Reklama
Dlatego przy okazji zaostrzania kar za nieprzestrzeganie przepisów ruchu drogowego rząd zaproponował wprowadzenie surowych kar za manipulację tachografem. I tak jeśli podczas kontroli drogowej funkcjonariusz policji lub Inspekcji Transportu Drogowego stwierdzi, że kierowca korzysta z urządzenia umożliwiającego podrabianie lub przerabianie danych rejestrowanych przez tachograf, wówczas winowajca traci prawo jazdy nawet na trzy miesiące.
Taka sama kara będzie wymierzana kierowcy, który jedzie bez własnej ważnej karty kierowcy czy wykresówki lub np. posługuje się dokumentem kolegi. Przy czym prawo jazdy będzie zatrzymywane także kierowcom z zagranicy.
– Groźba nałożenia na kierującego pojazdem, obok kary grzywny, także sankcji administracyjnej polegającej na utracie prawa jazdy na okres do 3 miesięcy może w realny sposób przyczynić się do zmniejszenia nielegalnych praktyk, polegających na ingerencji w system tachografów – czytamy w uzasadnieniu projektu, którym niebawem zajmie się Sejm.

Reklama
Inna sprawa, że kary za manipulację wskazaniami tachografu już są surowe. Zgodnie z załącznikiem nr 3 do ustawy o transporcie drogowym (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 919 ze zm.) mogą wynieść 10 tys. zł, a za posługiwanie się cudzą kartą kierowcy – 3 tys. zł. Ale to nie wszystko. Od kwietnia 2019 r. obowiązuje art. 306a kodeksu karnego. Przepis ten w zamyśle twórców miał służyć karaniu za cofanie licznika przebiegu pojazdu, jednak został tak zredagowany, że karą do 5 lat pozbawienia wolności zagrożone są również przypadki ingerowania w tachograf.
Według ostatnich danych ITD za 2019 r. stwierdzono 339 przypadków podłączenia do tachografu niedozwolonego urządzenia lub zakłócenia jego pracy w inny sposób, a także 357 przypadków posługiwania się cudzą kartą kierowcy.
– Odebranie prawa jazdy będzie stanowiło szybką i nieuchronną reakcję na najpoważniejsze naruszenia stwierdzone podczas kontroli drogowych – przekonuje Ministerstwo Infrastruktury. Zakłada, że nowe regulacje przyczynią się do poprawy bezpieczeństwa w ruchu drogowym i konkurencyjności w sektorze przewozów drogowych. Wychodzą bowiem naprzeciw postulatom zgłaszanym przez samych przewoźników. Resort liczy też na to, że surowe kary zadziałają prewencyjnie.
W przypadku kierowców zawodowych zatrzymanie prawa jazdy oznacza de facto prawie całkowitą utratę możliwości wykonywania zawodu. – Tak drastyczne sankcje powinny skutecznie odstraszyć kierowców od jazdy na różnego rodzaju wyłącznikach. Jednak trzeba pamiętać, że w tym oszustwie bierze udział nie tylko kierowca, ale i przedsiębiorca. Dlatego, żeby całkowicie wyeliminować przypadki łamania przepisów o czasie pracy kierowców, które mogą mieć przecież drastyczne skutki dla bezpieczeństwa, należałoby wprowadzić podobnie surowe rygory dla przedsiębiorców – mówi Tadeusz Kucharski, przewodniczący krajowej sekcji transportu drogowego NSZZ Solidarność. – Dziś, owszem, przedsiębiorca ponosi odpowiedzialność finansową, ale kary w wysokości 20 tys. zł nie robią wrażenia. Dlatego powtarzające się przypadki manipulowania tachografem powinny skutkować odebraniem licencji przewoźnika drogowego – dodaje Kucharski.
Według projektu nowe przepisy miałyby wejść w życie 1 grudnia br. Tymczasem dziś Rada Ministrów zajmie się projektem nowelizacji ustawy o transporcie drogowym, który zakłada m.in. prowadzenie kursów kwalifikacyjnych i szkoleń okresowych dla kierowców w postaci e-learningu oraz przeniesienie egzaminów przed wojewódzkie ośrodki ruchu drogowego. Obecnie są one przeprowadzane w ośrodkach szkolenia przez przedstawicieli wojewodów, często tych samych, którzy zajmują się nadzorem nad tymi ośrodkami.