Największe absurdy walki z internetowym piractwem

Organizacje zwalczające piractwo prześcigają się w sposobach na utrudnienie życia osobom, które w nielegalny sposób pobierają i udostępniają treści objęte ochroną praw autorskich. Niestety coraz częściej największymi ofiarami tej antypirackiej wendety padają zwykli internauci, którzy często są „karani” za swoją uczciwość. Prezentujemy największe absurdy walki z piractwem.

Reklama

żródło: ShutterStock

Irytujące reklamy

To jeden z najbardziej zadziwiających absurdów walki z piractwem, nad którym trudno przejść do porządku dziennego. Organizacje antypirackie wprost uwielbiają umieszczać swoje długie, nudne i moralizatorskie spoty na… legalnych kopiach filmów. Co więcej, czasami nie da się ich nawet przewinąć.

Uczciwy konsument, który wydał kilkadziesiąt złotych na DVD z ulubionym filmem, nie obejrzy go więc od razu. Najpierw będzie musiał zapoznać się z 3-minutową reklamą, która dokładnie wytłumaczy mu dlaczego piractwo jest złe, a przy okazji postraszy policją prokuraturą i sądem. W tym samym czasie internetowy pirat dwoma kliknięciami uruchomi swoją kopię filmu i będzie cieszyć się seansem bez reklam, ostrzeżeń i gróźb.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
statystyki

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!