Autopromocja

Robert Brochocki - urzędnik z krwi i kości

Robert Brochocki / fot. Wojtek Górski
Robert Brochocki / fot. Wojtek Górski DGP
16 stycznia 2015

Życzliwy, otwarty i chętny do pomocy – taką opinią cieszy się Robert Brochocki, nowy wiceprezes Rządowego Centrum Legislacji.

Można powiedzieć, że RCL zna jak własną kieszeń. Spędził bowiem w tej instytucji blisko 15 lat, czyli większość życia zawodowego. Przed nominacją zajmował stanowisko wicedyrektora Departamentu Prawa Gospodarczego. – – podkreśla Robert Brochocki. Sam o swojej nowej roli mówi, że jest logiczną konsekwencją wysiłku i zaangażowania, jakie przez te wszystkie lata wkładał w pracę na rzecz RCL. –– dodaje prawnik.

Z kolei Hanka Babińska, dyrektor Departamentu Rady Ministrów w KPRM, która przez wiele lat współpracowała z Robertem Brochockim przy opracowywaniu projektów aktów prawnych, nie ma wątpliwości, że ta nominacja to dobry wybór. – – zaznacza urzędniczka. I dodaje: –

Kluczowa przy realizacji zamierzonych celów może okazać się dobra komunikacja. Taką w obrębie ścisłego kierownictwa powinno zagwarantować porozumienie pokoleniowe. Wszyscy trzej panowie (prezes Maciej Berek, wiceprezes Piotr Gryska i wiceprezes Robert Brochocki) są bowiem niemal równolatkami tuż po czterdziestce. A dodatkowo z Piotrem Gryską nowego wiceprezesa łączy również miejsce urodzenia – obaj pochodzą z Pruszkowa. – – śmieje się Brochocki.

Tak czy inaczej wyzwań na pewno im nie zabraknie, biorąc pod uwagę m.in. ostatni raport Fundacji im. Stefana Batorego, który – mówiąc delikatnie – laurki rządowej legislacji nie wystawił. Czy nowy wiceprezes dostrzega w obecnym procesie jakieś mankamenty? – – mówi. Po czym dodaje: –– podkreśla legislator.

Pomimo że RCL poświęcił znaczną część kariery, to nie tylko ono kształtowało go jako prawnika. Początki to oczywiście studia na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, na które zdecydował się po tym, jak w szkole średniej zaczął lepiej radzić sobie z historią aniżeli z matematyką. Przedtem jednak ciekawą lekcję odebrał, pracując w... McDonaldzie. – – wspomina Robert Brochocki. To doświadczenie zmobilizowało go na tyle, że pierwszy rok prawa zakończył ze średnią 4,5. Jeszcze w trakcie studiów rozpoczął również pierwszą poważną pracę w departamencie prywatyzacji bezpośredniej Ministerstwa Skarbu Państwa. Po czym w obrębie tego samego resortu przeszedł do departamentu prawnego, gdzie na początku krótko prowadził obsługę prawną ministerstwa. Po odbyciu aplikacji legislacyjnej zaczął zajmować się procesem stanowienia prawa. Uczestniczył m.in. w pracach nad projektem ustawy kominowej. Będąc członkiem rad nadzorczych spółek Skarbu Państwa, w ramach upoważnienia ministra brał udział w walnych zgromadzeniach jako reprezentant MSP. – – wspomina. I dodaje: – – opowiada prawnik.

Pracując w MSP, w weekendy prowadził jednocześnie zajęcia z elementów prawa w sochaczewskim studium policealnym i technikum. Mówi, że cenił sobie te lekcje, bo umożliwiały mu obcowanie z ludźmi będącymi w różnych sytuacjach życiowych, a to dla nich, będąc urzędnikiem, tworzy prawo. Do takiego kontaktu ciągnęło go zresztą od zawsze. Pracując już w RCL, był kuratorem społecznym dla dorosłych w rejonie praskich Szmulek. – – ocenia Robert Brochocki.

Z uwagi na to, że praca urzędnika jest pracą siedzącą, w czasie wolnym stara się zażywać więcej ruchu. – – mówi.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.