Wydawało się, że upadłość konsumencka będzie się cieszyć dużym zainteresowaniem. Z dobrodziejstwa ustawy mogą bowiem korzystać nawet ci, którzy celowo zaciągają kredyty, aby po chwili ogłosić swoje bankructwo.
Przepisy jednak pozostały martwe. A to dlatego, że wszyscy konsumenci przestraszyli się utraty mieszkania. Ustawodawca poszedł więc po rozum do głowy. Pozbawieniem całego dorobku nie będzie już straszyć tych, którzy nie z własnej winy popadli w tarapaty finansowe. Z dachem nad głową będą musieli pożegnać się tylko zawodowi naciągacze. I bardzo dobrze. Upadłość konsumencka powinna być przywilejem, ale tylko dla roztropnych i przezornych.