyczyniło się do tego, że zarządzenia wojewody zostały trafnie uznane przez sąd pierwszej instancji za wadliwe" - powiedział w uzasadnieniu piątkowych orzeczeń sędzia Zdzisław Kostka.</p><p>Jak dodał, NSA wprawdzie nie wyklucza, iż mogą być takie nazwy ulic, które "w sposób oczywisty symbolizują lub propagują komunizm". "Ale gdyby taka sytuacja zachodziła, to także zarówno w opinii, jak i zarządzeniu, należałoby to przynajmniej stwierdzić, wykazać" - podkreślił. Tymczasem - jak wskazał sędzia - opinia w tej sprawie to "było zestawienie zbiorcze 47 nazw i lakoniczne stwierdzenie, że podpadają pod ustawę".</p><p>"W rozpoznawanych sprawach były takie przypadki, np. Armii Ludowej, gdzie można byłoby dokonać oceny, że te nazwy w sposób oczywisty symbolizują komunizm. Ale ta opinia IPN została sporządzona w sposób taki, w jaki została sporządzona" - zaznaczył sędzia.</p><p>Jak poinformowało po ogłoszeniu wyroków NSA biuro prasowe wojewody mazowieckiego, w związku z tymi orzeczeniami w poniedziałek o godz. 10 odbędzie się briefing prasowy wojewody Zdzisława Sipiery.</p><p>W przypadku dwóch oddalonych skarg miasta Warszawy na grudniowe zarządzenia wojewody WSA uznał kilka miesięcy temu zaś, że "nie podziela zarzutów, co do naruszenia przez wojewodę mazowieckiego wskazanych w skardze przepisów Konstytucji RP, Europejskiej Karty Samorządu Terytorialnego oraz ustawy o zakazie propagowania komunizmu" i "spełnione zostały przesłanki ustawowe stanowiące podstawę wydania zarządzenia zastępczego przez wojewodę". Te dwie sprawy nie były rozstrzygane przez NSA w piątek.</p><p>Do rozpoznania przez NSA pozostały także trzy inne sprawy, w których udział zgłosiło Stowarzyszenie "Miasto Jest Nasze". To właśnie jedna z nich została w piątek odroczona - chodzi o kwestie odpowiedniego powiadomienia tego uczestnika o terminie.</p><p>Ostatnią z 50 spraw jest jeszcze nieprawomocny wyrok w sprawie ostatniego z grudniowych zarządzeń wojewody - zmiany nazwy ul. Józefa Chmiela na Ursusie. WSA uchylił zmianę tej nazwy, gdyż wykazano, iż "to nie ten Józef Chmiel" - okazało się, że patronem ulicy był nauczyciel, a nie działacz komunistyczny o tym samym imieniu i nazwisku. Nie wiadomo jeszcze, czy w tej sprawie wpłynie skarga kasacyjna do NSA.</p> W odrębnym wątku związanym z "dekomunizacją ulic" zapadł natomiast w końcu października inny wyrok WSA, w którym sąd ten oddalił skargę m.st. Warszawy na decyzję wojewody mazowieckiego stwierdzającą nieważność późniejszej uchwały Rady Warszawy o zmianie nazwy ulicy z al. Lecha Kaczyńskiego na Trasę Łazienkowską. To rozstrzygnięcie także pozostaje nieprawomocne. ]] Sąd I instancji prawidłowo uznał, że zarządzenia wojewody o zmianach nazw ulic podjęto z naruszeniem przepisów. Sporządzenie opinii IPN, na której oparto zarządzenia, było niewłaściwe - wskazał NSA w uzasadnieniu wyroków utrzymujących w mocy uchylenia zmian nazw.]]> Ziobro po decyzji w UE ws. dzieci w rodzinach zastępczych: Ich tożsamość kulturowa ma być zachowywana https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1382485,ziobro-o-decyzji-w-ue-ws-dzieci-w-rodzinach-zastepczych.html 2018-12-07T14:53:00Z &lt![CDATA[ <p>W piątek państwa UE osiągnęły porozumienie, zgodnie z którym kwestie tożsamości kulturowej mają być uwzględniane przy kierowaniu dziecka do rodziny zastępczej. Stanowisko, o które zabiegały polskie władze, zostało przyjęte jednomyślnie.</p><p>Minister sprawiedliwości podczas konferencji prasowej zwrócił uwagę, że polska inicjatywa zmierzała do tego, aby dzieci w UE miały możliwość przebywać w sytuacjach konfliktowych jedynie w rodzinach, które "gwarantują im tożsamość kulturową, językową i narodową".</p><p>Ziobro podkreślił, że inicjatywa była polska, ale rezultat ma charakter uniwersalny. "Dotyczy to nie tylko polskich dzieci. Wszystkie organy unijne muszą przy każdej takiej decyzji brać pod uwagę tę dzisiejszą decyzję i będą musiały zawsze kierować się dobrem dziecka" - mówił zaznaczając, że dobro to "będzie pojmowane tak, aby była zachowana tożsamość kulturowa, narodowa, językowa dziecka przekazywanego do rodzin zastępczych".</p><p>"Nie unikniemy jednak tego, że sytuacje konfliktowe czasami związane ze specyfiką prawa krajów UE mogą prowadzić do sytuacji przejściowych, w których dzieci są na czas rozstrzygnięcia sprawy przekazywane pod pieczę rodziny zastępczej. Rzecz w tym, żeby nie działo się to z brutalnym pogwałceniem elementarnego poczucia tożsamości dziecka i jego rodziców" - zaznaczył Ziobro.</p><p>Ziobro podkreślił też, że do tej pory resort sprawiedliwości często "post factum" starał się pomóc polskim rodzicom, którzy zgłaszali odebranie dzieci do opieki zastępczej za granicą, rodzinom, w których te dzieci nie mogą się kulturowo odnaleźć. "Żadne argumenty natury prawnej nie pomagały nam w walce o prawa tych dzieci, prawa ich rodziców, prawa do swojej tożsamości" - powiedział.</p><p>Mówiąc o skali problemu Ziobro ocenił, że Polaków w UE jest bardzo wielu. Tylko w Niemczech jest ich prawie milion, a obywateli z podwójnym obywatelstwem jest 1,5 miliona. "Takie dramaty docierały do nas niemal każdego tygodnia" - przyznał.</p><p>"Cieszymy się z tego, że chrześcijańskie dzieci będą, przekazywane do chrześcijańskich rodzin, albo w pierwszej kolejności będą dla nich poszukiwane rodziny (zastępcze - PAP), w których będą mogli się językowo odnaleźć. (...) Cieszy nas, że jest to rozwiązanie uniwersalne, które będzie dotyczyć też dzieci innych krajów i innych kultur" - dodał Ziobro.</p><p>Porozumienie Unii Europejskiej ws. pieczy zastępczej to wielki sukces Polski, rządu i przede wszystkim resortu sprawiedliwości - ocenił, towarzyszący Ziobrze na konferencji, wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik. Dodał, że porozumienie wymusi zmiany we wszystkich państwach członkowskich Unii Europejskiej.</p><p>Wójcik także podkreślił, że dzieci przekazywane do pieczy zastępczej będą miały prawo do swojej religii. W tym kontekście przywołał przykład z Wielkiej Brytanii - dziecka katolickiego umieszczonego w rodzinie muzułmańskiej. "To wszystko było spowodowane faktem, że tożsamość nie była wprowadzona do prawa wspólnotowego. Dziś taka poprawka powoduje, że każdy sąd w Unii Europejskiej, kiedy będzie rozpatrywał sprawy dziecka i zajdzie potrzeba umieszczenia, choć na chwilę, tego dziecka w pieczy zastępczej, będzie musiał ten sąd badać z jakim krajem to dziecko jest związane, z jaką kulturą, w jakim środowisku się wychowywało, w jakiej rodzinie, w jakiej religii" - podkreślił minister.</p><p>Jak wyjaśnił, sądy będą zwracały się przez służby konsularne do państwa, z którego pochodzi dziecko, żeby wskazać taką rodzinę zastępczą. "W pierwszej kolejności chodzi o krewnych, taka jest praktyka. Jeżeli to nie będzie możliwe, to będzie to rodzina, w której tożsamość dziecka będzie zachowana" - dodał.</p><p>Wójcik podkreślił też, że osiągniecie porozumienia na forum europejskim w tej sprawie było trudne. "Minister Ziobro zaproponował pewien mechanizm, który my wdrożyliśmy w życie i dzisiaj zrealizowaliśmy to głosowaniem w Brukseli. Wykorzystaliśmy to, że są prowadzone prace w Brukseli nad rozporządzeniem, które dotyczy m.in. kwestii umieszczania dzieci w pieczy zastępczej" - zaznaczył.</p><p>Mówiąc o problemach związanych z przekazywaniem polskich dzieci mieszkających za granicą do rodzin zastępczych, Wójcik poinformował, że obecnie tego typu problemami w resorcie sprawiedliwości zajmuje się 16 osób, podczas gdy za poprzedniego rządu PO-PSL były to dwie osoby.</p><p>Jak wyjaśnił Wójcik, po wyrażonej w piątek woli politycznej państw UE ostateczne rozporządzenie w tej sprawie wejdzie w życie za trzy lata. Tyle też czasu będą miały państwa Unii, żeby dostosować swoje prawodawstwo do wymagań rozporządzenia. Wtedy to "zupełnie nowy system będzie w całej Unii Europejskiej".</p><p>Polski rząd od kilku lat podnosił tę kwestię na forum unijnym, wskazując, że takie rozwiązanie służyłoby zabezpieczeniu interesów dzieci. Polska wraz z Węgrami i Łotwą zaproponowały zmianę rozporządzenia Bruksela IIa, które reguluje kwestie dotyczące uznawania i wykonywania orzeczeń w sprawach małżeńskich oraz w sprawach dotyczących odpowiedzialności rodzicielskiej.</p><p>"Polskie dzieci były umieszczane w rodzinach i otoczeniu zupełnie obcym, wśród osób nieznających języka polskiego, wyznających inną religię, a organy państw obcych, które o tym rozstrzygały, zupełnie się tym kontekstem kulturowym nie przejmowały. Teraz już to będzie niemożliwe" - mówił w piątek dziennikarzom już po osiągnieciu porozumienia w Brukseli wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak.</p><p>Otwarcie granic i przynależność Polski do UE sprawiły, że wielu Polaków pracuje i mieszka poza krajem. W konsekwencji wielu z nich albo żyje w małżeństwach mieszanych, albo rozwodzi się za granicą. Uzgodnione właśnie przepisy mają dotyczyć sytuacji, gdy np. w przypadku konfliktu między rodzicami sąd decyduje się na tymczasowe skierowanie dzieci do rodzin zastępczych.</p><p>Negocjacje w tej sprawie toczyły się od 2016 roku. Nie były one łatwe, a początkowo szanse Polski, która była liderem zmian, wydawały się niewielkie. Przeciwne były bowiem Niemcy i Holandia, które w swoich systemach nie zwracają uwagi na kwestię uwzględniania tożsamości dziecka przy kierowaniu go do rodziny zastępczej.</p><p>Dodatkową trudnością był fakt, że w sprawach takich jak ta, UE podejmuje decyzje jednomyślnie. Nawet rola Parlamentu Europejskiego jest ograniczona tylko do konsultacji. Austriacka prezydencja zaproponowała tekst, który był do zaakceptowania dla wszystkich krajów. Do prawa tego nie musi stosować się Dania, która jest wyłączona z unijnej współpracy w tym obszarze</p> ]] Polska inicjatywa służąca interesom polskich dzieci jest też uniwersalna; trzeba będzie kierować się dobrem dzieci tak, by zachowana była ich tożsamość kulturowa - powiedział w piątek minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro odnosząc się do decyzji państw UE ws dzieci w rodzinach zastępczych.]]> UE zgadza się, by kwestie tożsamości miały znaczenie przy wyborze rodzin zastępczych https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1382345,nowe-zasady-dot-rodzin-zastepczych-kwestie-tozsamosci-kulturowej.html 2018-12-07T12:20:00Z &lt![CDATA[ <p>Polski rząd od kilku lat podnosił tę kwestię na forum unijnym, wskazując, że takie rozwiązanie służyłoby zabezpieczeniu interesów dzieci. Polska wraz Węgrami i Łotwą zaproponowały zmianę rozporządzenia Bruksela II bis, które reguluje kwestie związane z opieką zastępczą.</p> <p>"Polskie dzieci były umieszczane w rodzinach i otoczeniu zupełnie obcym, wśród osób nieznających języka polskiego, wyznających inną religię, a organy państw obcych, które o tym rozstrzygały, zupełnie się tym kontekstem kulturowym nie przejmowały. Teraz już to będzie niemożliwe" - powiedział dziennikarzom w Brukseli wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak.</p> ]] Kwestie tożsamości kulturowej mają być uwzględniane przy kierowaniu dziecka do rodziny zastępczej - porozumienie przewidujące takie rozwiązanie osiągnęły w piątek państwa UE. Stanowisko, o które zabiegały polskie władze, zostało przyjęte jednomyślnie.]]>