Jego życiorys wzbudza moralne obiekcje nawet u zwolenników PiS. Wypomina się mu zwłaszcza to, że w okresie stanu wojennego był prokuratorem. Dziś nie pomaga sobie tłumacząc, że w rzeczywistości czasem ryzykował wtedy więcej niż opozycjoniści. Medialny szum nie przeszkodził mu jednak zostać twarzą legislacyjnej ofensywy zmierzającej do zdławienia TK.

Sprawnie, metodycznie przeforsował uchwały unieważniające wybór sędziów przez poprzedni parlament i przeprowadził przez Sejm nowelizację ustawy o TK. Twardą ręką kierował burzliwymi pracami komisji sprawiedliwości, na protesty opozycji reagując po prostu zamknięciem obrad. Dla niektórych jego agresywna retoryka to kwintesencja bezwzględnego, a przy tym niezwykle skutecznego języka oskarżeń, insynuacji i manipulacji rodem z PRL. Zresztą jemu samemu publicznie zdarza się jeszcze pomylić III RP z Polską Ludową.

Reklama