Od lat próbujemy uruchomić proces dopasowania naszego sądownictwa do wyzwań współczesności. Niestety jest on wciąż blokowany. Najnowszy przykład to powrót niekonstytucyjnej koncepcji asesora
Przyznam się szczerze, że bardzo mnie zaskoczyła ostatnio uchwała prezesów sądów sprzed kilku dni, postulująca wprowadzenie dodatkowych mechanizmów weryfikujących przydatność kandydatów do pełnienia urzędu sędziego. Daje ona wyraz nieukrywanej swoistej nostalgii za stanowiskiem asesora sądowego. Wydawało się, że dyskusję na temat pozycji asesora w naszym wymiarze sprawiedliwości zamknął już definitywnie wyrok Trybunału Konstytucyjnego sprzed blisko pięciu już lat, ukazujący wszystkie aspekty niekonstytucyjności takiego niepełnego sędziego, całkowicie uzależnionego od swoich administracyjnych zwierzchników powiązanych organizacyjnie z ministrem sprawiedliwości.
Dla kogo ta hierarchia?
Okazuje się jednak, że ten całkowicie absurdalny model sądownictwa, opartego na orzecznictwie młodych prawników pozbawionych jakiegokolwiek doświadczenia życiowego, ale bez reszty wpisującego się w pewne utrwalone koleiny rozumowania i działania, wyznaczane na dobrą sprawę nieweryfikowalną praktyką sądowej codzienności, był z punktu widzenia administracji sądownictwa bardzo wygodny.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.