Nie podzielam obaw, że konieczność zapłaty za podróże adwokata czy radcy prawnego może służyć zastraszaniu strony przeciwnej



W wydaniu DGP z 28 stycznia 2014 r. ukazała się analiza autorstwa mec. Andrzeja Nogala dotycząca zasad zwrotu kosztów dojazdów adwokata w związku z procesem sądowym („Przepisy o kosztach dojazdu wymagają doprecyzowania”, DGP 18/2014). Autor tekstu stwierdza, że kwestia kosztów dojazdu pełnomocnika na rozprawy może być traktowana jako element taktyki procesowej zmierzającej do zastraszenia przeciwnika. Mecenas zdaje się postulować przyjęcie zasady, zgodnie z którą strona – jeśli ma być reprezentowana przez profesjonalistę – powinna korzystać z usług pełnomocnika mającego siedzibę w okręgu siedziby sądu, w którym toczy się postępowanie. Ma to być o tyle zasadne, że obecnie nie ma w zasadzie sądów, w których okręgu brakowałoby profesjonalnych pełnomocników. Ostatecznie Autor analizy sugeruje wprowadzenie zastrzeżenia w art. 98 kodeksu postępowania cywilnego, że zwrot kosztów procesu nie obejmuje kosztów dojazdu pełnomocnika do sądu.
Z postulatami Autora nie mogę się zgodzić. Są one w mojej ocenie zbędne w świetle aktualnej treści przepisów. Nie podzielam także obaw mec. Nogala dotyczących nadużywania omawianej instytucji prawa procesowego. Uważam, że stanowisko autora w tym zakresie prowadzić może natomiast do ograniczenia takich fundamentalnych zasad, jak prawo do obrony i swoboda umów.

Obszar działalności

Dojazd pełnomocnika profesjonalnego do sądu to jego wydatek, o którym mowa w art. 98 par. 3 k.p.c. Stanowisko takie dominuje w orzecznictwie Sądu Najwyższego. Przekonują o tym orzeczenia wydawane w ostatnich latach, jak np. uchwały SN z 18 lipca 2012 r. w sprawie III CZP 33/12, z 12 czerwca 2012 r. w sprawie III PZP 4/12 czy postanowienie z 25 października 2012 r. w sprawie IV CZ 109/12. Przepis art. 98 par. 3 k.p.c. stanowi, że „do niezbędnych kosztów procesu strony reprezentowanej przez adwokata zalicza się wynagrodzenie, jednak nie wyższe niż stawki opłat określone w odrębnych przepisach i wydatki jednego adwokata (...)”. Ustawa nie wskazuje, o jakie wydatki adwokata (czy radcy prawnego) chodzi. Trudno jednak negować twierdzenie, iż wydatkiem takim jest dojazd na posiedzenie sądowe.
Ustawa o radcach prawnych (Dz.U. z 1982 r. nr 19, poz. 145 z późn. zm.) podobnie jak ustawa – Prawo o adwokaturze (Dz.U. z 1982 r. nr 16, poz. 124 z późn. zm.) stanowi, że zawód radcy prawnego (adwokata) polega na świadczeniu pomocy prawnej, a w szczególności na występowaniu przed sądami i urzędami. Dodatkowo art. 6, 7, 14 i 18 ust. 1 ustawy o radcach wyraźnie eksponują czynność występowania prawnika przed sądami jako jeden z głównych obszarów jego działalności zawodowej. Skoro właściwe przepisy przewidują zwrot wydatków na dojazdy kuratora ustanowionego dla strony w postępowaniu cywilnym, czy też mediatora ustanowionego w sprawie, to tym bardziej nie sposób uznać, że taki sam wydatek pełnomocnika nie podlega już rozliczeniu.

Ochrona słabszego

Zasady, zgodnie z którą strona przegrywająca spór sądowy zwraca przeciwnikowi reprezentowanemu przez profesjonalnego pełnomocnika koszty jego dojazdu do sądu, nie można jednak demonizować.
Należy przypomnieć, że obowiązujące rozwiązania prawne chronią słabszego (także finansowo) uczestnika sporu sądowego przed ponoszeniem kosztów dojazdów reprezentanta drugiej strony nawet w wypadku, gdy przegrywa on sprawę w całości. Odpowiednie narzędzie daje w takiej sytuacji sądowi art. 102 k.p.c. Zgodnie z tym przepisem „w wypadkach szczególnie uzasadnionych sąd może zasądzić od strony przegrywającej tylko część kosztów albo nie obciążać jej w ogóle kosztami”. Orzecznictwo zgodnie wskazuje, że hipoteza przepisu art. 102 k.p.c., odwołująca się do występowania „wypadków szczególnie uzasadnionych”, pozostawia sądowi orzekającemu swobodę oceny czy fakty związane z przebiegiem procesu, jak i dotyczące sytuacji życiowej strony, stanowią podstawę do nieobciążania jej kosztami procesu, a więc także wydatkami adwokata (radcy prawnego), którymi mogą być koszty jego dojazdu do sądu (por. postanowienie SN z 24 października 2013 r. w sprawie IV Cz 61/13, wyrok SA w Katowicach z 30 sierpnia 2013 r. w sprawie I ACa 449/13).

Prawo wyboru

Nie wyobrażam też sobie wymagania od strony procesu, aby była reprezentowana przez pełnomocnika prowadzącego kancelarię w mieście będącym siedzibą sądu. Pamiętajmy, że istnieją różne podstawy ustalania właściwości sądu, dlatego też dany podmiot często skazany jest na prowadzenie postępowań w różnych częściach kraju. Nieraz potrzeba kompleksowej obsługi prawnej skutkuje długotrwałą współpracą z jedną kancelarią lub zatrudnieniem prawnika.
Udzielenie pełnomocnictwa i opracowanie strategii postępowania w sprawie praktycznie zawsze wiąże się z roztrząsaniem danych wrażliwych dla strony. Prawnik musi cieszyć się pełnym zaufaniem mocodawcy i często musi doskonale orientować się w jego ogólnej sytuacji prawnej, stąd też nie można wymagać od strony, aby dobierała sobie „przypadkowego” pełnomocnika, unikając w ten sposób generowania kosztów procesu.
To jednak nie wszystko. Najważniejsze jest zapewnienie uczestnikom obrotu prawnego pełnej swobody wyboru prawnika, który da gwarancję najlepszego prowadzenia sprawy i zapewni maksimum ochrony prawnej. W obecnych czasach spory prawne stają się coraz bardziej wyrafinowane, wymagają specjalistycznej wiedzy i doświadczenia. Występując w procesie, strona musi mieć zagwarantowane pełne prawo dobrania sobie pełnomocnika spełniającego te kryteria.