© 2018 INFOR BIZNES Sp. z o. o. INFOR BIZNES Sp. z o. o. GP/PRAWO 2018-12-16T14:23:32+01:00 http://prawo.gazetaprawna.pl/rss.xml Wybory poszły nie po myśli prezesa SM "Bródno"? To anulował wyniki https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1387429,wybory-w-spoldzielni-mieszkaniowej-brodno.html 2018-12-16T09:00:00Z &lt![CDATA[ <p>Spółdzielnia Mieszkaniowa „Bródno” jest jedną z największych w Polsce. 140 ha, zarząd nad ponad 200 blokami z betonowej płyty. Około 30 tys. członków i 80 tys. mieszkańców. Więcej tu ludzi niż w Gnieźnie, Ostrowcu Świętokrzyskim, Suwałkach czy Białej Podlaskiej. Prezesa spółdzielni można więc porównać do prezydenta średniej wielkości miasta. Obraca też porównywalnym majątkiem, idącym w miliony złotych. Ma możliwość zatrudniania setek osób, zlecania prac firmom, zawierania kosztownych kontraktów. Jest co dzielić.</p> <p>Prezesem „Bródna” jest Krzysztof Szczurowski. Na stanowisku od ćwierćwiecza. Zmieniał się ustrój Warszawy, zmieniali się jej prezydenci, zmieniały się przepisy prawa. Szczurowski trwa na posterunku. Jego dobrym znajomym jest Sławomir Antonik. Przez lata działacz spółdzielczy „Bródna”, obecnie burmistrz dzielnicy Targówek, wybrany dzięki głosom radnych klubów spółdzielni (ma ona nawet klub radnych) oraz lokalnej Platformy Obywatelskiej.</p> <p>W zwykłych spółdzielcach od lat narastał gniew. Narzekają, że czynsze są coraz wyższe, remontów jak na lekarstwo, a zarząd spółdzielni oderwał się od ludzi. Przez kilka lat było to tylko gadanie, z którego nic nie wynikało. W ostatnich tygodniach jednak doszło do przesilenia.</p> Nieusuwalny prezes <p>Model zarządzania SM „Bródno” jest skomplikowany. Realną działalność na co dzień prowadzi zarząd. O tym, kto w nim będzie, decyduje rada nadzorcza. A tę powołuje walne zgromadzenie spółdzielców na trzyletnią kadencję. Kandydatów do niej nie może jednak zgłosić zwykły spółdzielca. Robią to rady osiedla – w SM „Bródno” są cztery. I w ostatnich tygodniach przypadł czas wyboru członków właśnie rad osiedli. Rzecz to o tyle istotna, że za kilka miesięcy, w czerwcu 2019 r., kończyć się będzie kadencja rady nadzorczej. Można powiedzieć, że to właśnie to, kto będzie w radzie osiedla – zwolennicy czy przeciwnicy prezesa – zdecyduje o tym, czy utrzymane zostanie spółdzielcze status quo, czy też dojdzie do wyczekiwanych zmian.</p><p>Czas sprawdzić, co pożera prąd w domu &gt;&gt;</p> <p>Wyborów do rad osiedli dokonują zebrania kolonii. Te zwoływał zarząd – wyznaczył je na przełom listopada i grudnia. Łącznie: kilkanaście spotkań, ostatnie powinno odbyć się 6 grudnia. Dzień po dniu, spotkanie po spotkaniu, okazywało się, że kandydaci sprzyjający prezesowi z kretesem przegrywają. W przeddzień ostatniego głosowania było już jasne, że jedna z rad osiedli zostanie przejęta przez ludzi niechętnych Krzysztofowi Szczurowskiemu. W innych gra toczyła się do końca, lecz ekipa obecnego prezesa była na gorszej pozycji.</p> <p>Kilka godzin przed ostatnimi zebraniami wyborczymi pracownicy administracyjni spółdzielni zaczęli dzwonić do ludzi, a gospodarze domów xwywieszać na klatkach ogłoszenia. W skrócie: procedura wyborcza zostaje przerwana, a wyniki tych wyborów, które już zostały przeprowadzone, są anulowane. Decyzję podjęli prezes zarządu Krzysztof Szczurowski i dwoje zastępców: Barbara Estkowska oraz Cezary Sierpiński. Powód? Udało im się skutecznie zarejestrować nowy statut spółdzielni w Krajowym Rejestrze Sądowym. A o rejestracji – jak przekonują – dowiedzieli się dopiero ostatniego dnia wyborów.</p> <p>Aby wyjaśnić, o co chodzi, muszę wrócić do czerwca 2018 r. W dniach 4–7 czerwca odbyło się walne zgromadzenie spółdzielców. Drużyna prezesa miała na nim większość. W jaki sposób ją osiągnęła, pisałem na łamach DGP pod koniec czerwca: „Tomasz Szynkiewicz, aktywista społeczny w Spółdzielni Mieszkaniowej «Bródno» twierdzi, że walne zgromadzenie, które się właśnie w spółdzielni skończyło, przypominało farsę i ze szczegółami opisuje jego przebieg. – W SM «Bródno» walne zgromadzenie odbywa się w budynku, który znajduje się blisko 10 km od osiedli, w których mieszkają ludzie. To skutecznie zniechęca wiele osób do przybycia – twierdzi. Od lat prezes spółdzielni broni się przed tym, by organizować obrady na Bródnie, czyli tu, gdzie spółdzielcy mieszkają. Wielu mieszkańców składa o to apele, jednak kierownictwo jest nieugięte. Oficjalny powód? Na Bródnie nie ma sali, która byłaby w stanie pomieścić wszystkich chętnych.</p> <p>Ale to dopiero początek. – Na ostatnim walnym było kilkunastu Ukraińców lub Białorusinów, którzy zajmują się zielenią na spółdzielczych terenach. Kiepsko mówili po polsku, więc wyznaczona przez kierownictwo spółdzielni osoba pokazywała im, kiedy mają podnosić rękę – opowiada jeden z obecnych na zgromadzeniu. Chodzi o to, że według ustawy osoba, która nie planuje iść na walne, może wysłać swojego pełnomocnika. Okazuje się, że gospodarze domów zbierają pełnomocnictwa od niezainteresowanych osób. Tacy «pełnomocnicy», a także niemal wszyscy pracownicy spółdzielni, są przez zarządy obowiązkowo wysyłani na walne. Jeśli więc nawet zbierze się grupa lokatorów chcących skorzystać ze swoich praw i mieć wpływ na wyniki głosowań, nie ma zwykle szans z «drużynami prezesa». Zwłaszcza gdy mowa o spółdzielniach molochach, takich jak SM «Bródno»”. Inna kwestia, że prezes Szczurowski nie musiał organizować licznej ekipy. Nie był to przecież rok wyborczy, a zatem zainteresowanie spółdzielców było niewielkie.</p> <p>Podczas walnego zgromadzenia przegłosowano nowe brzmienie statutu spółdzielni, czyli najważniejszego aktu dla każdej kooperatywy. W nim zaś przemycono przepis, który stanowi, że czteroletnią kadencję rad osiedli wydłuża się do lat pięciu. I dotyczy to nie tylko przyszłych sytuacji, lecz także trwającej. Mówiąc prościej: nowy statut przewiduje, że wydłużenie kadencji organu nastąpi w jej trakcie; tak by osoby piastujące stanowiska zajmowały je o rok dłużej.</p> <p>Mieszkańcy postanowili zaskarżyć nowy statut (odpowiednią uchwałę walnego) do sądu. Zrobili to w lipcu 2018 r., wskazując jednocześnie w powództwie, że żądają zabezpieczenia – tak by bezprawne przepisy nie były realizowane. Do dziś sąd się tą sprawą nie zajął. Za to inny sąd – rejestrowy – 30 listopada, czyli w trakcie trwania procedury wyborczej do rad osiedli, zarejestrował nowy statut. Zarząd spółdzielni uznał więc, że wybory stały się zbędne, skoro wreszcie zaczął obowiązywać przepis o wydłużeniu kadencji rad osiedli.</p> <p>Teraz wrócę do 6 grudnia 2018 r. Mimo że mieszkańcy wiedzieli, iż wyborów nie będzie, tłumnie zgromadzili się przed siedzibą zarządu spółdzielni. Przyszły – jak dowiadujemy się z listy obecności, którą spółdzielcy sporządzili – 84 osoby. W ten sposób chciały one zaprotestować przeciwko odwołaniu ostatnich zebrań i anulowaniu wyników poprzednich. Przez ponad dwie godziny grupa stała na ulicy, mimo że temperatura wynosiła jeden stopień Celsjusza. Prezes, który wychodził z pracy, stwierdził tylko, że nie będzie rozmawiał z mieszkańcami, może co najwyżej porozmawiać z mediami, gdy te się do niego zgłoszą. Wiceprezes z uśmiechem na ustach dodał, że w Polsce jest państwo prawa, więc zamiast protestować na ulicy, ludzie powinni iść do sądu.</p> <p>Z czasem część protestujących chciała się ogrzać w budynku spółdzielni, który był otwarty. Ochroniarz poinformował jednak, że nie ma zgody kierownictwa na wpuszczanie do siedziby mieszkańców. Kilka osób chciało wejść siłą, inni jednak uspokoili towarzyszy, przekonując, że nie można uciekać się do siłowych metod, a sam ochroniarz nie jest niczemu winien.</p> <p>Dlaczego kierownictwo spółdzielni nie wpuściło spółdzielców do budynku, lecz trzymało ich na zimnie? Jak wyjaśnia Krzysztof Szczurowski, większość przyszła gardłować i narzekać. I nie było powodu nikogo wpuszczać do środka, skoro na drzwiach wisiała kartka, że wybory odwołano. Do grupy po kilkudziesięciu minutach przyjechała policja. Protestujący po kilku godzinach sami postanowili się rozejść. Większość zapowiadała, że nie zostawią sprawy.</p><p>NIK dalej kontroluje KNF. Kwiatkowski: Sprawdzamy działania ws. GetBack &gt;&gt;</p> Strach przed utratą etatów <p>Swoje racje mają spółdzielcy, swoje ma również prezes Krzysztof Szczurowski. Spotykam się z nim dzień po podjęciu decyzji o odwołaniu zebrań i anulowaniu wyborów. Pytam o powody. Prezes wyjaśnia, że jest związany prawem. A skoro sąd zarejestrował nowy statut, przewidujący wydłużenie kadencji trwających rad osiedli, to zarząd musiał uszanować to postanowienie. Jedynym wyjściem było anulowanie całej procedury wyborczej. – Przypominam, że o wydłużeniu kadencji zdecydowało walne zgromadzenie spółdzielców. Ja zaś odpowiadam przed radą nadzorczą. Gdybym postąpił wbrew decyzjom organów spółdzielni, naraziłbym się nie tylko na odwołanie, ale na dalej idącą odpowiedzialność pracowniczą – przekonuje Szczurowski. </p> <p>– Okazuje się, że prezes spółdzielni, który zarządza nią od ćwierćwiecza, nic w niej nie może. Ważniejsi od niego są szeregowi członkowie rady nadzorczej, rady osiedla, a nawet pracownicy administracyjni. Sztuką jest przez 25 lat nic nie móc i przetrwać – kpi Adam Rymski, aktywista, który zdobył mandat w wyborach do rady osiedla dzięki poparciu niezadowolonych mieszkańców. I – jak podkreśla z uśmiechem – pozostawił w pokonanym polu kandydatów wskazanych przez prezesa.</p> <p>Warto zaznaczyć, że członkowie rady nadzorczej i rad osiedli to często te same osoby. Wszyscy zaś – jak przekonują mnie mieszkańcy – są uzależnieni od prezesa. – Model działania jest prosty. Za bycie członkiem rady nadzorczej dostaje się ok. 2 tys. zł miesięcznie, za bycie w radzie osiedla kolejny tysiąc. Zaangażowanych obecnie jest wielu emerytów. Podporządkowują się decyzjom prezesa, bo zależy im na pieniądzach. Wiedzą, że jakiekolwiek nieposłuszeństwo może oznaczać pozbawienie stanowiska przez współtowarzyszy, którzy na wojnę z zarządzającymi spółdzielnią od kilkudziesięciu lat iść nie chcą – wyjaśnia jeden z członków spółdzielni.</p> <p>Rozmawiam też z Bernardem Jankowskim, redaktorem naczelnym „Mieszkańca Targówka”. – Obecna sytuacja w SM „Bródno” jak żywo przypomina mi słowa Stanisława Anioła z „Alternatyw 4”. Rzekł on w jednym z odcinków: „Zanim przejdę do przedstawienia kandydatur do naszej nowej rady, chciałem państwa poinformować, że przed naszym zebraniem odwiedził mnie obywatel Winnicki, którego wszyscy dobrze znamy, i zobowiązał mnie do przekazania wiadomości, że z góry akceptuje wszystkie wyniki naszych demokratycznych wyborów. Oczywiście jeżeli będą zgodne z naszymi oczekiwaniami”. </p> <p>Pytam, co jego zdaniem legło u podstaw decyzji o anulowaniu wyników wyborów: kwestie prawne czy chęć utrzymania stanowisk? – Panika, strach przed nieznanym, możliwość utraty etatów i dotychczasowych przywilejów to najprawdopodobniej główne przyczyny unieważnienia wyborów – uważa Jankowski.</p> Na bakier z logiką <p>Emocje sięgają zenitu, ale tak naprawdę mamy do czynienia ze sporem prawnym. Wybrani przez mieszkańców ludzie uważają się za pełnoprawnych członków rad osiedli. Zarząd ich nie uznaje, twierdząc, że w radach osiedli zasiadają ci, którzy w nich byli przez ostatnie lata i sprzyjali obecnej władzy. Kłopoty się skumulują w przyszłym roku, gdyż dwuwładza w radach osiedli może się przerodzić w dwuwładzę w spółdzielni. W polskiej spółdzielczości mieszkaniowej znane są przypadki, gdy kilka osób podaje się za prezesa zarządu. Regułą jest, że nic dobrego z tego nie wynika dla ogółu spółdzielców.</p> <p>O to, jak sprawa wygląda od strony prawnej, pytam ekspertów: prof. Ewę Łętowską, pierwszą rzeczniczkę praw obywatelskich i sędzię Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, oraz adwokata Radosława Płonkę, wspólnika w kancelarii Płonka Ozga, która specjalizuje się w prawie spółdzielczym.</p> <p>Pytanie pierwsze: czy można wydłużyć kadencję organu, która już trwa? </p> <p>– Takie założenie jest bardzo niebezpieczne. A tłumaczenie, że to walne zgromadzenie spółdzielni podjęło taką decyzję, jest wyjaśnieniem dla naiwnych – uważa prof. Ewa Łętowska. </p> <p>– Nie mam wątpliwości, że kadencja takich organów, jak rada osiedla, może być wydłużona. Ale nie mam też wątpliwości, że taka zmiana musi być zmianą od kolejnej kadencji – stwierdza mec. Radosław Płonka.</p> <p>Tyle że Krzysztof Szczurowski przekonuje mnie, iż nie ma przepisu ustawy, który by zabraniał wprowadzić taką regulację do statutu. A sąd rejestrowy przecież statut zarejestrował. </p> <p>– Oczywiście, że nie ma przepisu, który by mówił, że zabronione jest wydłużenie kadencji organu spółdzielni podczas trwania kadencji – potwierdzają zgodnie prof. Łętowska i mec. Płonka. – Ale nie ma też przepisu, który by zabraniał pokazywania pośladków na ulicy patrolowi policji. Ale to, że jest to niedopuszczalne, można wyinterpretować z innych norm i zastosować normę, pod którą można podciągnąć taką sytuację – wyjaśnia obrazowo mec. Płonka.</p> <p>Profesor Łętowska zaś dodaje, że podejście prezentowane przez prezesa Krzysztofa Szczurowskiego umożliwiałoby zabetonowanie stanowisk funkcyjnych w spółdzielni na długie lata. Wystarczyłoby przecież raz mieć większość na walnym zgromadzeniu i można by przegłosować wydłużenie kadencji wszystkich organów, w których posiada się aktualnie większość. – Dlatego konieczna jest tu wykładnia funkcjonalna. Rozsądny sąd powinien dojść do wniosku, że nie można czynić użytku z sytuacji, która prowadzi w praktyce do antydemokratycznego działania, do utrwalenia władzy w spółdzielni mieszkaniowej wbrew wiedzy i woli członków szeregowych – wyjaśnia. Przekładając słowa na literę prawa: skoro przepisy kodeksu cywilnego stosuje się do spraw nieuregulowanych prawem spółdzielczym, rozwiązania należałoby szukać w art. 5 kodeksu (odmawia on ochrony takiemu korzystaniu ze swoich praw, które naruszałoby zasady współżycia społecznego).</p> <p>Pytanie drugie: na jakiej podstawie zarząd spółdzielni anulował wyniki wyborów, skoro żaden statut – ani poprzedni, ani nowy – nie przyznaje takiej kompetencji zarządowi.</p> <p>Krzysztof Szczurowski wyjaśnia, że to zarząd zwoływał spotkania mieszkańców, którzy wybierali swych przedstawicieli. Dopytuję jednak, co z tego wynika. Fakt zwołania zebrania nie oznacza prawa do uznania uchwał podjętych przez zgromadzonych za nieważne. Pytam o podstawę prawną. </p> <p>– Zdrowa logika – odpowiada prezes Szczurowski. </p> <p>– Zdrowa logika nakazuje anulować wyniki wyborów? Zdrowa logika nakazywałaby demokratycznie uznawać wolę spółdzielców, a nie szukać sposobów na utrzymanie się przy władzy. Z faktu zwołania zebrań wybierających członków rad osiedli nie wynika uprawnienie do anulowania przez zarząd wyników wyborów przeprowadzonych przez te zebrania – wyjaśnia prof. Ewa Łętowska. I dodaje, że sprawa w świetle przepisów wydaje się jasna. W takiej sytuacji należałoby oczekiwać reasumpcji wyboru dokonanego w takim trybie, w jakim został dokonany. Można by też rozstrzygnięcie kwestii powierzyć nadzwyczajnemu walnemu zgromadzeniu spółdzielców jako najwyższemu organowi w każdej spółdzielni mieszkaniowej. – Nie może być tak, że zarząd zaczyna decydować o tym, które wybory dokonane przez ciała kolegialne spółdzielni są ważne, a które nie – zaznacza profesor.</p> <p>Radosław Płonka zaś dopowiada, że sprawa w teorii wydaje się oczywista. Zarząd, by anulować wyniki wyborów, musi mieć ku temu podstawę prawną. Tej zaś ani w statucie, ani w prawie spółdzielczym nie ma, a więc należy uznać czynności podejmowane przez trio Szczurowski-Estkowska-Sierpiński za niewywołujące skutków prawnych. W praktyce wybrani przez mieszkańców członkowie rad osiedli zostali wybrani skutecznie, zaś nieprzeprowadzone wybory należy przeprowadzić. Wisienką na torcie jest to, że zarząd w swoim obwieszczeniu o anulowaniu wyborów powoływał się na statut, który nie był umieszczony ani na stronie internetowej spółdzielni, ani udostępniany mieszkańcom w siedzibie spółdzielni. To złamanie art. 8[1] ust. 3 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych oraz art. 31 prawa spółdzielczego. Prezes Krzysztof Szczurowski wyjaśnia, że wyłącznym powodem nieudostępnienia statutu było to, iż zawierał on drobny błąd techniczny, który trzeba poprawić. Mecenas Płonka podkreśla jednak, że powinno to być zmartwieniem zarządu, zaś nie może być kłopotem spółdzielców. I dodaje, że źle wygląda sytuacja, w której zarząd powołuje się na dokument, którego członkowie spółdzielni nawet nie mieli możliwości zobaczyć na oczy.</p> <p>Ale tu pojawia się pytanie trzecie: i co z tego wszystkiego wynika? Faktem jest, że zarząd i rada nadzorcza, która tenże zarząd popiera, wyborów, w których ich przedstawiciele przegrali, nie uznają. Przychodzą do pracy, pobierają wynagrodzenie itd. Cały czas mówią niezadowolonym: idźcie do sądu. </p> <p>– Cała sytuacja, niezależnie od jej oceny prawnej, dobitnie pokazuje problem polskiej spółdzielczości mieszkaniowej: spółdzielnie są dla zarządzających nimi przez dziesięciolecia, a nie dla mieszkańców. A gdy nawet ludzie się zbiorą i w demokratyczny sposób będą chcieli przeprowadzić zmiany, spotkają się z oporem wykorzystującym nadzieję na niewydolność sądów i prokuratury, które nie potrafią się zajmować tego typu sprawami – wskazuje prof. Ewa Łętowska.</p> <p>Mieszkańcy przecież w tej konkretnej sprawie – nowego statutu – poszli do sądu już w lipcu. Nic z tego nie wynikło, bo sąd jeszcze nie zajął się sprawą. Spółdzielcy mogą teraz wnieść kolejne powództwo. W najlepszym razie wygrają za półtora roku. Ale ani czasu im nikt nie zwróci, ani też nie będzie już w praktyce o co walczyć, bo kolejne wybory do rady nadzorczej zostaną przeprowadzone na warunkach narzuconych przez zarząd. Oczywiście i te mieszkańcy będą mogli zaskarżyć do sądu. W optymistycznym scenariuszu wygrają około 2022 r. I tak wkoło.</p> <p>Można powiedzieć, że pół roku temu wywróżyłem przyszłość. W jednym z tekstów opublikowanych na łamach DGP pisałem: „Wyobraźmy sobie, że walne zgromadzenie spółdzielców, a w praktyce «drużyna prezesa», przegłosuje przedłużenie kadencji zarządu, rady nadzorczej czy rady osiedla w trakcie jej trwania. Jest to w oczywisty sposób niezgodne z ustawą, a więc bezprawne. Spółdzielcy zaskarżają taką uchwałę do sądu. Po kilkunastu miesiącach wygrywają spór ze spółdzielnią (ta jest, jak to zwykle bywa, reprezentowana przed sądem przez świetnych prawników, opłacanych z pieniędzy spółdzielni, a więc z kieszeni wszystkich mieszkańców). Co wówczas robi kierownictwo? Najczęściej podczas najbliższego walnego wprowadza do porządku obrad uchwały o jednakowym brzmieniu z tymi, które sąd uznał za niezgodne z prawem. Przepychanki na salach sądowych mogą trwać latami, ale prezesi są w rzeczywistości nieusuwalni ze swych stanowisk. A koszty walki ponoszą zwykli spółdzielcy”. </p> <p>– Zupełnie tego nie rozumiem. Poszliśmy z mężem na zebranie, wybraliśmy młodego aktywnego chłopaka, zamiast tych, co byli i nic dla nas nie zrobili. Nie mieści mi się w głowie, że można było tak ostentacyjnie zlekceważyć nasz wybór. Chyba kilka osób zapomniało, że spółdzielnia to my – komentuje Ewa Lipińska, mieszkająca od kilkudziesięciu lat na Bródnie.</p> <p>*autor jest członkiem Spółdzielni Mieszkaniowej „Bródno”</p> ]] Gdy prezes spółdzielni mieszkaniowej zorientował się, że wybory poszły nie po jego myśli, anulował wyniki. To bezprawie, ale prezes z uśmiechem na ustach mówi, że jak się komuś nie podoba, to może iść do sądu.]]> Ziobro: Mamy projekty zmian w Kodeksie postępowania cywilnego i Kodeksie postępowania karnego https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1387607,ziobro-na-konwencji-pis-projekty-kpc-i-kpk.html 2018-12-15T13:00:00Z &lt![CDATA[ <p>"W najbliższy wtorek, na posiedzenie Rady Ministrów, zostanie skierowany projekt zmian Kodeksu postępowania cywilnego. To jest bardzo wielki projekt, który w sposób zasadniczy, fundamentalny, przyspieszy bieg postępowań sądowych" - mówił Ziobro podczas sobotniej konwencji.</p><p>Dodał, że zmiany w Kpc zakładają m.in. utworzenie "specjalnej, szybkiej i profesjonalnej" ścieżki dla spraw gospodarczych.</p><p>"Stworzyliśmy też zasady, które zmierzają do tego, aby wszystkie sprawy, w miarę możliwości, były rozstrzygane na pierwszej rozprawie, a jeśli to nie będzie możliwe, to obowiązkiem sądu będzie (....) tak zaplanować proces, by wyrok mógł zapaść jak najszybciej" - powiedział minister sprawiedliwości.</p><p>Zapowiedział też, że "w kolejnym tygodniu" pod obrady Rady Ministrów zostanie skierowany projekt zmian w Kodeksie postępowania karnego. Również te rozwiązania - jak podkreślił Ziobro - mają na celu przyspieszenie postępowań m.in. poprzez "eliminację przypadków obstrukcji".</p><p>"Na przykład eliminujemy takie anachronizmy jak zasadę, że trzeba odczytać wszystkie dokumenty w sprawie, bo tego życzy sobie strona (postępowania)" - mówił. </p><p>Ponadto, poinformował Ziobro, do konsultacji międzyresortowych wkrótce ma trafić projekt służący walce z lichwą. "Musimy skończyć z sytuacją, że Polacy są oszukiwani przez lichwiarzy" - oświadczył szef MS</p><p>Ziobro, zwrócił uwagę, że jednym z podstawowych zadań obozu Zjednoczonej Prawicy "jest wykazać determinację w szczególności tam gdzie spotyka się duży opór".</p> <p>"Wszyscy państwo widzicie, jak wielki sprzeciw w niektórych środowiskach w kraju i zagranicą budzą nasze zmiany w zakresie sądownictwa. Te zmiany budzą wielki opór, bo my chcemy przywrócić sądownictwo ludziom, przywrócić zasady służby publicznej i sprawić, aby sądy służyły temu po co są powołane, służyły Polakom" - mówił Ziobro.</p> <p>Jak dodał, "obóz Zjednoczonej Prawicy zwyciężył w parlamentarnych w 2015 roku, ponieważ dotrzymywał słowa, poważnie traktował Polaków i wywiązywał się ze swoich zobowiązań.</p><p>Czytaj też, co powiedział Jarosław Kaczyński na konwencji PiS </p> <p>"Obiecaliśmy Polakom, że będziemy wywiązywać się ze swoich zobowiązań i będziemy wiarygodni w tym co obiecywaliśmy. Tak właśnie było" - zapowiedział szef MS.</p> <p>Jak dodał, wiarygodność to w polityce rzecz bezcenna. "Dlatego tak bardzo boli opozycję nasza konsekwencja i nasza skuteczność. Nasz rząd jest tym rządem, który przywraca Polakom godności i szansę na lepsze życie. Nasz rząd nie opowiada frazesów i pustych słów na temat ciepłej wody z kranu, ale podjął się od początku wielkich zmian i reform strukturalnych" - oświadczył Ziobro.</p> ]] Mamy projekty zmian w Kodeksie postępowania cywilnego i Kodeksie postępowania karnego; zmiany zmierzają do tego, by przyspieszyć bieg postępowań sądowych - powiedział w sobotę szef MS Zbigniew Ziobro. Zapowiedział też zmiany w prawie służące walce z lichwą.]]> Uchwała KRS ws. infografik i symboli: "Ma być wskazówką dla sędziów" https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1387603,granice-aktywnosci-publicznej-sedziego-krs-uchwala.html 2018-12-15T08:46:00Z &lt![CDATA[ <p>Zgodnie z podjętą w środę przez KRS uchwałą "zachowaniem mogącym podważyć zaufanie do niezawisłości i bezstronności sędziego jest publiczne używanie przez sędziego infografik, symboli, które w sposób jednoznaczny są lub mogą być identyfikowane z partiami politycznymi, związkami zawodowymi, a także z ruchami społecznymi, tworzonymi przez związki zawodowe, partie polityczne lub inne organizacje prowadzące działalność polityczną". Rada w uchwale dokonała wykładni zbioru zasad etyki zawodowej sędziów i asesorów sądowych.</p> <p>"Ta uchwała jest głosem w dyskusji o sposobach udziału sędziego w debacie publicznej. Odnosząc się do motywów jej powstania muszę zastrzec, że była ona dyskutowana i została podjęta w środę, kiedy nie byłem obecny w Warszawie i nie prowadziłem posiedzenia Rady. Znam jednak kontekst jej wydania, bo pojawił się on jakiś czas temu" - powiedział Mazur.</p> <p>Pytany przez PAP, czy treść uchwały należy np. odnosić do sędziów, którzy zakładają publicznie koszulki ze słowem "konstytucja" wpisanym w charakterystyczny logotyp przewodniczący KRS odpowiedział: "Mnie to się oczywiście skojarzyło z tymi zachowaniami, bo w ostatnim czasie niektórzy sędziowie korzystali z tej grafiki w różnych sytuacjach".</p> <p>Przewodniczący KRS przypomniał, że w takich koszulkach pojawiają się politycy, działacze Komitetu Obrony Demokracji, czy ostatnio prezydent Lech Wałęsa na pogrzebie prezydenta USA George'a H.W. Busha. Jak dodał, "w takich sytuacjach ta grafika jako forma ekspresji politycznej jest dopuszczalna i nie budzi wątpliwości".</p> <p>"Jednak w przypadku, gdy takie koszulki zakładają sędziowie, to powstaje pytanie, czy też jest środkiem ekspresji politycznej. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że tak" - ocenił przewodniczący KRS.</p> <p>Sędzia Mazur zastrzegł jednak, że "należy być ostrożnym w ocenach". "Sędziowie nie mogą prowadzić działalności politycznej, ale pewne formy ich uczestnictwa w życiu politycznym istnieją, choćby związane z głosowaniem w wyborach powszechnych. Nieprzekraczalną granicą powinna być sfera urzędowania, gdyż sytuacja eksponowania przez sędziego tych różnych emblematów przy wykonywaniu czynności służbowych, np. na sali sądowej, byłaby niedopuszczalna" - wskazał.</p> <p>"Ponadto, nie od dzisiaj oczekuje się od sędziów, żeby - także w sferze pozasądowej - nie dawali podstaw do zarzutów o zaangażowanie polityczne. Ta grafika, używana przez sędziego nawet poza salą rozpraw, w celu wyrażania swoich poglądów politycznych, może rodzić wątpliwości co do jego bezstronności i neutralności w ramach urzędowania" - mówił sędzia Mazur.</p> <p>Zaznaczył, że ta uchwała "stanowi rodzaj wykładni". "Ma być wskazówką dla sędziów i stanowić pomoc w kierowaniu swoim zachowaniem przez pryzmat zasad etyki. Cały sędziowski kodeks etyki jest drogowskazem właściwego postępowania i ma pomóc w unikaniu przekraczania granic dopuszczalnego zachowania" - ocenił sędzia Mazur. Jak dodał, "daleka jest jednak droga do wniosku, żeby interpretacja dokonana przez Radę mogła stanowić jakąś podstawę do wymierzania sędziemu sankcji".</p> <p>Zastępca rzecznika prasowego KRS sędzia Jarosław Dudzicz odnosząc się na Twitterze, do pytania, czy Rada boi się słowa "konstytucja" odpowiedział: "Nie boimy się. Sędziów natomiast dotyczą pewne ograniczenia. I sędziowie w większości doskonale o tym wiedzą. Przypuszczam, że są także świadomi tego, iż angażując się w +AkcjaKoszulkowa+, umieszczają się w określonym kontekście politycznym, co nie powinno mieć miejsca".</p> ]] Uchwała Krajowej Rady Sądownictwa ws. używania przez sędziów infografik i symboli ma być dla nich wskazówką dotyczącą granic aktywności publicznej sędziego; interpretacja dokonana przez Radę nie jest podstawą do sankcji - powiedział PAP przewodniczący KRS Leszek Mazur.]]> Senat poparł ustawę o przekształceniu użytkowania wieczystego we własność https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1387560,senat-przeksztalcenie-uzytkowania-wieczystego-we-wlasnosc.html 2018-12-14T19:38:00Z &lt![CDATA[ <p>W nowelizacji zaproponowano, aby dla nowych inwestycji, podejmowanych przez spółdzielnie mieszkaniowe, spółki Skarbu Państwa czy przedsiębiorstwa "przekształcenie prawa użytkowania wieczystego w prawo własności gruntu nastąpiło z chwilą przeniesienia praw do lokali na rzecz mieszkańców budynku, którzy zaspokajają potrzeby mieszkaniowe w tych lokalach".</p> <p>Jak zauważono, zgodnie z ustawą przyjętą 20 lipca br. właścicielami staną się "użytkownicy wieczyści gruntów zabudowanych budynkami jednorodzinnymi i wielorodzinnymi, a zatem nie tylko osoby fizyczne będące właścicielami domów jednorodzinnych i lokali w domach wielorodzinnych, ale również – niejako przy okazji – podmioty takie jak spółdzielnie mieszkaniowe, spółki Skarbu Państwa, przedsiębiorcy".</p><p>"Statystycznie okres, w którym dochodzi do sprzedaży wszystkich lokali w budynkach wielolokalowych w nowych inwestycjach wynosi około 3 lat od momentu oddania budynku do użytkowania" - przypomniano. "Zatem inwestorzy budujący mieszkania na sprzedaż lub wynajem nie są docelowo zainteresowani uzyskaniem własności gruntu, gdyż przedmiotem ich działalności jest wybudowanie mieszkań w celu ich sprzedaży na rzecz osób fizycznych, natomiast zobowiązania finansowe wynikające z przekształcenia mogłyby stanowić nadmierne obciążenia dla przedsiębiorców".</p><p>Jak zauważono, dotyczy to sytuacji "gdy gospodarują na dużej powierzchni gruntu lub są właścicielem znaczącej części udziału w nieruchomości". "W takich przypadkach bowiem oprócz opłaty przekształceniowej mogą być zobligowani do dopłaty do wartości rynkowej gruntu, o ile przekroczą limit dopuszczalnej pomocy de minimis" - podano.</p><p>"Ponadto w celu umożliwienia spółdzielniom mieszkaniowym, spółkom Skarbu Państwa i przedsiębiorcom realizowania inwestycji mieszkaniowych bez znaczącego, jednorazowego obciążania zobowiązaniami finansowymi z tytułu ustawowego przekształcenia praw użytkowania wieczystego gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe, zaproponowano możliwość złożenia oświadczenia o wyborze sposobu płatności w formie opłaty rozłożonej w dłuższym okresie" - podano.</p><p>"Zaproponowane zmiany mają służyć wyważeniu interesów użytkowników wieczystych z kierunkami polityki mieszkaniowej państwa" - podkreślono w uzasadnieniu.</p><p>Ustawa (przyjęta 20 lipca 2018) umożliwi od 1 stycznia 2019 r. ustawowe przekształcenie we własność gruntów na rzecz właścicieli domów jednorodzinnych i samodzielnych lokali, położonych w budynkach wielorodzinnych wraz z budynkami gospodarczymi, garażami i innymi obiektami budowlanymi i urządzeniami budowlanymi, umożliwiającymi prawidłowe i racjonalne korzystanie z budynków mieszkalnych.</p><p>Ustawa dotyczy gruntów zabudowanych wyłącznie jednorodzinnymi lub wielorodzinnymi budynkami mieszkalnymi, w których co najmniej połowę liczby lokali stanowią mieszkania. Przekształcenie, zgodnie z ustawą, musi być odpłatne. Odpłatność za przekształcenie na gruntach Skarbu Państwa i jednostek samorządu terytorialnego to 20 opłat rocznych. Przy wniesieniu jednorazowej opłaty za przekształcenie gruntu stanowiącego własność Skarbu Państwa przewidziano bonifikatę (od 10 do 60 proc. w zależności od momentu wniesienia tej opłaty). Szacuje się, że w takiej sytuacji jest to ok. 500 tys. właścicieli nieruchomości.</p><p>Kolejnych ok. 2 mln właścicieli mieszkań i domów ma umowy użytkowania ustanowione na gruntach samorządowych, a w tym przypadku to samorząd decyduje o wysokości bonifikaty. </p> ]] Senat poparł w piątek nowelizację ustawy o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe - w prawo własności tych gruntów.]]> Warszawa: Zamiast 400 zł - 8 tys. zł za przekształcenie użytkowania wieczystego we własność https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1387506,warszawa-8-tys-zl-za-przeksztalcenie-uzytkowania-wieczystego-we-wlasnosc.html 2018-12-14T16:44:00Z &lt![CDATA[ <p>Jak podał Prajsnar "obniżka planowanej warszawskiej bonifikaty dotyczącej przekształcenia prawa użytkowania wieczystego we własność (z 98 proc. do 60 proc.), będzie oznaczała o wiele większe koszty dla osób, które jednorazowo chcą uregulować kwestię opłat przekształceniowych".</p> <p>"Obliczenia wskazują, że w przypadku bonifikaty na poziomie 98 proc., jednorazowa płatność wnoszona przez właściciela przykładowego mieszkania wyniosłaby tylko 400 zł. Przy bonifikacie 60 proc., analogiczny wynik wzrośnie do 8 tys. zł" - obliczył Prajsnar.</p><p>Przekształcenie, zgodnie z ustawą, musi być odpłatne. W przypadku jednorazowej opłaty, samorządy mogą zdecydować o bonifikatach. W przypadku "ratalnym" odpłatność za przekształcenie na gruntach Skarbu Państwa i jednostek samorządu terytorialnego wynosi 20 opłat rocznych.</p><p>"Jednorazowa płatność za przekształcenie nie jest obligatoryjna. Właściciele lokali i domów równie dobrze mogą wnosić roczne opłaty przekształceniowe przez kolejne 20 lat" - przypomniał Prajsnar. "Na przykład, właściciel warszawskiego mieszkania, który przez 20 lat ponosiłby opłaty przekształceniowe w wysokości 1 tys. zł rocznie, zapłaciłby łącznie 20 tys. zł" - podał Prajsnar.</p><p>Jak wyjaśnił ekspert, "jedno gospodarstwo domowe niekoniecznie poniesie wszystkie te koszty". "Może bowiem dojść do sprzedaży nieruchomości mieszkaniowej przed upływem 20 lat".</p><p>Rada Warszawy zdecydowała w czwartek o zmniejszeniu bonifikaty przy przekształceniu prawa użytkowania wieczystego w prawo własności nieruchomości z 98 proc. do maksimum 60 proc. Przeciw zmianie protestowali radni PiS.</p><p>W piątek wiceszef MIiR Artur Soboń powiedział, że" będziemy prosili wojewodę mazowieckiego, by w trybie nadzoru prawnego uważnie przyjrzał się, jakie skutki wywołuje uchwała Rady Warszawy ws. zmniejszenia bonifikaty za przekształcenie prawa użytkowania wieczystego w prawo własności nieruchomości".</p><p>"W Warszawie bonifikatę w przypadku przekształcenia użytkowania wieczystego we własność obniżono do 60 proc., a obiecywano nawet 98-99 proc." - powiedział PAP w piątek minister inwestycji i rozwoju Jerzy Kwieciński. Jego zdaniem wielu warszawiaków będzie tym niemile zaskoczonych. Jak przypomniał, w Warszawie w wielu przypadkach były bardzo wysokie podwyżki czynszów, "a z drugiej strony to dofinansowanie w Warszawie zostało obniżone do 60 proc.".</p><p>Jak mówił w piątek Artur Soboń, wojewoda mazowiecki zostanie poproszony także o to, aby sprawdził, czy "mieszkańcy Warszawy nie mają roszczeń do miasta z tego tytułu, że mogli spodziewać się dużo większej bonifikaty i z tego tytułu rezygnowali np. z odwoływania się od podwyżek, które w zakresie opłaty z tytułu użytkowania wieczystego otrzymali" - powiedział Soboń.</p><p>Ustawa o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe w prawo własności tych gruntów umożliwi ustawowe przekształcenie z dniem 1 stycznia 2019 r. we własność gruntów na rzecz właścicieli domów jednorodzinnych i samodzielnych lokali położonych w budynkach wielorodzinnych wraz z budynkami gospodarczymi, garażami i innymi obiektami budowlanymi i urządzeniami budowlanymi umożliwiającymi prawidłowe i racjonalne korzystanie z budynków mieszkalnych. </p> ]] W Warszawie za przekształcenie użytkowania wieczystego we własność, według nowych zasad przyjętych przez Radę Warszawy, mieszkaniec zapłaci więcej, na przykład 8 tys. zł zamiast 400 zł - powiedział PAP ekspert portalu RynekPierwotny.pl Andrzej Prajsnar. Jak dodał, stanie się tak w przypadku skorzystania z bonifikaty i przy jednorazowej wpłacie.]]> Pracownicy sądów dostaną podwyżki i nagrody przed świętami [PROPOZYCJA MS] https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1387428,podwyzki-dla-pracownikow-sadow.html 2018-12-14T12:48:00Z &lt![CDATA[ <p>Wójcik przekazał też, że Ministerstwo Sprawiedliwości dodatkowo przeznaczy 30 mln zł na nagrodę uznaniową. W ramach tej nagrody - jak powiedział wiceszef MS - "sumiennie i rzetelnie pracujący pracownik" będzie mógł jeszcze przed świętami uzyskać dodatkowo nawet 1,5 tys. zł.</p><p>Od poniedziałku trwa protest pracowników sądów polegający m.in. na korzystaniu przez nich ze zwolnień lekarskich. Domagają się oni podwyżki wynagrodzeń.</p><p>Przewodnicząca Krajowej Rady Związku Zawodowego Pracowników Wymiaru Sprawiedliwości RP Iwona Nałęcz-Idzikowska poinformowała we wtorek PAP, że w ubiegłym tygodniu do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry zostało wysłane pismo z prośbą o ustalenie terminu spotkania i rozmów z przedstawicielami pracowników sądów. Jak dodała, pismo to pozostało bez odpowiedzi, dlatego we wtorek w kancelarii premiera Mateusza Morawieckiego i w sekretariacie ministra Ziobry złożone zostały kolejne pisma w tej sprawie. Pracownicy sądów domagali się w nich wyznaczenia do 15 grudnia terminu rozmów ze związkami, a w razie braku reakcji ze strony resortu, zapowiadali akcję protestacyjną mającą "na celu uświadomienie społeczeństwa o dramatycznej sytuacji pracowników sądów".</p><p>W piątek wiceminister Wójcik poinformował PAP, że w resorcie sprawiedliwości zapadły decyzje o przyznaniu pracownikom sądowym podwyżek wynagrodzeń. "Jeśli chodzi o kwestię wynagrodzeń pracowników sądowych, to podjąłem decyzję, co będzie uchwalone w ustawie budżetowej, że będzie wypłacona podwyżka kwotowa wynosząca ok 200 zł na jedną osobę miesięcznie, bez względu na to jakie zajmuje stanowisko. Czyli rocznie jest to ok. 2,5 tys. zł dodatkowych środków na każdy etat" - zapowiedział Wójcik.</p><p>Jak dodał, "każdy pracownik do świąt otrzyma także kwotę ok. 800 zł za ostatni kwartał, bez względu na to jakie stanowisko zajmuje". "Na to wydzieliliśmy kwotę ok 30 mln zł" - podkreślił.</p><p>Wójcik poinformował też, że MS udało się pozyskać dodatkowo 30 mln zł na kolejną nagrodę dla pracowników sądów, która zostanie wypłacona jeszcze przed świętami. "To już będzie nagroda o charakterze czysto uznaniowym, biorąca pod uwagę przede wszystkim frekwencję. Decydować o niej będą poszczególni dyrektorzy. Sumiennie i rzetelnie pracujący pracownik sądu może uzyskać w ramach tej nagrody dostać nawet dodatkowe 1,5 tys. zł" - powiedział wiceszef MS.</p><p>W rozmowie z PAP wiceszef resortu zapowiedział też, że zamierza we wtorek 18 grudnia spotkać się z organizacjami związkowymi i przedstawić im propozycje dotyczące nowego sposobu wynagradzania pracowników wymiary sprawiedliwości i zaproponuje nowe bardzo ciekawe rozwiązania.</p><p>W czwartek Wójcik odpowiadał w Sejmie na pytania posłów ws. protestu pracowników sądów. Był pytany m.in. czy dostrzega skalę zjawiska protestów w sądach oraz czy planowany jest wzrost wynagrodzeń dla pracowników sądów.</p><p>Wójcik odparł, że codziennie rozmawia z dyrektorami sądów apelacyjnych na temat odwołanych wokand. Powołując się na dane ze środy wymienił, że w przypadku apelacji białostockiej z 1814 spraw spadło 90, w przypadku apelacji łódzkiej na 4767 spraw spadło 1036 spadło, w przypadku apelacji szczecińskiej na 1629 spraw 194 spadły. Jak mówił, w apelacji rzeszowskiej na 921 spraw 192 spadły, w apelacji krakowskiej na 2719 spraw spadło 410 spadło, w apelacji katowickiej na 3239 spraw spadło 52, a w przypadku apelacji warszawskiej na 1595 spraw spadło 132. "O jakich tysiącach państwo mówicie? Nie ma paraliżu wymiaru sprawiedliwości" - oświadczył wiceszef MS.</p><p>Jak dodał, "w 2016 r., kiedy zaczęło rządzić Prawo i Sprawiedliwość to dla pracowników wymiaru sprawiedliwości podniesiono wynagrodzenia średnio o 10 proc". "W kolejnym roku podniesiono wynagrodzenia o 1,3 proc. Jeżeli chodzi o obecny rok to jest podniesione wynagrodzenie o 2 proc., chociaż w sferze budżetowej był zamrożony wskaźnik wzrostu wynagrodzeń" - mówił wiceminister. Jak zaznaczył, w budżecie na przyszły rok jest zapisany wzrost wskaźnika wynagrodzeń o 5 proc.</p><p> Poparcie dla postulatów płacowych "wszystkich pracowników sądów powszechnych i administracyjnych" wyrazili we wspólnym oświadczeniu przedstawiciele stowarzyszeń sędziowskich: "Iustitia", "Themis", Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Sędziów Sądów Administracyjnych, Stowarzyszenia Sędziów Rodzinnych w Polsce i Forum Współpracy Sędziów. </p> ]] Pracownicy sądowi otrzymają od 2019 r. po ok. 200 zł podwyżki miesięcznego wynagrodzenia niezależnie od stanowiska - poinformował w piątek PAP wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik. Dodał, że każdy pracownik sądowy otrzyma do świąt Bożego Narodzenia dodatkową kwotę ok. 800 zł nagrody kwartalnej.]]> Sejm uchwalił nowelizację Prawa o notariacie https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1387398,nowelizacja-prawa-o-notariacie.html 2018-12-14T10:24:00Z &lt![CDATA[ <p>Za przyjęciem noweli głosowało 426 posłów, nikt nie był przeciw.</p> <p>Przyjęta nowelizacja wykreśla z Prawa o notariacie przepisy dotyczące obowiązku bezpośrednich doręczeń pism przez notariusza. W ocenie autorów noweli przepisy te obecnie są całkowicie zbędne, ponieważ w praktyce używa się innych – skuteczniejszych sposobów przekazywania pism, niż bezpośrednio przez notariusza.</p> <p>Ze statystyki resortu sprawiedliwości przytaczanej w uzasadnieniu, rocznie taki tryb stosowany był zaledwie 200 razy w skali 3,5 tys. polskich notariuszy.</p> <p>Powodem zmiany jest też uniknięcie unijnego prawa, które zmusza notariuszy do bezpośredniego doręczania wszelkich pism, ale tylko jeśli mają taki zapisany obowiązek w prawie krajowym.</p> <p>Nowelizacja ma wejść w życie 14 dni od ogłoszenia.</p> ]] Sejm w uchwalił w piątek nowelizację ustawy Prawo o notariacie, która znosi obowiązek bezpośredniego doręczania pism przez notariusza. Nowelizacja trafi teraz do Senatu.]]> Mucha: Prezydent do poniedziałku wypowie się ws. nowelizacji ustawy o SN https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1387362,mucha-prezydent-do-poniedzialku-wypowie-sie-ws-nowelizacji-ustawy-o-sn.html 2018-12-14T09:03:00Z &lt![CDATA[ <p>Mucha był pytany w Poranku Rozgłośni Katolickich "Siódma - dziewiąta", kiedy prezydent podpisze nowelizację ustawy o SN. "Prezydent ma termin do poniedziałku - wypowie się w tym terminie konstytucyjnym" - podkreślił.</p> <p>Nowelizacja została uchwalona przez Sejm 21 listopada, a 23 listopada zaakceptował ją Senat.</p> <p>Nowelizacja ustawy o SN zakłada m.in., że sędzia SN albo sędzia Naczelnego Sądu Administracyjnego, który zgodnie z ustawą z grudnia 2017 r., przeszedł w stan spoczynku po ukończeniu 65. roku życia, powraca do pełnienia urzędu na stanowisku zajmowanym 3 kwietnia 2018 r., czyli w momencie wejścia w życie obecnie obowiązującej ustawy.</p> <p>Przepisy przewidują również, że jeśli na jej podstawie do pełnienia urzędu w Sądzie Najwyższym powrócił sędzia, który zajmował stanowisko I prezesa SN lub prezesa SN, kadencję uważa się za nieprzerwaną. Regulacje dotyczą I prezes SN Małgorzaty Gersdorf oraz dwóch prezesów Izb SN - Stanisława Zabłockiego i Józefa Iwulskiego.</p> <p>Ponadto zgodnie z nowelą, sędziowie, którzy objęli stanowisko w SN przed wejściem w życie tej nowelizacji przechodzą w stan spoczynku, przy zastosowaniu przepisu poprzedniej ustawy o SN z 2002 r,. czyli z dniem ukończenia 70 roku życia; sędzia będzie mógł przejść w stan spoczynku na swój wniosek po ukończeniu 65 roku życia (mężczyźni) lub po ukończeniu 60 lat (kobiety), po ukończeniu 60 lat jeżeli przepracował na stanowisku sędziego SN nie mniej niż 9 lat.</p> <p>Sędziowie, którzy obejmą stanowisko w SN po wejściu w życie tej nowelizacji, będą przechodzić w stan spoczynku zgodnie z przepisem nowej ustawy o SN, która weszła w życie 3 kwietnia b.r., czyli z dniem ukończenia 65 roku życia, chyba że nie później niż na sześć miesięcy i nie wcześniej niż na 12 miesięcy przed ukończeniem tego wieku złożą oświadczenie o woli dalszego orzekania, a prezydent wyrazi na to zgodę. </p> ]] Prezydent Andrzej Duda wypowie się w sprawie noweli ustawy o Sądzie Najwyższym do poniedziałku - powiedział w piątek wiceszef Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha.]]> "Możliwy eksces orzeczniczy". "Rzecznik dyscyplinarny próbuje ingerować w orzecznictwo niezawisłego sędziego" https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1387354,mozliwy-eksces-orzeczniczy-rzecznik-dyscyplinarny-probuje-ingerowac-w-orzecznictwo-niezawislego-sedziego.html 2018-12-14T08:38:00Z &lt![CDATA[ <p>- Jak każde wezwanie od rzecznika, brzmi to dosyć enigmatyczne – ocenił skierowane do niego pismo sędzia Igor Tuleya. Jak mówił, "chodzi o eksces orzecznicy prawdopodobnie w związku z zadaniem pytania prejudycjalnego".</p><p>- Co to jest eksces orzeczniczy i jak to rozumieć, nie wiem – oświadczył sędzia.</p><p>- Nie wiem, co chodzi po głowie rzecznikowi dyscyplinarnemu, zwłaszcza, że w tym piśmie tytułuje mnie "panią" – dodał sędzia Tuleya.</p><p>- Rzecznik robi dokładnie to, o co ja się pytałam Trybunał w sierpniu, czyli poprzez postępowanie dyscyplinarne wpływa na moją swobodę orzekania jako sędziego – mówi sędzia Ewa Maciejewska.</p><p>Zdaniem adwokata Michała Wawrykiewicza ze Stowarzyszenia Wolne Sądy, takie działanie jest "skandaliczną sytuacją, w której rzecznik dyscyplinarny próbuje ingerować w orzecznictwo niezawisłego sędziego".</p><p>- To jest trochę tak, jakby komisarz polityczny próbował kontrolować orzecznictwo niezawisłego sędziego, który orzeka tylko na podstawie ustaw i konstytucji – tłumaczył Wawrykiewicz.</p><p>Rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa Maciej Mitera pytany o "możliwy eksces orzeczniczy", z którego mają tłumaczyć się sędziowie, powiedział, że pracuje w wydziale karnym i zna "eksces" w prawie karnym.</p><p>- Co do orzeczniczego… Może nie wszystko wiem, ale raczej nie – zakończył Mitera. </p> ]] Sędziowie Ewa Maciejewska i Igor Tuleya zostali wezwani przez rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych w związku z pytaniami prejudycjalnymi skierowanymi do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej przez sądy, w których orzekają. W pismach, datowanych na 29 listopada, rzecznik dyscyplinarny wzywa sędzię Maciejewską oraz sędziego Tuleyę, żeby wyjaśnili "możliwy eksces orzeczniczy".]]> KRS: Używanie niektórych symboli i grafik przez sędziego podważa jego bezstronność https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1387324,krs-uzywanie-niektorych-symboli-i-grafik-przez-sedziego-podwaza-jego-bezstronnosc.html 2018-12-13T19:30:00Z &lt![CDATA[ <p>Rada w opublikowanej w czwartek na stronie KRS uchwale dokonała wykładni zbioru zasad etyki zawodowej sędziów i asesorów sądowych.</p> <p>Zgodnie z uchwałą Rady, "zachowaniem mogącym podważyć zaufanie do niezawisłości i bezstronności sędziego jest publiczne używanie przez sędziego infografik, symboli, które w sposób jednoznaczny są lub mogą być identyfikowane z partiami politycznymi, związkami zawodowymi, a także z ruchami społecznymi, tworzonymi przez związki zawodowe, partie polityczne lub inne organizacje prowadzące działalność polityczną".</p> ]] Publiczne używanie przez sędziego symboli i grafik kojarzących się m.in. z organizacjami prowadzącymi działalność polityczną może podważać zaufanie do niezawisłości i bezstronności sędziego - głosi uchwała Krajowej Rady Sądownictwa.]]> TK: Kompetencje województwa w zakresie kar i opłat za usuwanie drzew i krzewów - zgodne z konstytucją https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1387317,wyrok-tk-o-karach-i-oplatach-za-usuwanie-drzew.html 2018-12-13T18:16:00Z &lt![CDATA[ <p>Zaskarżone przez sejmik województwa mazowieckiego przepisy znowelizowanej w 2015 r. ustawy o ochronie środowiska nakładają na marszałka województwa odpowiedzialność za prowadzenie postępowań dot. usuwania drzew lub krzewów znajdujących się na nieruchomościach należących do gminy w przypadku, w którym znajdują się one na terenie miasta na prawach powiatu.</p> <p>Jednocześnie zgodnie z Prawem ochrony środowiska wpływy z opłat i kar za usunięcie drzewa lub krzewu "stanowią w całości dochód budżetu gminy, z wyjątkiem wpływów z tytułu opłat i kar nakładanych przez starostę, które stanowią w całości dochód budżetu powiatu, oraz wpływów z tytułu opłat i kar nakładanych przez marszałka województwa, które stanowią w 35 proc. przychód Narodowego Funduszu (Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej - PAP) i w 65 proc. - wojewódzkiego funduszu".</p> <p>Mazowiecki sejmik wnioskował o stwierdzenie niezgodności zakwestionowanych przez siebie przepisów m.in. z art. 167 ust. 4 konstytucji, który przewiduje, iż zmiany w zakresie zadań i kompetencji jednostek samorządu terytorialnego "następują wraz z odpowiednimi zmianami w podziale dochodów publicznych".</p> <p>Jak poinformowano w komunikacie wydanym w czwartek po ogłoszeniu wyroku, TK stwierdził, że zaskarżone przepisy "w zakresie, w jakim pozbawiają samorząd województwa, reprezentowany przez marszałka województwa, dochodów z opłat i kar", są zgodne z ustawą zasadniczą.</p> <p>W ocenie TK, który rozpoznawał sprawę w pełnym składzie pod przewodnictwem prezes Julii Przyłębskiej, "wnioskodawca nie przedstawił danych przemawiających za tym, iż zachodzi rażąca dysproporcja pomiędzy zadaniem a kosztami jego realizacji". Dlatego - jak zaznaczono - "art. 402 ust. 5 Prawa ochrony środowiska nie narusza zasady adekwatności oraz samodzielności finansowej samorządu". Trybunał wskazał również, że ustawodawca przewidział "ogólny mechanizm kompensujący" samorządowi województwa koszty związane z realizacją przez marszałka zadań związanych z usuwaniem drzew lub krzewów, do którego nie odniósł się w swoim wniosku sejmik.</p> <p>W pozostałym zakresie Trybunał umorzył postępowanie, wskazując, iż przepisy stanowiące "o samym przekazaniu samorządowi województwa dodatkowych zadań w zakresie opisanych powyżej czynności" nie zostały podważone w złożonym przez mazowiecki sejmik wniosku.</p> <p>Jak podano w komunikacie TK, czwartkowe orzeczenie zapadło większością głosów; zdanie odrębne złożyła sędzia TK Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz.</p> ]] Trybunał Konstytucyjny orzekł w czwartek, że przepisy pozbawiające samorządy dochodów z opłat i kar za usuwanie drzew i krzewów są zgodne z konstytucją.]]> Będzie niższa bonifikata przy przekształceniu użytkowania wieczystego. Rada Warszawy ma projekt uchwały https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1387274,uzytkowanie-wieczyste-nizsza-bonifikata-przy-przeksztalceniu-w-warszawie.html 2018-12-13T13:47:00Z &lt![CDATA[ <p>W połowie października przed wyborami samorządowymi, rada miasta przyjęła uchwałę ustającą 98-procentową bonifikatę jako standardową, a 99-procentową w przypadku użytkowania wieczystego trwającego powyżej 50 lat. Te stawki miały obowiązywać od 1 stycznia 2019 roku. Wówczas stosowny projekt uchwały przedstawił wiceprzewodniczący rady Dariusz Figura (PiS), ale poparli go jednomyślnie wszyscy radni biorący udział w głosowaniu.</p><p>W czwartek projekt uchwały ws. obniżenia bonifikaty wniósł na sesję rady miasta wiceprezydent Warszawy Robert Soszyński.</p><p>W głosowaniu uchwałę poparło 38 radnych, 19 było przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu.</p><p>W uchwale zapisano, że bonifikata wynosi 60 proc., gdy opłata jednorazowa za przekształcenie zostanie wniesiona w roku, w którym nastąpiło przekształcenie. Jeśli opłata, zostanie wniesiona w drugim roku, to bonifikata wyniesie 50 proc., w trzecim - 40 proc., w czwartym - 30 proc., w piątym - 20 proc., a jeśli w szóstym roku, to bonifikata wyniesie 10 proc.</p><p>Soszyński przyznał, że ma świadomość, iż Rada m.st. Warszawy już się w tej sprawie wypowiadała, ale - jak wyjaśnił - są poważne powody dla których przedkłada kolejny projekt uchwały ws. bonifikaty. Wskazywał, że w rządowej ustawie dotyczącej przekształcenia użytkowania wieczystego, ustawodawca przewiedział takie stawki bonifikat, jak są proponowane w projekcie uchwały rady miasta.</p><p>Soszyński mówił, że przy 98-proc. bonifikacie utrata przychodów Warszawy jest szacowana, w stosunku do zerowej bonifikaty, na poziomie 3,5 mld zł, a w stosunku do 60-proc. bonifikaty - na poziomie ok, 1,8 mld zł.</p><p>Dariusz Figura (PiS) powiedział, że mamy do czynienia z bezprecedensowym wydarzeniem. Podkreślił, że w ciągu 12 lat pracy Rady nie przypomina sobie takiego procedowania. Pytał radnych PO jak się czują oszukując wyborców. "Mieszkańcy mieli prawo spodziewać się, że dotrzymacie słowa" – mówił do radnych PO. Ocenił, że mamy do czynienia z "klasycznym przykładem oszustwa wyborczego mieszkańców".</p><p>Jacek Ozdoba (PiS) zwrócił uwagę, że na sesji nie ma prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego. Sebastian Kaleta (PiS) zabierając głos z mównicy zadzwonił do Trzaskowskiego, ale nie udało mu się porozmawiać z prezydentem stolicy. W toku długiej dyskusji radni PiS pytali m.in., na co pójdą pieniądze z obniżki bonifikaty.</p><p>Soszyński mówił, że nagłe wniesienie projektu uchwały pod obrady sesji, wynikało z faktu, że czwartkowa sesja rady miasta jest ostatnią w tym roku.</p><p>Podkreślił, że intencją zmiany jest zrównanie wysokości bonifikat z tymi, które mają obowiązywać na nieruchomościach należących do Skarbu Państwa. Jak mówił, zgodnie z ustawą, w przypadku takich nieruchomości, wysokość bonifikaty, w zależności od terminu wniesienia opłaty, wynosi właśnie od 10 do 60 proc.</p><p>Wiceprezydent wskazywał, że zaoszczędzone środki zostaną przeznaczone w dużej mierze na cele społeczne, m.in. walkę ze smogiem, na którą – jak mówił – potrzeba 400 mln zł.</p><p>W opinii skarbnika miasta do uchwały napisano, że obniżenie bonifikaty od jednorazowej opłaty za przekształcenie prawa użytkowania wieczystego w prawo własności nieruchomości spowoduje zmniejszenie negatywnych konsekwencji dla budżetu i Wieloletniej Prognozy Finansowej o kwotę blisko 1,7 mld zł. A uszczuplenie dochodów w okresie objętym WPF szacowane na kwotę blisko 3,5 mld zł na skutek podjęcia uchwały, zostanie ograniczone do poziomu 1,8 mld zł.</p><p> Ustawa o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe w prawo własności tych gruntów ma na celu ustawowe przekształcenie z dniem 1 stycznia 2019 r. we własność gruntów na rzecz właścicieli domów jednorodzinnych i samodzielnych lokali położonych w budynkach wielorodzinnych wraz z budynkami gospodarczymi, garażami i innymi obiektami budowlanymi i urządzeniami budowlanymi umożliwiającymi prawidłowe i racjonalne korzystanie z budynków mieszkalnych </p> ]] Zmniejszenie bonifikaty przy przekształceniu prawa użytkowania wieczystego w prawo własności nieruchomości z 98 proc. do m.in. 60 proc. – to główne założenie projektu uchwały, którym w czwartek zajmuje się Rada Warszawy. Projekt wniósł na sesję rady miasta wiceprezydent stolicy Robert Soszyński.]]> Wiceszef MS o proteście w sądach: Nie ma paraliżu w wymiarze sprawiedliwości https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1387248,wiceszef-ms-o-protescie-w-sadach-nie-ma-paralizu-w-wymiarze-sprawiedliwosci.html 2018-12-13T12:19:00Z &lt![CDATA[ <p>Od poniedziałku trwa protest pracowników sądów polegający m.in. na korzystaniu przez nich ze zwolnień lekarskich, domagając się wyższych wynagrodzeń. Przewodnicząca Krajowej Rady Związku Zawodowego Pracowników Wymiaru Sprawiedliwości RP Iwona Nałęcz-Idzikowska poinformowała we wtorek PAP, że w ubiegłym tygodniu do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry zostało wysłane pismo z prośbą o ustalenie terminu spotkania i rozmów z przedstawicielami pracowników sądów. Jak dodała, pismo to pozostało bez odpowiedzi, dlatego we wtorek w kancelarii premiera Mateusza Morawieckiego i w sekretariacie ministra Ziobry złożone zostały kolejne pisma w tej sprawie. Pracownicy sądów domagają się w nich wyznaczenia do 15 grudnia terminu rozmów ze związkami. W razie braku reakcji ze strony resortu, zapowiadają akcję protestacyjną.</p> <p>Posłanka Joanna Frydrych (PO-KO) podczas pytań w sprawach bieżących w Sejmie mówiła, że w związku z protestami w sądach odwoływane są tysiące rozpraw; dodała, że "paraliż nastąpił już w wielu apelacjach". Zapytała wiceministra sprawiedliwości, czy dostrzega on skalę zjawiska protestów w sądach oraz czy planowany jest wzrost wynagrodzeń dla pracowników sądów.</p> <p>Wójcik odparł, że codziennie rozmawia z dyrektorami sądów apelacyjnych na temat odwołanych wokand. Powołując się na dane ze środy wymienił, że w przypadku apelacji białostockiej z 1814 spraw spadło 90, w przypadku apelacji łódzkiej na 4767 spraw spadło 1036 spadło, w przypadku apelacji szczecińskiej na 1629 spraw 194 spadły. Jak mówił, w apelacji rzeszowskiej na 921 spraw 192 spadły, w apelacji krakowskiej na 2719 spraw spadło 410 spadło, w apelacji katowickiej na 3239 spraw spadło 52, a w przypadku apelacji warszawskiej na 1595 spraw spadło 132. "O jakich tysiącach państwo mówicie? Nie ma paraliżu wymiaru sprawiedliwości" - oświadczył wiceszef MS.</p> <p>Jak ocenił, PO "nie ma prawa na ten temat dyskutować". "Chciałbym, żeby pracownicy dzisiaj dowiedzieli się o jaki wskaźnik wzrastały wynagrodzenia w czasach, kiedy rządziliście. To powiem: 2011 r. - 0, w 2012 r. - 0, w 2013 r. - 0, w 2014 r. - 0, w 2015 r. - 0. Takie są skutki waszych rządów" - mówił Wójcik.</p> <p>"W 2016 r., kiedy zaczęło rządzić Prawo i Sprawiedliwość to dla pracowników wymiaru sprawiedliwości podniesiono wynagrodzenia średnio o 10 proc. W kolejnym roku podniesiono wynagrodzenia o 1,3 proc. Jeżeli chodzi o obecny rok to jest podniesione wynagrodzenie o 2 proc., chociaż w sferze budżetowej był zamrożony wskaźnik wzrostu wynagrodzeń" - mówił wiceminister. Jak dodał, w budżecie na przyszły rok jest zapisany wzrost wskaźnika wynagrodzeń o 5 proc.</p> <p>"Wiecie dlaczego jest takie dzisiaj wynagrodzenie w wymiarze sprawiedliwości? Bo wy nic nie robiliście. Nie da się skokowo w trzy lata podnieść wynagrodzeń ze względu na to, że przez 5 lat, przez 6 lat państwo zamrażaliście wskaźnik, zero po prostu wypłacaliście" - mówił Wójcik. Jak zauważył, w przypadku nagród w 2015 r. wypłacano 50 mln zł, a w 2017 r. wypłacono z kolei ponad 130 mln zł. Przyznał, że w 2018 r. jest to ponad 100 mln zł.</p> <p>"Przeciętne miesięczne wynagrodzenie w 2015 r. za państwa (rządów) - 3698 zł brutto - to jest razem z dodatkami, razem z nagrodami. Jeżeli chodzi o 2017 r. - koniec roku, bo jeszcze nie mamy danych aktualnych - 4281 zł, czyli podniesione o 15,77 proc. 15 proc. od czasów, kiedy skończyliście swoje rządy nieudolne" - powiedział Wójcik. Przyznał, że płace w wymiarze sprawiedliwości są za niskie, ale jak zaznaczył, "nie da się w ciągu trzech lat nadrobić zaniedbań z ośmiu lat". Zaapelował również do pracowników sądów, którzy przebywają na zwolnieniach chorobowych, aby zakończyli tę formę protestu. "Wymiar sprawiedliwości jest dla społeczeństwa. Społeczeństwo na tym traci" - zaznaczył wiceszef MS.</p> <p>"W poniedziałek odbędzie się posiedzenie specjalnego zespołu, który zajmuje się zupełnie nowymi zasadami wynagradzania pracowników wymiaru sprawiedliwości" - poinformował Wójcik. Jak zastrzegł, zespół pracuje już od kilku miesięcy.</p> <p>Posłanka Joanna Augustynowska (PO-KO) dopytywała Wójcika, czy MS zleciło zatrudnianie na umowy zlecenie na zastępstwo w sądach, gdzie trwają protesty. "Tak, ponieważ wymiar sprawiedliwości to jest ten obszar, do którego ludzie przychodzą po sprawiedliwość w różnych bardzo trudnych sytuacjach, czasami dramatycznych, i sądy muszą funkcjonować" - odpowiedział.</p> <p>"Obowiązkiem dyrektorów i prezesów jest zapewnić płynne funkcjonowanie wszystkich sądów w Polsce. Jest rzeczą normalną, że w takiej sytuacji, kiedy rzeczywiście części pracowników nie ma, bo jest zwiększona absencja chorobowa, to obowiązkiem dyrektora jest to, żeby szukać różnych pomysłów na to, żeby zastąpić tych pracowników, którzy w tym czasie chorują innymi dlatego wysłaliśmy pismo z Ministerstwa Sprawiedliwości, że można rzeczywiście przyjmować osoby w ramach umów zlecenia, ale to nie jest tak jak przekazujecie państwo do mediów, że jest łapanka jakaś" - dodał.</p> <p>Na pytanie Augustynowskiej, jak MS zamierza rozmawiać ze strajkującymi pracownikami, wiceminister odpowiedział, że resort prowadzi dialog ze związkowcami i spotyka się z nimi. "Najbliższe spotkanie odbędzie się w poniedziałek. Ono było zaplanowane już wiele tygodni temu" - powiedział.</p> <p>"Ta wysokość wynagrodzenia to jest wasza wina, wasza - Platformy. To wasza nieudolność doprowadziła do tego. Pokazałem pani twarde dane, że niestety państwo nie dbaliście o nich" - powiedział Wójcik zwracając się do posłanek PO. "Każdy może sobie zadać pytanie, co by było, gdybyście wrócili do władzy? By było tak, żebyście dalej nie podnosili - przecież to każdy wie. Mieliście czas, żeby rządzić - 8 lat i nie zadbaliście o tych ludzi" - mówił.</p> ]] Nie ma paraliżu w wymiarze sprawiedliwości; w poniedziałek odbędzie się posiedzenie zespołu, który zajmie się zasadami wynagradzania pracowników tego sektora - powiedział w czwartek w Sejmie wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik odpowiadając na pytania PO-KO ws. protestów w sądach.]]> Wiedza o orzeczeniach TSUE może naruszyć niezawisłość sędziowską? https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1387018,wiedza-o-orzeczeniach-tsue-moze-naruszyc-niezawislosc-sedziowska.html 2018-12-13T09:00:00Z &lt![CDATA[ <p>10 grudnia 2018, Piotr Zientała, działacz stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu, skupiającego konsumentów, którzy czują się pokrzywdzeni zapisami w umowach o kredyty hipoteczne denominowane we frankach, jakie zawarli z różnymi instytucjami finansowymi, wystosował - jako osoba fizyczna - petycję do prezesów wszystkich sądów okręgowych w Polsce. </p><p>Prosi w niej, aby zapoznali oni Sędziów Sądów Okręgowych i Rejonowych z najnowszym wyrokiem TSUE (C-632/17) dotyczącym bezprawnego wydawania nakazów zapłaty w postępowaniu nakazowym - tj. art 485 par. 3 kpc (na podstawie wyciągu z ksiąg bankowych, bez badania uczciwości zapisów umowy). Jak uzasadnia TSUE, zapis ten jest sprzeczny z prawem europejskim, łamie obowiązującą polskie Sądy konsumencką Dyrektywę 93/13. </p><p>O orzeczeniu TSUE pisaliśmy tutaj: </p><p>- W związku z najnowszym, niedawno zapadłym (28.11.2018r.) przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej (dalej TSUE) wyrokiem/postanowieniem wydanym na podstawie pytania prejudycjalnego pochodzącego z Polski oraz wynikającą z OGŁOSZENIE PREZESA RADY MINISTRÓW z dnia 11 maja 2004 r. w sprawie stosowania prawa Unii Europejskiej (prawo.sejm.gov.pl), oraz nadrzędnością prawa unijnego nad prawem krajowym, wnoszę o zapoznanie Sędziów z treścią niniejszej petycji oraz przekazanie im wyroku TSUE (C-632/17) załączonego do niniejszej petycji - pisze Zientała.</p><p>I uzasadnia: "Motywacją do złożenia niniejszej petycji jest nienadążanie przez polskie organy ustawodawcze za najnowszym orzecznictwem TSUE, a wynikającą z oceny TSUE sprzecznością zapisów polskiego prawa z prawem UE tj. dyrektyw unijnych 93/13 oraz 2008/48. W najnowszym postanowieniu TSUE z 28 listopada 2018 r. (C-632/17) Trybunał Sprawiedliwości wskazuje na sprzeczność art. 485 § 3 k.p.c. (nakaz zapłaty w postępowaniu nakazowym wydany na podstawie wyciągu z ksiąg bankowych) z prawem europejskim, obowiązującym także w Polsce. Do tej pory Sądy wydawały i wydają ww. nakazy bez zapoznania się z treścią umowy łączącej strony. Trybunał Sprawiedliwości powiedział wprost: takie działanie Sądu jest bezprawne".</p><p>Jak tłumaczy w rozmowie z DGP, jego intencją jest rozpowszechnianie orzecznictwa TSUE, a podstawą prawną, na jakiej rozesłał petycję, jest Dz.U. 2014 poz. 1195 tj. Dz.U. 2018 poz. 870 Obwieszczenie Marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 13 kwietnia 2018 r. w sprawie ogłoszenia jednolitego tekstu ustawy o petycjach. </p><p>Jako pierwszy zareagował Sąd Okręgowy w Legnicy. Trzy i pół godziny po otrzymaniu petycji Prezes SSO Paweł Pratkowiecki wysłał na adres e-mailowy Zientały odpowiedź, w której informuje, że przesłał jego petycję do podległych sobie sędziów, celem zapoznania się z orzeczeniami. </p><p>- Jestem bardzo wdzięczny Panu Prezesowi, że tak szybko zareagował i przesłał moje pismo innym sędziom - mówi Piotr Ziętała. Później pozytywnie odpowiedziały sądy niemalże z całej Polski. </p><p>To jest już druga jego druga petycja w sprawach frankowych, jaką wysłał do prezesów sądów okręgowych. Wcześniejsza, z 4 października 2018 r., dotyczyła braku badania przez sądy abuzywności zapisów umów z urzędu (czyli czy nie zawierają postanowień niedozwolonych), o którym to obowiązku jednoznacznie wypowiedział się Sąd Najwyższy w uchwale 7SN III CZP 29/17 (por. uchwała Sądu Najwyższego z dnia 29 czerwca 2007 r., III CZP 62/07, OSNC 2008, nr 7-8, poz. 87 oraz wyroki Sądu Najwyższego z dnia 30 maja 2014 r., III CSK 204/13, „Monitor Prawa Bankowego” 2015, nr 1, s. 22, z dnia 1 marca 2017 r., IV CSK 285/16, oraz z dnia 14 lipca 2017 r., II CSK 803/16, OSNC 2018, nr 7-8, poz. 79).</p><p>Pisaliśmy o tym tutaj: </p><p>- Powyższy aspekt braku badania abuzywności umów z urzędu wpływa na wydawane przez Sądy nakazy zapłaty na podstawie art. 485 § 2 (z weksla) oraz art. 485 § 3 (na podstawie wyciągu z ksiąg bankowych). Sądy wydają ww. nakazy bez zapoznania się z treścią umowy łączącej strony - stoi w treści petycji. I jeszcze: - Wydawanie takich nakazów jest sprzeczne z zasadami współżycia społecznego, ze względu na powszechność tematu dotyczącego wad prawnych umów kredytów indeksowanych/denominowanych do walut obcych, o których dyskutują m.in. wszystkie media, rząd, Parlament, Kancelaria Prezydenta". </p><p>Jak opowiada Piotr Zientała, ta październikowa petycja spotkała się ze zrozumieniem większości prezesów sądów okręgowych, którzy przekazali jej treść podległym komórkom. Petycja jasno wskazywała na wyrok TSUE, które to wyroki, na mocy Traktatu Stowarzyszeniowego, są bezwzględnie obowiązujące we wszystkich krajach Unii Europejskiej. Wyroki TSUE obowiązują więc każdy Sąd w Polsce. Ale nie stołeczny sąd. Prezes Sądu Okręgowego Joanna Bitner w odpowiedzi pisze, iż petycja dotyczy indywidualnych spraw, jakie toczą się przed sądami, a nie życia zbiorowego, jak wynika z ustawy o petycjach. "Tym samym uznać zatem należy, że w zgłoszonym żądaniu nie wykazał Pan "publicznego celu" żądania, który miałby dotyczyć bliżej nieokreślonej zbiorowości. W tym stanie rzeczy brak jest podstaw do uwzględnienia Pana wniosków" - kończy prezes Bitner. </p><p>- Zrozumiałem to tak: wiedza na temat obowiązującego orzecznictwa TSUE oraz prawa europejskiego dotyczy tylko indywidualnych. A jeśli ta wiedza przedostałaby się do świadomości sędziów warszawskiego Sądu Okręgowego, mogłaby narazić na szwank niezawisłość sędziowską - komentuje Zientała. </p><p>Nie wszyscy sędziowie są tak zachowawczy. W rozmowie z DGP sędzia Sądu Rejonowego w Siemianowicach Śląskich Rafał Cebula opowiada o tym, dlaczego wysłał pytania prejudycjalne do TSUE, czego dotyczyły, oraz na jaką odpowiedź jeszcze czeka. " Dziewiątego listopada tego roku skierowałem do niego kolejne, dotyczące art. 36a Ustawy o kredycie konsumenckim. Jestem zdania, że to wyjątkowo szubrawy przepis i TSUE powinien się nim zająć" - mówił w rozmowie z DGP.</p><p>Całość przeczytasz tutaj: </p><p>Zapytaliśmy Panią Prezes SO w Warszawie, dlaczego uważa za niecelowe udostępnianie sędziom orzecznictwa europejskiego. Mimo upływu dwóch dni roboczych nasz mail pozostał bez odpowiedzi a Rzecznik Prasowy ds. cywilnych SSO Sylwia Urbańska poinformowała, że jedynie Pani Prezes Joanna Bitner może jej udzielić.</p><p>AKTUALIZACJA</p><p>Dzień po publikacji materiału, otrzymaliśmy pismo z Sądu Okręgowego w Warszawie. Zamieszczamy pełną jego treść: </p><p>W odpowiedzi na pytanie skierowane mailem w dniu 11.12.2018 r., dotyczące udostępnienia najnowszego wyroku z 28.11.2018 r. Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) sędziom Sądu Okręgowego w Warszawie oraz sędziom podległym Sądowi Okręgowemu Sądów Rejonowych oraz w związku z artykułem Pani autorstwa, jaki ukazał się w dniu 13.12.2018 r. uprzejmie informujemy, co następuje:</p><p>Sędziowie znają prawo, w tym orzecznictwo TSUE, które stanowi część porządku prawnego UE, i które jest dostępne dla każdego sędziego na stronie TSUE, także w języku polskim – podobnie jak orzeczenia SN, NSA czy TK są dostępne na ich stronach.</p><p>Sędziowie Sądu Okręgowego w Warszawie mają ponadto dostęp do programów informacji prawnej LEX i LEGALIS, w których zamieszczane są także orzeczenia TSUE.Znajomość tematyki prawnej dotyczącej rozpoznawanych spraw, w tym orzecznictwa i poglądów doktryny to podstawy warsztatu pracy sędziego.Prezes Sądu nie ingeruje w treść orzeczeń wydawanych przez sędziów, ani w żadne ich czynności objęte sferą niezawisłości sędziowskiej. </p><p>Do kompetencji Prezesa Sądu należy jednak dbałość o jednolitość orzecznictwa. Dlatego też między innymi istotne wyroki TSUE i SN są rozsyłane do wiadomości sędziów w Sądzie Okręgowym w Warszawie i sądach rejonowych w okręgu celem zwrócenia na nie ich uwagi. [Nie jest to natomiast przedmiot petycji w rozumieniu Ustawy z dnia 11 lipca 2014 r. o petycjach (Dz.U.2018.870).] I tak m.in. 17 września 2018 r. podano do wiadomości sędziów wyrok TSUE z dnia 13 września 2018 r. – a to ze względu na konieczność ujednolicenia praktyki wydawania nakazów zapłaty w sprawach konsumenckich. Orzeczenie TSUE w sprawie C 632/17 z dnia 28 listopada 2018 r. jest kolejnym orzeczeniem w tej materii, potwierdzającym dotychczasową linię orzeczniczą Trybunału. Także treść tego orzeczenia na polecenie Prezesa podano do wiadomości Sędziów w dniu 14.12.2018 r. Samodzielna Sekcja Prasowa Sądu Okręgowego w Warszawie </p><p>OPINIA </p><p>Adrianna Gumowska, kancelaria Lach Janas Biernat adwokaci i radcowie prawni </p><p>W ostatnich latach duże zainteresowanie opinii publicznej wzbudza temat tzw. kredytów frankowych. Ile głów, tyle poglądów odnośnie zasadności dochodzenia przez kredytobiorców swoich praw. Jeśli chodzi o orzecznictwo sądowe, można w ostatnim czasie odnieść wrażenie, że klaruje się, zwłaszcza przed sądami II instancji, linia orzecznicza korzystna dla kredytobiorców. Zaznaczenia wymaga, że w sporach związanych z umowami kredytów denominowanych/indeksowanych kursem waluty obcej wykształciło się bogate orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Także Sąd Najwyższy wydał uchwały istotne z punktu widzenia tych spraw. Poglądy w nich prezentowane nie zawsze były uwzględniane przez sądy powszechne. </p><p>W szczególności na poziomie Sądów I instancji ujawniły dość wyraźne rozbieżności przy orzekaniu w sprawach opartych na tożsamych stanach faktycznych. Warto jednak podkreślić, że nie brakuje sędziów, którzy w swoich rozstrzygnięciach odwołują się do dorobku orzeczniczego TSUE oraz Sądu Najwyższego. Szczególnie w ostatnim czasie tendencja ta wydaje się rozwijać. Jest to niezwykle istotne, wszak jesteśmy częścią porządku prawnego Unii Europejskiej. </p><p>W ostatnim czasie do Prezesa Sądu Okręgowego w Warszawie wpłynęło pismo stanowiące oddolną inicjatywę obywatelską Pana Piotra Zientały. Dostrzegł on, że niektóre z wydawanych wyroków zawierają rozstrzygnięcia sprzeczne z prawem europejskim, a także orzecznictwem Sądu Najwyższego. W swoim wystąpieniu zwrócił się on m.in. o udostępnianie sędziom materiałów informacyjnych dotyczących kredytów denominowanych/indeksowanych. Warto zauważyć, że o konieczności szerzenia świadomości o wydawanych, zwłaszcza przez TSUE, rozstrzygnięciach dyskutowali także goście zaproszeni do dyskusji o „sprawach frankowych” przez Rzecznika Praw Obywatelskich.</p><p>Z pewnym rozżaleniem stwierdzić należy, że w odpowiedzi na wystąpienie skupiono się na kwestiach formalnych złożonego pisma. Nie zawarto merytorycznej refleksji nad pomysłem Pana Zientały. W powyższym przypadku formalizm wygrał z często zapominaną funkcją społeczną sądów w naszym systemie. </p> ]] Informowanie sędziów o najnowszym orzecznictwie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej nie mieści się w pojęciu celu publicznego? Warszawski Sąd Okręgowy zaprzecza i wyjaśnia dlaczego nie zareagował na petycję Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu.]]> Ważny wyrok: Wola mieszkańców wiąże zarząd spółdzielni mieszkaniowej https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1387141,wola-mieszkancow-wiaze-zarzad-spoldzielni-mieszkaniowej.html 2018-12-13T07:58:00Z &lt![CDATA[ <p>Projekty uchwał i żądania zamieszczenia oznaczonych spraw w porządku obrad walnego zgromadzenia mają prawo zgłaszać zarząd, rada nadzorcza i członkowie spółdzielni mieszkaniowej (co najmniej 10 członków). Tak stanowi art. 83 ust. 10 i 11 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 845 ze zm.). Tyle teoria. A praktyka? </p><p>W wielu spółdzielniach zarządy oceniają, czy sprawy zgłaszane przez mieszkańców będą rozpoznawane przez walne zgromadzenie, czy też w ogóle nie zostaną mu przedstawione. Jak argumentują prezesi, walne zgromadzenie, choć jest najwyższym organem w każdej spółdzielni, musi działać w granicach prawa. A zatem projekty uchwał, które by zmuszały je do wyjścia poza te granice, nie powinny być poddane głosowaniu.</p><p>Sęk w tym, że takie działanie zarządów spółdzielni jest niezgodne z prawem. Potwierdził to Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku, którego uzasadnienie niedawno zostało opublikowane.</p>Ograniczenie prezesa<p>„Zarząd spółdzielni nie ma prawa do dokonywania oceny przedłożonych przez członków wniosków i podejmowania arbitralnej decyzji co do tego, czy zostaną one przedstawione pod głosowanie walnego zgromadzenia, czy też nie. Brzmienie przepisów ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych i zapisów statutu jest jednoznaczne i nie pozostawia zarządowi żadnego marginesu na ocenę wniosków pod względem merytorycznym” – wskazał sąd.</p><p>Sprawa zaczęła się w połowie 2016 r., gdy członkowie spółdzielni postanowili przedstawić swoje projekty uchwał na walnym. Przekazali je zarządowi, który odpowiada za przygotowanie formalne dokumentów i ich upublicznienie w ustawowo określonych terminach. Zarząd jednak uznał, że zagadnienia poruszane przez spółdzielców wykraczają poza kompetencje walnego. Projekty nie zostały wyłożone, a zgromadzenie się nimi nie zajęło. Członkowie spółdzielni postanowili więc wnieść do sądu powództwo o uchylenie uchwały walnego zgromadzenia w sprawie przyjęcia porządku obrad. Wygrali przed sądami okręgowym i apelacyjnym.</p><p>Kwestia podstawowa: żaden przepis prawa, włącznie z postanowieniami obowiązującego wewnątrz przedmiotowej spółdzielni statutu, nie przyznaje zarządowi prawa do oceny merytorycznej projektów uchwał. Kierownictwo spółdzielni odpowiada jedynie za techniczne przygotowanie dokumentów, tak by procedura upublicznienia treści uchwały była przeprowadzona zgodnie z prawem, a także by ułatwić pracę walnemu.</p>Wola większości<p>Pozwana spółdzielnia przekonywała w sądzie, że nawet jeśli by uznać, iż nie powinna ona analizować projektów uchwał pod kątem merytorycznym, to niewłaściwe jest wnoszenie o uchylenie uchwały w sprawie porządku obrad. Nie ma bowiem przełożenia z jednego na drugie. Sąd apelacyjny wskazał jednak, że to oczywista nieprawda.</p><p>„Należy podzielić stanowisko powodów, że brak przedłożenia zgłoszonych przez nich wniosków i uchwał pod głosowanie walnego zgromadzenia w oczywisty sposób wpłynęło na treść uchwały ustalającej porządek obrad, bowiem w konsekwencji nie miały one jakichkolwiek szans, by znaleźć się w tym porządku” – wskazał sąd.</p><p>Radosław Płonka, adwokat i partner w kancelarii Płonka Ozga, podkreśla, że wielu prezesom spółdzielni umyka, iż spółdzielnia to ogół spółdzielców, a nie tylko jej kierownictwo.</p><p>– Nadrzędny cel, który powinien wszystkim przyświecać, to realizacja woli większości mieszkańców. Dlatego oczywiste się wydaje, że uprawnione do oceny tego, czy jakąś uchwałę można podjąć, czy nie, jest samo walne zgromadzenie jako organ najwyższego rzędu, a nie zarząd prowadzący bieżącą obsługę spraw spółdzielni – wskazuje mec. Płonka. </p><p>Jeśli zaś walne rzeczywiście przyjęłoby uchwałę niedającą się pogodzić z prawem spółdzielczym (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1285) lub ustawą o spółdzielniach mieszkaniowych, to także zarząd – zgodnie z art. 42 par. 4 prawa spółdzielczego – jest uprawniony do wytoczenia powództwa o uchylenie uchwały. W niektórych sytuacjach może zaś dojść do nieważności uchwały z mocy prawa.</p><p>Generalna zasada powinna być więc odwrotna niż praktyka, która się wykształciła w niektórych podmiotach. To walne jest uprawnione do decyzji, nad czym może głosować, a co zarząd najwyżej może wnieść powództwo do sądu. Nie może być tak, że to zarząd samowolnie ogranicza kompetencje walnego i członkowie spółdzielni są zmuszeni do występowania z pozwami. </p><p>Stołeczny sąd apelacyjny zasugerował, że zmiana praktyki może być trudna, bo w ustawach brak jakichkolwiek regulacji dotyczących skutków wynikających z uchybień kierownictwa. Mówiąc wprost: w najgorszym razie prezes spółdzielni po latach dowie się, że nie miał racji. Wyrok sądu nie spowoduje jednak, że projekty zgłoszone przez mieszkańców wiele miesięcy wcześniej będą realizowane.</p><p>Orzecznictwo</p><p>Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 20 czerwca 2018 r., sygn. akt V ACa 1277/17.</p> ]] Prezesi betonowych molochów nie są uprawnieni do decydowania o tym, czy walne zgromadzenie może zająć się projektami uchwał złożonymi przez spółdzielców, czy nie.]]>