Trudna rzeczywistość

Czasem jednak to sami biegli wykraczają w swoich opiniach poza zakres oznaczony w postanowieniu sądu, a nawet poza swoje ustawowe zadania.

– Spotkałem się z opinią biegłego, który miał za zadanie wycenić wartość autorskich praw majątkowych do utworów muzycznych. Zamiast odpowiedzieć na pytanie sądu na podstawie swoich wiadomości specjalnych z zakresu ekonomii i znajomości rynku fonograficznego, wchodził w jego kompetencje, dokonując oceny prawnej sprawy.

W opinii biegły polemizował nawet z pewnymi założeniami prawnymi poczynionymi przez sąd – wskazuje adwokat Zbigniew Krüger z Kancelarii Krüger & Partnerzy Adwokaci i Radcy Prawni.

Sędziowie uważają, że rzeczywistość wymaga jednak, aby posługiwali się opiniami ekspertów.

– Żyjemy w takim świecie, gdzie bardzo często przedmioty postępowania i ich technologia są na tyle skomplikowane, że sędzia nie jest w stanie na podstawie doświadczenia życiowego ocenić ich w sposób prawidłowy. Dlatego właśnie powołuje biegłego. Nie widzę jednak tendencji, by ta pomoc była nadużywana – mówi sędzia Waldemar Żurek, członek Krajowej Rady Sądownictwa.

– Biegli rzeczywiście są powoływani pod pozorem tak skomplikowanej rzeczywistości, że nie sposób jej rozwikłać bez pomocy specjalisty. A biegli nadużywają tej sytuacji, wydając standardowe opinie, z którymi nie da się dyskutować, bo formalna poprawność i słowo honoru biegłego chronią je jak tarcza – kontruje mecenas Michałowski.

Kontrowersje budzi również zbytnie zaufanie sądów do opinii kryminalistycznych.

– W jednej ze spraw opinia eksperta z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych, bazująca na specjalnym programie do symulacji komputerowej, wystarczyła do skazania oskarżonych, mimo że inne ślady na miejscu zdarzenia, a także zeznania świadków wskazywały na inny przebieg wypadku. Dopiero po apelacji i ponownym rozpoznaniu sprawy udało się doprowadzić do uniewinnienia – podkreśla mec. Krüger.

Z jeszcze większą ostrożnością, jego zdaniem, należy podchodzić do opinii biegłych w sprawach karnych, często o charakterze poszlakowym.

– Może brzmi to zabawnie, ale proszę mi wierzyć, że takie nie jest, gdy o winie lub niewinności człowieka decyduje ekspert będący owczarkiem niemieckim lub labradorem. Chodzi o nadużywanie w postępowaniu karnym dowodów ze śladów osmologicznych – wskazuje prawnik.

Inicjatywa dowodowa

Powodem tego, że w sądowy krajobraz tak mocno wrosły postacie biegłych, nie jest jednak tylko wygodnictwo sędziów, lecz także przepisy.

– Dowody z opinii biegłych w postępowaniu cywilnym powoływane są na wniosek stron. Formalizm postępowania cywilnego, zasada prekluzji dowodowej doprowadziły do tego, że strony wnoszą o przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego nawet wtedy, gdy nie jest to konieczne – wskazuje mecenas Krüger.

Jego zdaniem sąd, oddalając wniosek o opinię biegłego – niezależnie od tego, czy orzeknie zgodnie z żądaniem pozwu, czy też oddali powództwo – zawsze narazi się na zarzut pominięcia dowodu z opinii biegłego. Wobec tego woli go dopuścić.

Dobrym przykładem są sprawy z zakresu ochrony praw autorskich i czynów nieuczciwej konkurencji polegające na naśladownictwie produktów lub opakowań, które mogą wprowadzać w błąd konsumentów.

– Często powoływany jest biegły plastyk, czy specjalista z zakresu wzornictwa, który ocenia, czy produkt lub opakowanie są do siebie podobne. Całkowicie niepotrzebnie. Opinia biegłego zgodnie z k.p.c. winna dotyczyć wiadomości specjalnych.

To, czy produkt lub opakowanie jest naśladownictwem, może ocenić sam sąd na podstawie własnej wiedzy, doświadczenia życiowego i wskazań logiki. W takich sprawach to sędzia orzekający winien spojrzeć oczami przeciętnego konsumenta i ocenić, czy mógł być wprowadzony w błąd – przekonuje Krüger.

Zdaniem prawników inflacji opinii może przeciwdziałać rozsądek sędziów. I dokładne sprawdzanie i rozliczanie kosztów powołania biegłego.

– Opinie biegłych powinny być drogie. Wtedy będą dobre. Wyznaczanie wysokiej zaliczki na wykonanie opinii biegłego może wpływać na rozsądne rezygnacje z tego dowodu i wykazanie swoich racji w inny, tańszy i adekwatny sposób – poddaje pomysł mecenas Michałowski.

Część tych problemów rozwiązać ma ustawa o biegłych.Zgodnie z jej projektem założeń wynagrodzenie biegłych ma wzrosnąć średnio o 30 proc., a weryfikacja ich wiadomości ma być staranniejsza. Na nic się to jednak zda, jeśli sędziowie nie będą chcieli brać na własne barki ciężaru wyrokowania.