Trybunał Praw Człowieka domaga się nie tylko realizacji swoich wyroków, lecz także zmian systemowych
Rada Europy dopisała nas do listy państw, które nagminnie nie wykonują wyroków Trybunału w Strasburgu. To gremium, najwyraźniej poirytowane niechęcią naszych urzędników do strasburskich standardów, podjęło nawet specjalną rezolucję, w której ustawiło nas w jednym, wstydliwym szeregu z takimi państwami, jak Mołdawia, Turcja, Ukraina, Rumunia czy Bułgaria. Rada Europy wysłała do Warszawy klarowny sygnał: nie będzie zgody na martwe wyroki trybunału. I nie jest pocieszeniem to, że wśród tej siódemki kontestatorów znalazły się takie kraje, jak Grecja i Włochy, a więc państwa, które szczycą się wspaniałą historią demokracji i prawa, ale tak jak my nie radzą sobie z wyzwaniami współczesnego wymiaru sprawiedliwości.
Sprawa nie jest błaha. Apel o ustanowienie odpowiednich procedur i solidnego nadzoru nad wykonywaniem orzeczeń Trybunału w Strasburgu nie jest pierwszym tego rodzaju apelem. Żaden jednak nie doczekał się sensownej reakcji ze strony naszego wymiaru sprawiedliwości. Jest to tym bardziej zaskakujące, że rezolucja wytyka nam lekceważenie spraw fundamentalnych. Do Trybunału w Strasburgu od wielu lat trafiają z Polski sprawy z tymi samymi problemami.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.