Związanie sądu oceną prawną dokonaną przez sąd II instancji może naruszać niezawisłość sędziowską – twierdzą sami zainteresowani. Czy tak jest, rozstrzygnie Trybunał Konstytucyjny
ikona lupy />
Zasady orzekania w II instancji / Dziennik Gazeta Prawna
ikona lupy />
dr Bartłomiej Opaliński, prawnik, Uczelnia Łazarskiego w Warszawie / Media / mat prasowe
Po uchyleniu wyroku na skutek apelacji sprawa wraca do sądu I instancji. Ten, rozpatrując ją ponownie, jest – zgodnie z art. 386 par. 1 kodeksu postępowania cywilnego – związany oceną prawną oraz wskazaniami co do dalszego postępowania, które sąd II instancji sformułował w uzasadnieniu wyroku. Przepis ten narusza m.in. konstytucyjną zasadę trójpodziału władzy oraz wkracza w niezawisłość sędziowską – twierdzi Sąd Rejonowy w Koninie i zwraca się z pytaniem prawnym do Trybunału Konstytucyjnego.

Związane ręce

Zdaniem pytającego sądu art. 386 par. 1 k.p.c. powoduje, że sędzia ponownie rozpatrujący sprawę ma zakazane nie tylko formułowanie ocen prawnych sprzecznych z tymi, które sformułował sąd II instancji, ale także nie może podejmować prób ich podważenia czy też kontestowania. Koniński sąd twierdzi, że przepis ten jest niezgodny z wyrażoną w art. 178 ust. 1 konstytucji zasadą, zgodnie z którą sędziowie są niezawiśli i podlegają tylko ustawie zasadniczej i ustawom. Krępuje on sędziego i odbiera mu prawo do orzekania tylko na podstawie obowiązującego prawa. Ponadto kwestionowana norma może mieć i taki skutek, że sędzia będzie zmuszony orzekać wbrew własnym przekonaniom o słuszności wiążącej go oceny prawnej. Zdaniem konińskiego sądu sądy II instancji, formułując ocenę prawną, odbierają więc sądom niezawisłość.
Co więcej, sędzia niepodzielający oceny prawnej wyrażonej w uzasadnieniu sądu II instancji staje przed moralnym dylematem – albo orzeknie zgodnie z oczekiwaniami sądu odwoławczego, ale wbrew sumieniu, albo pozostanie w zgodzie z przekonaniami i narazi się na wytyk judykacyjny, a nawet na postępowanie dyscyplinarne.
W środowisku sędziowskim spór na temat zaskarżonego przepisu k.p.c. toczy się od dłuższego czasu.
– Cieszę się, że to pytanie prawne wpłynęło do TK. Ten przepis wywołuje kontrowersje w środowisku i stwarza dla sędziów dyskomfort w orzekaniu. Trybunał będzie miał twardy orzech do zgryzienia – mówi Łukasz Piebiak, sędzia Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy.
Podkreśla, że udzielenie odpowiedzi na pytanie o konstytucyjność art. 386 par. 1 k.p.c. będzie wymagało wyważenia dwóch wartości konstytucyjnych – niezawisłości sędziowskiej i prawa strony do sprawiedliwego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki.
– Ustawodawca wprowadził ten przepis do k.p.c. po to, aby sąd I instancji, rozpatrując sprawę ponownie, nie popełniał już tych samych błędów, które dostrzegł i skorygował sąd odwoławczy, ale też po to, by kształtowała się jednolita linia orzecznicza – tłumaczy sędzia Piebiak.
Powstaje pytanie: co wówczas, gdy sąd II instancji się myli i jego ocena prawna jest niewłaściwa. – Sędziowie orzekający w sądach odwoławczych są tylko ludźmi i mogą się pomylić – mówi Bartłomiej Starosta, sędzia Sądu Rejonowego w Międzyrzeczu.
Zaznacza, że takie przypadki nie są częste. – Jeżeli chodzi o moje dziewięcioletnie doświadczenie zawodowe, to mógłbym je policzyć na palcach jednej ręki – podkreśla.
Nie wszyscy sędziowie dostrzegają w tym przepisie zagrożenie swojej niezawisłości.
– Mam wątpliwości, czy stawianie takiej tezy nie jest zbyt daleko idące. Zamiast rozważać niekonstytucyjność art. 386 par. 6 k.p.c., należałoby się zastanowić nad formułą uchylania spraw do ponownego rozpoznania. Można byłoby rozważyć wprowadzenie rozwiązania, zgodnie z którym gdy sąd II instancji uchyla wyrok, to sam rozpoznaje sprawę – zauważa Bartłomiej Przymusiński, sędzia Sądu Rejonowego Poznań-Stare Miasto.

Autorytet sądu

W pytaniu prawnym do TK pada też stwierdzenie, że sądy drugoinstancyjne nie mają kompetencyjnego ani ustrojowego uprawnienia do tworzenia wiążących ocen prawnych. Takowe ma jedynie Sąd Najwyższy w odniesieniu do sądów powszechnych.
– Jeżeli tego rodzaju kompetencja ostatecznie miałaby pozostać, powinna przysługiwać wyłącznie SN. To on jako jedyny powinien formułować wiążące dla innych sądów oceny prawne, gdyż ma odpowiedni autorytet i doświadczenie, a nadto wprost z ustawy wynika, że ma dbać o jednolitość orzecznictwa – stwierdza Łukasz Piebiak.

Sędziowska niezawisłość nie doznaje uszczerbku

Wszystkie czynności określone w art. 386 par. 6 k.p.c. pozostają w wyłącznej właściwości władzy sądowniczej. Nie partycypują w nich organy władzy ustawodawczej (Sejm i Senat) ani organy władzy wykonawczej (prezydent i Rada Ministrów). Przepis ten nie narusza więc konstytucyjnej zasady podziału władz ani zasady odrębności i niezależności sądów i trybunałów od pozostałych władz. Nie narusza on także zasady niezawisłości sędziowskiej. Sądu I instancji nie wiążą bowiem ustalenia faktyczne poczynione przez sąd II instancji. Wiążące są jedynie wskazówki zawarte w pisemnych motywach uzasadnienia wyroku sądu odwoławczego co do przebiegu postępowania. Celem tych wskazówek bynajmniej nie jest ingerencja w niezawisłość sędziowską polegająca na narzuceniu sądowi I instancji sposobu rozstrzygnięcia sprawy. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby sąd I instancji przeprowadził postępowanie w szerszym zakresie, niż wynika to ze wskazań zawartych w uzasadnieniu wyroku sądu odwoławczego.