Autopromocja

Nowy regulamin może wymagać korekt

4 lutego 2016

Zbyt sztywne zasady przydziału spraw sędziom mogą promować cwaniactwo i uniemożliwiać racjonalne wykorzystanie kadr. Resort sprawiedliwości nie wyklucza modyfikacji.

Nowy regulamin urzędowania sądów powszechnych (Dz.U. z 2015 r. poz. 2316) obowiązuje od miesiąca, ale już wzbudza w środowisku spore kontrowersje. Bo choć sędziowie przyznają, że intencje przyświecające projektodawcom były dobre, to w praktyce nowe rozwiązania mogą nastręczać problemów.

– wskazuje Łukasz Piebiak, wiceminister sprawiedliwości.

Jak jednak akcentuje, obecne zasady obowiązują i muszą być przestrzegane.

– ostrzega wiceminister.

Sztywne zasady

Najwięcej kontrowersji wywołuje zasada, zgodnie z którą sprawy przydzielane są tylko i wyłącznie według kolejności wpływu. Ministerstwo chciało w ten sposób ukrócić samowolkę prezesów.

– przyznaje Barbara Zawisza, wiceprezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”.

Jak jednak dodaje, nowe reguły wydają się nieco zbyt sztywne.

– uważa sędzia Zawisza.

Za uelastycznieniem regulaminu jest również Marek Celej, sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie, delegowany do Sądu Apelacyjnego w Warszawie.

– zauważa sędzia Celej.

Jego zdaniem obecne zasady mogą więc odnieść odwrotny skutek do zamierzonego i przyczynić się do nierównego obciążenia pracą.

– uważa Marek Celej.

Inną receptę na rozwiązanie tego problemu ma sędzia Zawisza. Jej zdaniem to nie prezes powinien w takim przypadku decydować o tym, że zbyt obciążony sędzia nie otrzymuje przez jakiś czas kolejnych wpływających spraw.

– tłumaczy Barbara Zawisza.

Przeciwko usztywnianiu zasad przydziału spraw od początku była prof. Małgorzata Gersdorf, I prezes Sądu Najwyższego. Jej zdaniem drobiazgowość tych reguł przeczy ich celowości z praktycznego punktu widzenia. Obciążenia sędziów nie da się bowiem określić ściśle według reguł matematycznych; również dlatego, że wpływ spraw w sądach nie jest stały.

Resort chciał jednak również skończyć z insynuacjami, jakoby konkretne postępowania trafiały do referatów „odpowiednich” sędziów. Tak było np. w sprawie Mariusza Kamińskiego, byłego szefa CBA. Część publicystów twierdziła wówczas, że sędzia Wojciech Łączewski nieprzypadkowo został wybrany do orzekania w tym procesie.

– ocenia sędzia Celej.

Nieobecni sędziowie

Ulżyć sędziom miał także ten zapis, zgodnie z którym nieobecni z powodu choroby lub urlopu nie otrzymują przydziału spraw do swojego referatu.

– tłumaczy Barbara Zawisza.

Dodaje, że sama orzeka w takim wydziale i wie, że są miesiące, w których wpływ jest znacznie wyższy niż w pozostałych.

– zwraca uwagę wiceprezes Iustitii.

Jej zdaniem właściwszym byłoby, gdyby sędziowie przy dłuższym urlopie po prostu otrzymywali odpowiednio mniejszy przydział spraw. Nie powinno jednak być tak, że w ogóle nie są im one przydzielane. Na ten problem zwracała zresztą uwagę również Krajowa Rada Sądownictwa, podkreślając, że takie regulacje mogą doprowadzić do tego, że sędzia powracający po dłuższej nieobecności nie będzie obciążony pracą w wystarczającym zakresie.

Ale sędziowie zauważają również plusy nowych rozwiązań. Jak mówi jeden z apelacji warszawskiej, zasada, zgodnie z którą także sędziowie funkcyjni (prezesi, przewodniczący wydziałów) muszą orzekać w określonym procencie spraw, przynosi już pewne efekty. Wcześniej bowiem takie osoby brały do sądzenia co 50. wpływającą sprawę, dziś zaś biorą co 32. 

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.