Obywatele nie muszą wiedzieć, jak wyglądają ekspertyzy zlecane przez urzędników. Opinie specjalistów nie służą bowiem do publicznie prowadzonej debaty, lecz wyłącznie do wydania decyzji przez organ administracji.
ikona lupy />
Szymon Osowski Sieć Obywatelska Watchdog Polska / Dziennik Gazeta Prawna
Ekspertyzy zewnętrzne obejmujące swym zakresem analizy, poglądy czy wnioski ich twórców stanowiące pewien proces/etap przydatny do przyjęcia przez organ stanowiska w sprawie, nie stanowią informacji publicznej w rozumieniu ustawy o dostępie do informacji publicznej. Tak brzmi oficjalna teza wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 24 września 2015 r. (sygn. akt I OSK 1681/14). Zdaniem ekspertów świadczy ona o niezrozumieniu przez sąd idei jawności oraz uniemożliwia sprawowanie kontroli obywatelskiej. Tym bardziej że przecież urzędnicy wydatkują nie własne środki, lecz publiczne.
NSA przeciw przedsiębiorcy
– Jestem oburzona. Urzędnicy są dla przedsiębiorców, a nie przedsiębiorcy dla urzędników. A w tym orzeczeniu niestety urząd otrzymał potwierdzenie, że słusznie czynił, utajniając informacje – komentuje wiceprezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców Dorota Wolicka.
Sprawa, na kanwie której wydano wyrok, przedstawiała się następująco: przedsiębiorca zwrócił się do prezydenta miasta o udostępnienie w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej ekspertyz, które w postępowaniu o udzielenie zamówienia publicznego z zakresu gospodarki odpadami stanowiły podstawę do ustalenia wartości wskazanego zamówienia.
Organ jednak odmówił, twierdząc, że analizy nie stanowią informacji publicznej, gdyż prezentują jedynie poglądy i wnioski ich twórców.
Przedsiębiorcy ta odpowiedź nie usatysfakcjonowała, więc skierował sprawę do sądu. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie orzekł po jego myśli. WSA uzasadnił, że zgodnie z art. 1 ust. 1 ustawy z 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (t.j. Dz.U. z 2014 r. poz. 782 ze zm.) informacją publiczną jest każda informacja o sprawach publicznych. A taką bez wątpienia jest zlecona przez urząd zewnętrznemu ekspertowi analiza, która była kluczowa przy podejmowanych przez urzędników decyzjach. Warszawski sąd zaznaczył także, iż za uznaniem ekspertyzy za informację publiczną przemawia również to, że została sporządzona na potrzeby konkretnego postępowania. Odnosiła się więc do faktów, a nie teoretycznych rozważań.
Radość biznesmena była jednak krótka. Prezydent bowiem orzeczenie zaskarżył do Naczelnego Sądu Administracyjnego – i wygrał.
NSA podkreślił, że zewnętrzne ekspertyzy rzeczywiście służyły realizacji celu publicznego. Ale nie stanowią one informacji publicznej, gdyż ostateczną decyzję wydawał i tak urzędnik. Należy więc opinie ekspertów potraktować jako dokumenty wewnętrzne, czyli służące wypracowaniu właściwego rozstrzygnięcia. A te upublicznieniu nie podlegają.
Dokument wewnętrzny
– Zamiast dokument wewnętrzny właściwsze byłoby określenie dokument tajny – twierdzi prezes Dorota Wolicka. I dodaje, że do tej pory bardzo pozytywnie oceniała podejście NSA do przedsiębiorców, więc tym bardziej nie rozumie tego wyroku.
– Jest szkodliwy z kilku powodów – mówi Wolicka i tłumaczy, że przede wszystkim przedsiębiorcy powinni mieć możliwość zapoznania się z ekspertyzą, która była podstawą podjęcia kluczowej dla nich decyzji, gdyż dzięki temu mogliby w przyszłości uniknąć błędów w postępowaniu. Tak, aby przy kolejnej sposobności zlecenie od urzędu otrzymali. Chyba że chodzi właśnie o to, aby nie otrzymali... – przypuszcza wiceprezes ZPP.
Prawdziwa cnota krytyk się nie boi
W ocenie naszych rozmówców upublicznianie opinii fachowców pozytywnie wpłynęłoby na same ekspertyzy. Świadomość tego, że dostęp do dokumentu będzie miał każdy, spowodowałaby bowiem, że byłyby one lepszej jakości.
– Poza tym chciałabym poznać opinie ekspertów, by wiedzieć, czy urzędnicy poprawnie je zrozumieli. Bo mogłoby się okazać, że któryś z urzędników ma problemy z interpretacją – dodaje Dorota Wolicka.
Podobnie twierdzi Rafał Górski, prezes Instytutu Spraw Obywatelskich. Jego zdaniem ekspertyzy, które są finansowane z pieniędzy obywateli i mają wpływ na podejmowanie decyzji przez urzędników, bez wątpienia powinny być jawne. Podobnie jak umowy specjalistów, którzy przygotowują te ekspertyzy.
– Pozwoliłoby to obywatelom troszczącym się o wspólne dobro na kontrolę działań urzędników i wnoszenie uwag usprawniających funkcjonowanie naszego państwa. A przecież warto korzystać ze zbiorowej mądrości osób zainteresowanych sprawami publicznymi – uważa prezes Górski.
A Dorota Wolicka dodaje, że prawdziwa cnota krytyk się nie boi.
– Jeśli więc urząd był gotów walczyć ze wszelkich sił – też za pieniądze publiczne – o niepublikowanie ekspertyzy, to coś musiało być nie tak albo z tą opinią, albo z samym zamówieniem – podejrzewa ekspertka.
O problem zapytaliśmy kilka dużych miast – m.in. Kraków, Warszawę i Poznań. Do zamknięcia numeru nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi.
OPINIA EKSPERTA
Jest to kolejny przykład wyroku, w którym jest mowa o dokumencie wewnętrznym. Zasadniczy problem polega na tym, że koncepcja dokumentu wewnętrznego przyjmowana przez niektórych sędziów sądów administracyjnych jest w naszej opinii błędna i nie znajduje uzasadnienia w obowiązującym prawie. Na gruncie ustawy o dostępie do informacji publicznej nie można wyróżnić dokumentów wewnętrznych, które nie podlegają jawności.
Wyłączenie jawności ze względu na sferę wewnętrzną istnieje, ale nie w ustawie o dostępie do informacji publicznej, lecz na gruncie ustawy środowiskowej. Nawet w tej ustawie przesądzono jednak, że dokumenty przeznaczone do wewnętrznego komunikowania stanowią informację publiczną i jedynie w wyjątkowych przypadkach nie podlegają udostępnieniu. Dlatego też z dużą dezaprobatą przyjmujemy przedmiotowe rozstrzygnięcie.
Słusznie naszym zdaniem sąd pierwszej instancji zauważył, że ekspertyza była informacją odnoszącą się do władz publicznych, a tym samym informacją publiczną. Nie bez znaczenia jest fakt, który dostrzegł WSA w Warszawie, że ekspertyza ma związek z wydatkowaniem środków publicznych.
W tej sprawie dochodzi dodatkowy element. Ekspertyzy, o których udostępnienie zwrócił się wnioskodawca, dotyczyły prowadzonego przez urząd zamówienia publicznego. Nie tylko polskie prawo, lecz także prawo wspólnotowe podkreśla znaczenie jawności w kontekście zamówień publicznych.
Gospodarka odpadami komunalnymi jest ważną i problematyczną sprawą. W poradnictwie, które świadczymy, coraz częściej spotykamy się z pytaniami dotyczącymi tej kwestii, która dla mieszkańców jest często niezrozumiała albo budzi wątpliwości.
Sądy zapominają, że prawo do informacji ma nie tylko charakter antykorupcyjny, lecz także edukacyjny. W tym przypadku ujawnienie informacji pozwoliłoby zrozumieć politykę gminy w zakresie gospodarowania odpadami. Prawo do informacji ma także umożliwić wszystkim zainteresowanym – w tym też przedsiębiorcom mającym w danej sprawie interes ekonomiczny – dyskusję nad sprawami publicznymi. A rozstrzygnięcie NSA uniemożliwi korzystanie z tego aspektu prawa do informacji publicznej.