Reklama
Zamiast zaostrzyć sankcje za poszczególne czyny, projektodawca idzie na skróty i podnosi kary za wszystkie wykroczenia opisane w rozdziale XI kodeksu wykroczeń (przeciwko bezpieczeństwu i porządkowi w komunikacji). W rezultacie kary mogą być takie same zarówno za błahe, jak i za poważne wykroczenia. A w niektórych sytuacjach poważniejsze naruszenie będzie wręcz karane łagodniej niż to mniej groźne.
Tragiczny wypadek w pobliżu Stalowej Woli sprowokował rząd do wypowiedzenia wojny piratom drogowym. Obrano więc kurs na zaostrzenie sankcji, głównie finansowych. To, że ustaloną w 1997 r. wysokość mandatów za przekroczenie prędkości należy dostosować do obecnych warunków ekonomicznych, jest prawie dla wszystkich oczywiste. Najwyższy mandat opiewający na 500 zł (1000 zł przy zbiegu wykroczeń) dawno przestał pełnić funkcję odstraszającą. Zwłaszcza dla kierowców z grubszym portfelem. Dlatego rząd zaproponował podwyższenie tej kwoty do 5 tys. zł.
Dziś jest to maksymalna grzywna, jaką może za wykroczenie ukarać sąd. Ten limit też ma się jednak zmienić, bo nowelizacja kodeksu wykroczeń przewiduje podniesienie go do 30 tys. zł. Już samo określenie na takim pułapie górnej granicy grzywny za czyny, których społeczna szkodliwość z definicji jest niewielka, budzi kontrowersje (zwłaszcza że nie towarzyszy temu jednoczesna ingerencja ustawodawcy w przepisy dotyczące przestępstw drogowych). Ale już podniesienie maksymalnej grzywny nie tylko za najpoważniejsze wykroczenia, lecz także za te ujęte w całym rozdziale XI k.w., prowadzi do prawdziwych absurdów.

Reklama
Wykroczenie wykroczeniu nierówne
I tak projektowany art. 1 par. 1a k.w. przewiduje, że jeżeli ustawa nie stanowi inaczej, za wykroczenia w rozdziale XI (a więc przeciwko bezpieczeństwu i porządkowi w komunikacji) kara grzywny może być orzeczona w wysokości do 30 tys. zł.
Jeśli np. art. 91 przewiduje karę do 1,5 tys. zł za zanieczyszczenie drogi, art. 96b grzywnę do 2 tys. zł za nieuprawnione posługiwanie się kartą parkingową, a art. 100 określa grzywnę w wysokości 1 tys. za wypas zwierząt gospodarskich w pasie drogowym, to nowelizacja nic tu nie zmienia. Oprócz tego cała gama naruszeń innych przepisów ustawy – Prawo o ruchu drogowym, które nie zostały wymienione w kodeksie wykroczeń, zgodnie z art. 97 k.w. nadal będzie zagrożona mandatem w wysokości do 3 tys. zł. Ale za przekroczenie prędkości (art. 92a k.w.) czy ignorowanie znaków lub sygnalizacji świetlnej (art. 92 k.w.) sąd będzie mógł już sięgnąć po karą finansową do 30 tys. zł.
Jednak w rozdziale XI mamy też wiele wykroczeń, w których ustawodawca nie przywidział odrębnej maksymalnej kary. Ba, część z nich nie jest nawet zagrożonych karą aresztu. Przykładowo za prowadzenie nieoświetlonego pojazdu (art. 88 k.w.) można wymierzyć tylko grzywnę. W przypadku braku opieki na dzieckiem poniżej siedmiu lat na drodze publicznej (art. 89 k.w.) – tylko grzywnę lub naganę. To oznacza, że po zmianach maksymalna sankcja za te wykroczenia będzie mogła wynieść nawet 30 tys. zł. Tak samo jak np. za tamowanie ruchu (art. 90 k.w.) czy też niezachowanie należytej ostrożności przy korzystaniu z dróg wewnętrznych (art. 98 k.w.).
W rezultacie dojdzie nie tylko do zrównania maksymalnych kar za błahe wykroczenia i te poważne, lecz, w niektórych sytuacjach, poważniejsze naruszenie przepisów będzie łagodniej karane niż to mniej groźne.
Na przykład parkowanie na zakazie parkowania jest kwalifikowane jako wykroczenie z art. 92 lub 90 (obydwa zagrożone mają być najwyższą grzywną), podczas gdy parkowanie na przejściu dla pieszych czy zbyt blisko skrzyżowania stanowi wykroczenie z art. 97 k.w. Mimo że to drugie zachowanie jest bardziej niebezpieczne, będzie zagrożone karą 10 razy niższą.
Podobnie będzie przy spowodowaniu kolizji i wypadku. – Bardzo dobrym pomysłem jest wyodrębnienie z art. 86 par. 1 dodatkowego paragrafu 1a. Obecnie bowiem spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym, niezależnie od tego, czy wywołało skutki w postaci obrażeń ciała wymagających leczenia poniżej siedmiu dni, czy też nie, jest traktowane w jednakowy sposób. Tylko co z tego, że projektodawca dostrzegł potrzebę rozgraniczenia tych dwóch sytuacji, skoro jednocześnie zaproponował w tym wypadku grzywnę od 1,5 do 30 tys. zł – zwraca uwagę prof. Ryszard Stefański z Uczelni Łazarskiego. – W praktyce może się okazać, że sprawca ciężkiego uszczerbku na zdrowiu zostanie ukarany na podstawie kodeksu karnego karą pozbawienia wolności w zawieszeniu i niższą grzywną niż ten, który spowodował wypadek z lekkimi skutkami dla zdrowia – dodaje prof. Stefański.
Nielegalne znaki
Zgadza się z tym dr Jonatan Hasiewicz, radca prawny, a zarazem inżynier ruchu drogowego, który prognozuje, że podobnie może być z karami za jazdę pod wpływem alkoholu. – Jak wskazuje praktyka procesowa, może dojść do sytuacji, iż np. osoba skazana za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości na podstawie w przepisów kodeksu karnego, w świetle prezentowanej nowelizacji kodeksu wykroczeń, otrzyma niższą karę pieniężną (grzywnę, obowiązek naprawienia szkody itp.) aniżeli sprawca wykroczenia. Chociaż rozsądek podpowiada, że powinno być odwrotnie – mówi ekspert.
Jego zdaniem projektowi ewidentnie brakuje logiki w rozgraniczeniu rangi wykroczenia względem spodziewanej sankcji. – Prowadzi to do nieproporcjonalności kary w stosunku do popełnionego czynu zabronionego – wskazuje dr Hasiewicz.
Ale to nie wszystko. Jak podkreśla prawnik, większość znaków i sygnałów drogowych, na podstawie których są nakładane kary za popełniane wykroczenia, umieszczono nielegalnie.
– Świadomość tego wśród kierowców jest coraz większa, a więc podnoszeniu kar za wykroczenia powinno towarzyszyć uporządkowanie bałaganu w sferze regulacji prawnych dotyczących zarządzania ruchem drogowym na szczeblu zarządów dróg i organów zarządzających ruchem na drodze – zwraca uwagę prawnik. – Co z tego, że policjant będzie chciał nałożyć wysoką kilkutysięczną grzywnę na kierowcę, skoro ten odmówi przyjęcia mandatu, a następnie sąd uzna, że oznakowanie drogowe, na podstawie którego policja chciała nałożyć mandat, jest nielegalne, a więc nie może karać. Narażać to będzie tylko Skarb Państwa na dodatkowe postępowania sądowe i ponoszenie ich kosztów.
Jak mówi z kolei prof. Stefański, samo podwyższenie grzywien, a nawet ich orzeczenie, nie rozwiąże problemu. – Kara jest dolegliwa dopiero wtedy, kiedy jest wykonana. Jeśli ukarani nie będą płacić grzywien, to sądy będą im zamieniać je na zastępczą karę pozbawienia wolności. A wtedy ani się obejrzymy, jak więzienia zaczną się nam zapełniać sprawcami stosunkowo niegroźnych czynów. Tak jak to kiedyś mieliśmy z tzw. pijanymi rowerzystami – pointuje prof. Stefański.
Co jeszcze ma się zmienić w przepisach drogowych
Etap legislacyjny
Projekt przed I czytaniem w Sejmie