Kiedy prokurator poniósł surową karę za wydanie nietrafionej decyzji o zatrzymaniu czy tymczasowym areszcie biznesmena? Kiedy urzędnik zapłacił za uchyloną po latach decyzję, która doprowadziła do upadku nieźle prosperującą firmę? Może ktoś odpowie konkretnym przykładem. Może takie przypadki się zdarzają. Ale na pewno łatwiej wymienić nazwisko tego czy innego biznesmena, którego najpierw spektakularnie zamykano, a potem po cichu przepraszano za pomyłkę.

Nic dziwnego więc, że ludzie przedsiębiorczy chcą tworzyć szeroki front walki. O lepsze traktowanie, o dobre prawo, o odpowiedzialność polityków czy niezależną prokuraturę. Tylko czy mają szansę? Mają. Tylko muszą się do tego inaczej wziąć. Biadolenie „jak nam źle” nie przystoi ludziom przedsiębiorczym. Apele do polityków, by nie robili igrzysk? Bez sensu. Może uda się przeforsować jedną czy drugą zmianę w prawie. Jak dopisze szczęście, może ten czy inny urzędnik lub prokurator też się zmieni na lepsze. Trzeba wziąć sprawy w swoje ręce. Nie małymi kroczkami, ale jednym solidnym postulatem, wokół którego skupią się nie tylko biznesmeni. Chodzi o gruntowną zmianę sposobu wybierania tych, którzy tworzą prawo, wybierają rząd, kontrolują ministrów, prokuratorów i służby. O zmianę ordynacji wyborczej na jednomandatowe okręgi. Zmiany przyjdą wówczas dużo łatwiej. Wystarczy odebrać politykom prawo do decydowania, kto nas reprezentuje w Sejmie.