Autopromocja

Oskarżyciele umykają dyscyplinarkom

1 kwietnia 2015

Postępowania w sprawach prokuratorów wloką się za długo. Lekiem na to mogłaby być gruntowna reforma sądownictwa dyscyplinarnego. A przede wszystkim jawność postępowań.

Czy długotrwałość dyscyplinarek to prawdziwy problem? Czy rzecznicy dyscyplinarni i sądy koleżeńskie potrafią się z nim uporać? Jak wielu prokuratorów gra na przedawnienie, np. uciekając na zwolnienie? Z takimi pytaniami będzie musiał się zmierzyć Jacek Radoniewicz, rzecznik dyscyplinarny prokuratora generalnego. Do tablicy wywołała go w tej sprawie Krajowa Rada Prokuratury. Przyjęła co prawda jego ostatnie sprawozdanie z działalności za 2013 r., ale nie bez uwag.

„Proszę umieścić w sprawozdaniu za rok 2014 analizę przyczyn długotrwałości postępowań dyscyplinarnych, jak również opis podjętych działań zmierzających do ograniczenia czasokresu trwania tych postępowań” – zakomunikowała mu KRP.

Napięta atmosfera

Na linii KRP – rzecznik dyscyplinarny iskrzy od dawna. Rada wielokrotnie wyrażała zastrzeżenia do zawartości merytorycznej sprawozdania. Wytykała, że nie sposób znaleźć w tym dokumencie podstawowej informacji: jak długo toczą się sprawy.

– mówi Edward Zalewski, przewodniczący rady.

– P – dodaje.

Delikty dyscyplinarne przedawniają się po upływie 3 lat. Okres ten jest wydłużany do lat 5, jeśli postępowanie dyscyplinarne zostanie wszczęte w okresie trzyletnim. W przypadku przestępstw okresy przedawnienia wskazują przepisy kodeksu karnego. Kiedy można zdaniem prok. Zalewskiego mówić o przewlekłości postępowania?

– wskazuje szef KRP.

Pytany o przyczyny przewlekłości, odsyła do rzecznika dyscyplinarnego. Ale dodaje:

.

Rzecznik wciąż nie ustosunkował się do pisma KRP.

Cztery przedawnienia

Sama Prokuratura Generalna nie neguje problemu długotrwałości. Tłumaczy, że w ubiegłym roku Sąd Dyscyplinarny zakończył 103 sprawy, większość w terminie kilku miesięcy, a kilkanaście nawet przed upływem miesiąca.

– potwierdza PG.

– uważa Mateusz Martyniuk, rzecznik prasowy PG.

W samym 2013 r. z powodu przedawnienia umorzono cztery sprawy. Nieoficjalnie wiadomo, że głównym powodem są długotrwałe choroby obwinionych. Zdarza się też, że wynik dyscyplinarki zależy od sprawy karnej. I gdy ona się ciągnie, także prokuratorom udaje się uniknąć odpowiedzialności.

– stwierdza rzecznik PG i przypomina, że odpowiedzią na wszelkie niedomagania obecnego modelu był gotowy projekt zmian – autorstwa prokuratora generalnego – w sądownictwie dyscyplinarnym jeszcze z 2011 r. Nie zyskał jednak akceptacji kolejnych ministrów sprawiedliwości czy klubów poselskich. Projekt wprowadzał zasadę pełnej jawności postępowań dyscyplinarnych. Nowością było powierzenie orzecznictwa dyscyplinarnego w sprawach prokuratorskich w drugiej instancji sądownictwu powszechnemu i Sądowi Najwyższemu.

Związkowcy mają jednak inną wizję.

mówi prokurator Jarosław Polanowski, szef zespołu obrońców w sprawach dyscyplinarnych Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury (ZZPiPP).

– dodaje.

W efekcie – jak tłumaczy – rozstrzygnięcia są po kilka razy uchylane, wracają do ponownego rozpatrzenia, a rzecznicy z uporem bronią pierwotnych tez.

– dodaje Polanowski.

Kultura tajemnicy

Co mogłoby poprawić sytuację?

– uważa Polanowski.

O tym, że jawność byłaby lekarstwem na pracę niektórych rzeczników dyscyplinarnych, jest też przekonany Jacek Skała, szef ZZPiPP.

– mówi Skała.

Tłumaczy, że podstawową bolączką sądownictwa dyscyplinarnego jest jego całkowicie społeczny charakter.

– wskazuje Skała.

Bo – jak mówi – skoro taki dodatek dostaje np. wizytator, to dlaczego nie sędzia dyscyplinarny?

– mówi Skała.

Jest też przeciwnikiem pomysłu oddania sądownictwa dyscyplinarnego w II instancji sądom apelacyjnym i SN.

– kończy Skała.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.