Sprawa była opisywana na początku roku w pomorskich mediach. Chodzi o kontrolę przeprowadzoną przez policjantów na stoku w Wieżycy-Koszałkowie w powiecie kartuskim w gminie Stężyca. Policja napotkała tam wiele osób korzystających ze stoku - w tym narciarzy i zjeżdżających na sankach. Media pisały m.in. o korkach, jakie tworzyły się na drodze prowadzącej do stoku. Po kontroli funkcjonariusze zawiadomili sanepid, a materiały dokumentujące łamanie obostrzeń przekazali do prokuratury.

Po tych informacjach RPO podjął z urzędu sprawę możliwych kar za przebywanie na tym stoku. Zastępca RPO Maciej Taborowski zwrócił się w związku z tym z prośbą o informację do powiatowego inspektora sanitarnego w Kartuzach, czy "zostało wszczęte postępowanie w przedmiocie wymierzenia administracyjnych kar pieniężnych".

Reklama

"W odpowiedzi na zapytanie dotyczące nałożenia sankcji administracyjnych związanych z korzystaniem ze stoku zlokalizowanego w Wieżycy-Koszałkowie, informuje, że po przeanalizowaniu dokumentów przekazanych przez Komendę Powiatową Policji w Kartuzach, nie znajduje podstaw do wszczęcia postępowania administracyjnego" – odpisał RPO kartuski Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny. Jak przekazało Biuro Rzecznika informując o tej odpowiedzi, "pismo nie zawiera żadnego uzasadnienia".

Jak mówił PAP w początkach stycznia oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Kartuzach Piotr Gdaniec, na terenie gminy Stężyca funkcjonariusze zauważyli ludzi korzystających ze stoku narciarskiego. "O wynikach kontroli powiadomili sanepid. Policjanci sporządzone materiały przekazali do prokuratury z wnioskiem o przeprowadzenie postępowania w kierunku sprowadzenia zagrożenia dla życia lub zdrowia" - dodawał Gdaniec. Za popełnienie tego przestępstwa właścicielowi stoku grozi kara pozbawienia wolności do lat 8.

"W przypadku niestosowania się do obowiązujących obostrzeń, policjant może nałożyć mandat w wysokości nawet 1 tys. zł lub może skierować do sądu wniosek o ukaranie" - mówił kartuski policjant.

Informowano też, że o rażącym łamaniu przepisów funkcjonariusze poinformują też inspektora sanitarnego, który może nałożyć karę administracyjną w kwocie nawet 30 tys. zł. Zgodnie z obecnymi obostrzeniami związanymi z pandemią stoki narciarskie pozostaną zamknięte do końca stycznia.