Ministerstwo Infrastruktury opracowało projekt zmian przepisów, które w konsekwencji mają wymusić bezpieczniejszą jazdę na drogach. Po pierwsze, maksymalna stawka mandatu wynosząca teraz 500 zł ma zostać podniesiona. Projekt przewiduje też zmianę sposobu nakładania mandatów z fotoradarów. Kierowcy przyłapanemu na zbyt szybkiej jeździe znacznie trudniej będzie się wywinąć od kary. W propozycji znalazło się też powiązanie stawki ubezpieczenia OC z mandatami za niektóre wykroczenia.

Te propozycje będą teraz konsultowane między ministerstwami. Osobno rząd zastanawia się nad zaostrzeniem kar dla pijanych kierowców. Według resortu sprawiedliwości trzeba powrócić do dyskusji o konfiskacie samochodów w sytuacji, w której poziom alkoholu we krwi kierowcy jest wysoki. Wcześniej przeciw temu pomysłowi protestowali konstytucjonaliści. Eksperci przyznają jednak, że można by postawić na nieco łagodniejsze rozwiązanie – odbieranie samochodu na czas cofnięcia uprawnień do kierowania pojazdem.

Ostatnie głośne wypadki, w tym ten na Podkarpaciu, w którym pijany 37-latek doprowadził do zderzenia czołowego i śmierci rodziców trójki dzieci, spowodowały, że różne resorty ożywiły się w kwestii poprawy bezpieczeństwa na drogach. Ministerstwo Infrastruktury pod koniec tygodnia złoży w Rządowym Centrum Legislacji swój projekt zmian w przepisach, w tym w kodeksie wykroczeń. Po pierwsze propozycja przewiduje podwyższenie wysokości mandatów dla kierowców, o co od dłuższego czasu apelują eksperci. Od ponad 20 lat maksymalna stawka to 500 zł, a w wyjątkowych okolicznościach – przy kilku przewinieniach – może sięgnąć 1000 zł. Na razie nie wiadomo, o ile może wzrosnąć wysokość mandatu za poszczególne wykroczenia. Przypomnijmy tylko, że w 2020 r. premier Mateusz Morawiecki proponował, by było to 5 tys. zł
Reklama
Projekt obejmuje też zmianę sposobu nakładania mandatów z fotoradarów. Inspekcja Transportu Drogowego od dłuższego czasu narzeka, że obecny system jest mało efektywny. Teraz duża część kierowców wykorzystuje luki w przepisach i nie przyznaje się do kierowania sfotografowanym pojazdem. W efekcie mandatem kończy się tylko blisko połowa spraw. Wzorem innych krajów ma być wprowadzony znacznie szybszy system karania – administracyjny. Właściciel auta uwiecznionego przez fotoradar ma dostawać wezwanie do wskazania kierowcy. Jeśli nie zrobi tego w krótkim terminie, ITD z automatu nałoży na niego karę administracyjną.
Zmian proponowanych przez resort infrastruktury jest jednak więcej. Według ustaleń branżowego portalu Brd24.pl, które udało się też nieoficjalnie potwierdzić przez DGP, projekt zakłada również powiązanie stawki OC z mandatami za niektóre wykroczenia. Kierowcy, którzy byliby karani np. za przekroczenie prędkości, musieliby płacić wyższe ubezpieczenie. Według Brd24.pl w projekcie ministerstwa znalazła się też dość daleko idąca propozycja konfiskaty pojazdu tym, którzy jadą samochodem mimo odebrania prawa jazdy. Nie wiadomo jednak, czy taki przepis może się utrzymać na dalszym etapie procedowania, np. w trakcie konsultacji międzyresortowych.

Reklama
Jednocześnie osobno w rządzie trwa dyskusja o zwiększeniu kar dla pijanych kierowców. W tym przypadku jeszcze nie ma twardych propozycji, ale można się spodziewać, że część z nich zostanie dołączona do projektu Ministerstwa Infrastruktury. Premier Mateusz Morawiecki już zapowiedział, że pijany sprawca śmiertelnego wypadku będzie musiał płacić alimenty żyjącym członkom rodziny.
Mandatu z fotoradaru już nie będzie można uniknąć
Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro w rozmowie z TVP przyznał zaś, że kary za jazdę po alkoholu są za niskie. Zaznaczył, że na takich kierowców najmocniej może działać uderzenie po kieszeni. – Trzeba wrócić do tej idei, którą proponowałem, a która została odrzucona przez znawców prawa konstytucyjnego w Polsce. Mianowicie kwestii konfiskaty samochodu wtedy, kiedy poziom alkoholu przekracza istotne granice – stwierdził.
Łukasz Zboralski z portalu Brd24.pl przyznaje, że konfiskata samochodu za jazdę po alkoholu jest stosowana w kilkunastu krajach Europy. – Najdalej poszła Finlandia, która konfiskuje kierowcy samochód bez względu na to, czy jest właścicielem, czy nie. W niektórych krajach działa miękkie rozwiązanie. Sąd może zdecydować o konfiskacie pojazdu na czas odebrania prawa jazdy. Warto byłoby skorzystać z tego, bo mimo zakazów sądowych wiele pijanych osób i tak siada za kółkiem – przyznaje.
Kuba Czajkowski, ekspert transportowy ze stowarzyszenia Miasto Jest Nasze, przyznaje, że trzeba walczyć z pijaństwem na drogach, ale według niego dla rządu priorytetem powinna być sprawna egzekucja kar i walka z piratami, którzy przekraczają szybkość. A to najczęstsza przyczyna śmiertelnych wypadków. – Trzeba jak najszybciej podnieść wysokość mandatu, bo 500-złotowa kara nie jest dziś już żadnym straszakiem. Ważna jest też nieuchronność kary. Wszelkie służby nakładają mandaty na podstawie kodeksu wykroczeń z 1971 r. To archaiczne, bardzo nieefektywne i przede wszystkim mało skuteczne. Wszystkie mandaty drogowe powinny być egzekwowane w uproszczonym postępowaniu administracyjnym, wykorzystując do tego nowoczesne narzędzia cyfrowe, jakimi obecnie dysponuje państwo, np. bazę CEPiK czy inne rejestry państwowe – przyznaje. Dodaje, że teraz według szacunków wypadki drogowe kosztują Polskę aż 58 mld zł rocznie. – Dlatego powinno się też zobowiązać towarzystwa ubezpieczeniowe do współfinansowania leczenia ofiar wypadków drogowych. To pomysł, który pojawił się już w 2006 r. za rządów Jarosława Kaczyńskiego – 12 proc. składki OC miałoby być przekazywane na koszty ratownictwa medycznego i rehabilitacji ofiar wypadków. Wtedy ubezpieczyciele wymuszaliby na klientach bezpieczną jazdę – dodaje Czajkowski.
Według danych policji w zeszłym roku liczba ofiar śmiertelnych na drogach spadła z prawie 3 tys. w 2019 r. do ok. 2,4 tys. Eksperci przyznają, że te wyniki nie są miarodajne, bo z powodu pandemii przez kilka miesięcy odnotowano znacznie mniejszy ruch aut. W 2020 r. Polska pod względem bezpieczeństwa była zaś w ogonie Europy. Na drogach zginęło 65 osób na 1 mln mieszkańców. Gorszy współczynnik mają tylko Bułgaria (67), Łotwa (74) i Rumunia (85).
Wypadki drogowe oraz ich skutki