W zeszłym roku dowiódł, że nie tylko potrafi do upadłego walczyć z pomysłami, które uważa za szkodliwe, ale też, że jest w tym niezwykle skuteczny. To w dużej mierze właśnie za jego sprawą do kosza trafiła część projektowanych zmian w kodeksie spółek handlowych, w tym kontrowersyjna koncepcja dotycząca beznominałowych spółek z o.o.

By przekonać resort sprawiedliwości do swoich racji, prof. Kidyba zorganizował nieformalną koalicję naukowców, a zarazem praktyków, z szesnastu uniwersytetów. Wystosowali oni do ministerstwa list otwarty punktujący zagrożenia dla bezpieczeństwa obrotu gospodarczego związane z wprowadzeniem beznominałowych spółek. Profesorowie przedstawili też własny, alternatywny projekt nowelizacji k.s.h. „Uznaliśmy, że są w tej chwili sprawy ważniejsze niż zwalczanie oporu ze strony środowiska uniwersyteckich prawników” – tak tłumaczył kapitulację MS jeden z wiceministrów.

Reklama

ESZA