Autopromocja

Stępień: Szukając winnych katastrofy, nie straszmy trybunałem

1 sierpnia 2011

Szef kancelarii premiera nie może odpowiadać przed Trybunałem Stanu. Z tej prostej, formalnej przyczyny, że nie jest członkiem Rady Ministrów, lecz pracownikiem administracji rządowej

Opublikowanie raportu komisji Jerzego Millera zintensyfikowało dyskusję wokół poszukiwania odpowiedzialnych za smoleńską tragedię. Tego rodzaju dokument nie może wskazywać winnych za tę katastrofę bez precedensu, ale siłą rzeczy kieruje zainteresowanie opinii publicznej także w tę stronę. Znaleźli się pierwsi oskarżyciele, gotowi postawić przed Trybunałem Stanu konkretne osoby. Jeden z nich wskazał nawet już dwóch pierwszych oskarżonych.

Ze zdziwieniem słuchałem wypowiedzi Ryszarda Kalisza, który przed trybunał chciałby zaciągnąć w pierwszej kolejności Bogdana Klicha i Tomasza Arabskiego. Gdyby zrobił to ktoś bez żadnego rozeznania konstytucyjnego, jakiś poseł z ostatnich rzędów w Sejmie, jakiś nowicjusz w polityce – można by to puścić mimo uszu. Ryszard Kalisz jednak w polityce i w parlamencie nowicjuszem nie jest. Był członkiem Rady Ministrów, ostatnio kierował pracami komisji śledczej, która wnioskowała o postawienie przed Trybunałem Stanu dwóch innych, tak zwanych konstytucyjnych ministrów. Wydawać by się mogło, że podstawowe, szczególne zasady odpowiedzialności za naruszenie konstytucji lub ustaw powinny być w jego świadomości na tyle utrwalone, że nie będzie miał trudności z ich przytoczeniem nawet po obudzeniu w środku nocy.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png