Obiecywał w kampanii wyborczej, że będzie prezydentem aktywnym, często korzystającym z inicjatywy ustawodawczej. Po pierwszym półroczu urzędowania nikt jednak nie kojarzy go z rzutkim legislatorem. Ale też dużym uproszczeniem byłoby twierdzenie, że Duda posłusznie wziął na siebie obowiązki notariusza, który bez mrugnięcia okiem przyklepuje wszystko, co służy wypełnieniu woli Jarosława Kaczyńskiego. Jego postawa wniosła bowiem całkiem nową, choć niebezpieczną jakość do polskiej praktyki ustrojowej. Wychodząc poza rolę, jaką wyznacza mu ustawa zasadnicza, Duda ustanowił niebezpieczne precedensy i zwyczaje w relacjach głowy państwa z władzą sądowniczą. W tym sensie to właśnie on jest głównym sprawcą najpoważniejszego kryzysu konstytucyjnego w historii III RP.

Zaczęło się od ułaskawienia byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego, zanim ten został prawomocnie skazany. Mimo opinii autorytetów prawniczych zgodnie przekonujących, że oto prezydent uzurpuje sobie kompetencje judykatywy i popełnia delikt konstytucyjny, okazał się nieprzejednany. Zuchwale oświadczył tylko, że postanowił „uwolnić wymiar sprawiedliwości od tej sprawy”.

Reklama

O tym, że kryzys konstytucyjny stał się faktem, a jego skutki – nieodwracalne, zadecydował moment, kiedy Andrzej Duda odmówił zaprzysiężenia sędziów TK wybranych przez Sejm poprzedniej kadencji, a następnie przyjął ślubowanie od pięciu sędziów popieranych przez PiS. Mimo że podobno bardzo dotknęła go krytyka społeczności akademickiej, nie złamał się nawet wtedy, gdy pracownicy wydziału prawa jego macierzystego Uniwersytetu Jagiellońskiego zarzucili mu naruszenie zasady podziału i równowagi władz. Podobnie zignorował wyrok TK, który nie pozostawił wątpliwości, że niezwłoczne zaprzysiężenie trzech sędziów wybranych przez posłów PO i PSL jest jego obowiązkiem. Ekspresowe podpisanie nowelizacji ustawy o trybunale uchwalonej przez PiS było już więc spodziewanym finałem i kolejnym dowodem na to, że prezydent będzie wiernym sojusznikiem prezesa Kaczyńskiego przy reformowaniu wymiaru sprawiedliwości.

Na tym tle własna aktywność legislacyjna Dudy przedstawia się marnie, a na dodatek nie zawsze jej po drodze z polityką rządu. Szczególnie kłopotliwe mogą się okazać przygotowane przez prezydencką kancelarię projekty ustaw o kwocie wolnej i wieku emerytalnym, gdyż oba oznaczają ograniczenie wpływów budżetowych. Oba też grzęzną na razie w komisjach sejmowych.